Mistrzostwa świata w piłce nożnej są trochę jak rodzinny album, do którego wraca się co cztery lata. Każde pokolenie ma swój mundial: jedni pamiętają Pelego, inni Maradonę, jeszcze inni dorastali przy Messim i Cristiano Ronaldo. Ale gdy spojrzymy na historię turnieju z dystansu, szybko okazuje się, że zmieniali się nie tylko bohaterowie.

Dziś mundial to gigantyczne wydarzenie oglądane przez miliardy ludzi. Coraz więcej kibiców śledzi analizy, statystyki i różne promocje bukmacherskie, próbując przewidzieć, kto może zajść najdalej. Sam turniej też wygląda zupełnie inaczej niż kilkadziesiąt lat temu. Więcej drużyn, więcej meczów, nowe formaty i coraz większy wpływ biznesu sprawiły, że mistrzostwa świata stały się znacznie bardziej rozbudowane niż kiedyś. 

A jednak mimo wszystkich zmian jedno pozostaje niezmienne. Gdy zaczyna się mundial, cały piłkarski świat przez kilka tygodni żyje tylko nim.

Kibic XXI wieku: trochę selekcjoner, trochę analityk

Jeszcze dwadzieścia lat temu mundial przeżywało się zupełnie inaczej. Oglądało się mecze, zbierało naklejki do albumu i dyskutowało nieco "po omacku" o tym, kto ma największe szanse na tytuł. 

Dziś przeciętny kibic wie o reprezentacjach więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Sprawdza statystyki, analizuje formę zawodników w klubach, śledzi kontuzje i porównuje liczby z poprzednich turniejów. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w mediach społecznościowych pojawiają się przewidywane składy, symulacje drabinki i dziesiątki analiz dotyczących potencjalnych faworytów.

Coraz większą popularnością cieszą się też różnego rodzaju typy na mundial i analizy przedmeczowe, bo przy obecnej liczbie spotkań oraz informacji trudno wszystko ocenić wyłącznie intuicyjnie. 

To zresztą nie jest przypadek. Sam mundial przez lata urósł do rozmiarów, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu byłyby trudne do wyobrażenia. Pierwsze mistrzostwa świata rozegrano z udziałem zaledwie 13 reprezentacji, podczas gdy turniej w 2026 roku będzie największy w historii i zgromadzi aż 48 drużyn narodowych. 

Dzisiejszy kibic nie śledzi już tylko samego meczu. Śledzi cały futbolowy ekosystem wokół niego. A żeby zrozumieć, jak bardzo mundial zmienił się na przestrzeni dekad, trzeba cofnąć się do momentu, gdy wszystko było znacznie prostsze.

Skąd się wzięły mistrzostwa świata? Krótka historia mundialu

Obecnie trudno wyobrazić sobie futbol bez mistrzostw świata. Mundial jest największym turniejem piłkarskim na świecie, wydarzeniem śledzonym przez miliardy ludzi i momentem, w którym nawet osoby na co dzień niezainteresowane piłką nożną nagle zaczynają sprawdzać wyniki reprezentacji.

Ale na początku wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Pierwsze MŚ rozegrano w 1930 roku w Urugwaju. Turniej był znacznie mniejszy niż obecnie - wystąpiło w nim zaledwie 13 reprezentacji, a jak można przeczytać na stronie kronika-futbolu.pl/historia/ - sama podróż do Ameryki Południowej była dla wielu drużyn ogromnym logistycznym wyzwaniem.

Nie było rozbudowanych kwalifikacji, wielkiej ceremonii otwarcia ani gigantycznej machiny marketingowej, którą znamy dzisiaj. Był za to pomysł, który zmienił historię futbolu. FIFA chciała stworzyć turniej, który wyłoni najlepszą reprezentację świata i jednocześnie uniezależni futbol od igrzysk olimpijskich, gdzie piłka nożna funkcjonowała na zupełnie innych zasadach. 

Pierwszym mistrzem świata został Urugwaj, który w finale pokonał Argentynę 4:2 przed własną publicznością. I choć dziś tamten mundial wyglądałby bardziej jak niewielki turniej niż globalne wydarzenie, właśnie wtedy zaczęła się historia najważniejszych rozgrywek reprezentacyjnych na świecie.

Od 13 drużyn do 48 reprezentacji. Jak mundial zaczął rosnąć?

Przez pierwsze dekady mistrzostwa świata były turniejem znacznie bardziej elitarnym niż dziś. Na mundialu w 1930 roku wystąpiło 13 reprezentacji. Cztery lata później liczba uczestników wzrosła do 16 i przez długi czas właśnie taki format wydawał się czymś naturalnym. 

Problem polegał jednak na tym, że świat futbolu rozwijał się znacznie szybciej niż same mistrzostwa. Coraz więcej krajów chciało grać na mundialu, a FIFA zaczęła dostrzegać, że największy turniej piłkarski świata może stać się wydarzeniem naprawdę globalnym. 

Pierwsza duża zmiana przyszła w 1982 roku w Hiszpanii. Wtedy mundial rozszerzono z 16 do 24 reprezentacji. Dzięki temu na turnieju zaczęły regularnie pojawiać się drużyny, które wcześniej miały znacznie trudniejszą drogę do awansu. 

To właśnie wtedy mundial zaczął nabierać charakteru wielkiego święta futbolu z udziałem niemal całego świata, a nie tylko wąskiej grupy najmocniejszych reprezentacji. 

Ale FIFA nie zamierzała się zatrzymywać. Kolejna rewolucja nastąpiła w 1998 roku we Francji. Liczbę uczestników zwiększono do 32 drużyn, co dla wielu kibiców stało się wręcz "klasycznym" formatem mundialu. Powstało osiem grup po cztery zespoły, a następnie faza pucharowa od 1/8 finału. 

To właśnie w tym systemie rozegrano kilka turniejów, które dziś wspomina się najbardziej nostalgicznie: 

●     Francja 1998,

●     Korea Południowa i Japonia 2002,

●     Niemcy 2006,

●     RPA 2010,

●     Brazylia 2014,

●     Rosja 2018,

●     Katar 2022.

 

Dla całego pokolenia kibiców właśnie tak wyglądał "prawdziwy mundial". Ale wraz z rozwojem futbolu wracało pytanie: skoro reprezentacji jest coraz więcej, to dlaczego na największym turnieju świata wciąż gra tylko 32 uczestników? 

FIFA coraz częściej słyszała głosy z Azji, Afryki czy Ameryki Północnej, że mundial powinien być bardziej otwarty dla krajów spoza Europy i Ameryki Południowej. Aż w końcu podjęto decyzję o kolejnej historycznej zmianie. 

Od mistrzostw świata w 2026 roku w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych liczba uczestników wzrośnie do aż 48 reprezentacji. To będzie największy mundial w historii. Więcej drużyn, więcej meczów, więcej historii i więcej niespodzianek. A jednocześnie kolejny krok w stronę turnieju, który coraz mocniej przypomina globalny festiwal futbolu, a nie tylko rywalizację największych piłkarskich potęg.

 

Dlaczego FIFA zaczęła zmieniać format mundialu?

Kiedy mundial urósł do rangi największego wydarzenia sportowego na świecie, bardzo szybko pojawił się problem, który wcześniej praktycznie nie istniał: jak pogodzić tradycję z biznesem?

Bo z jednej strony mistrzostwa świata miały pozostać wyjątkowym turniejem rozgrywanym tylko raz na cztery lata. Z drugiej FIFA coraz mocniej widziała, jak ogromne zainteresowanie generuje mundial. 

Więcej drużyn oznaczało: 

●     więcej kibiców,

●     większe rynki telewizyjne,

●     większe wpływy sponsorskie.

I właśnie dlatego kolejne reformy były praktycznie nieuniknione. Najpierw rozszerzono turniej do 24 drużyn, później do 32, a ostatecznie zapadła decyzja o zwiększeniu liczby uczestników do 48 reprezentacji od mundialu 2026.

Oficjalnie FIFA tłumaczyła to chęcią większej reprezentacji różnych kontynentów i daniem szansy krajom, które wcześniej miały bardzo utrudnioną drogę do awansu. W praktyce argumentów było jednak znacznie więcej. Bo gdy na mundial jedzie więcej reprezentacji, turniej staje się jeszcze bardziej globalny. Rośnie liczba krajów zaangażowanych emocjonalnie w rozgrywki, a wraz z nią zainteresowanie transmisjami, sponsoringiem i całym wydarzeniem. 

Nie wszyscy byli jednak zachwyceni. Część ekspertów zaczęła zwracać uwagę, że wraz ze zwiększaniem liczby uczestników może spaść poziom sportowy niektórych spotkań. Pojawiły się też obawy, że mundial straci część swojej elitarności. 

To zresztą podobna dyskusja do tej, którą od lat obserwujemy przy zmianach w Lidze Mistrzów. Jedni uważają, że większa liczba uczestników daje szansę mniejszym zespołom i niespodziankom. Inni twierdzą, że najważniejsze turnieje powinny być zarezerwowane wyłącznie dla absolutnej czołówki. 

FIFA jednak od lat pokazuje jedną rzecz bardzo wyraźnie. Jeżeli może sprawić, że mundial będzie jeszcze większy, to zazwyczaj prędzej czy później właśnie w tę stronę idzie.

Mundial 2026, czyli największa rewolucja w historii mistrzostw świata

Jeżeli rozszerzenie turnieju do 24 drużyn w 1982 roku było dużą zmianą, a przejście na 32 reprezentacje w 1998 roku prawdziwą rewolucją, to mundial 2026 przebija wszystko, co FIFA robiła wcześniej. 

Po raz pierwszy w historii mistrzostwa świata zagra aż 48 reprezentacji. To oznacza nie tylko więcej uczestników, ale również całkowicie nowy format rozgrywek. Przez lata kibice byli przyzwyczajeni do prostego schematu: 

●     8 grup po 4 drużyny,

●     po dwa awanse z każdej grupy,

●     następnie faza pucharowa od 1/8 finału.

W 2026 roku będzie inaczej. Powstanie 12 grup liczących po 4 reprezentacje. Do fazy pucharowej awansują nie tylko po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy, ale również osiem najlepszych drużyn z trzecich miejsc.

W efekcie po raz pierwszy w historii mundialu rozegrana zostanie 1/16 finału. Dotychczas mistrzostwa świata liczyły co najwyżej 64 spotkania. Mundial organizowany przez Kanadę, Meksyk i USA przyniesie ich aż 104.

Jak zwykle przy takich zmianach pojawiły się również wątpliwości. Krytycy zwracają uwagę, że większa liczba uczestników może oznaczać więcej jednostronnych spotkań i jeszcze większe obciążenie dla zawodników, którzy już dziś rozgrywają rekordową liczbę meczów w sezonie.

Zwolennicy odpowiadają jednak prostym argumentem. Każdy mundial przynosi historie, których nikt wcześniej nie przewidział. Chorwacja w finale w 2018 roku. Maroko w półfinale w 2022 roku. Korea Południowa w najlepszej czwórce w 2002 roku. Być może właśnie dzięki 48 drużynom takich historii będzie jeszcze więcej.

Bo mundial od dawna nie jest już tylko turniejem dla piłkarskich gigantów. Coraz bardziej staje się świętem całego futbolowego świata.

Czy to jeszcze ten sam mundial?

To pytanie wielu kibiców zadaje sobie coraz częściej. Czy mistrzostwa świata w piłce nożnej są dziś jeszcze tym samym turniejem, który pamiętamy z dzieciństwa?

Kiedyś mundial wydawał się wydarzeniem niemal mitycznym. Cztery lata czekania, miesiąc rozgrywek i najlepsi piłkarze świata w koszulkach reprezentacji. Oraz poczucie, że oglądamy coś absolutnie wyjątkowego.

Dziś futbol wygląda inaczej. Czołowych piłkarzy oglądamy praktycznie codziennie w ligach krajowych, Lidze Mistrzów czy rozbudowanych rozgrywkach reprezentacyjnych. Granica między wielkimi turniejami a codziennym futbolem jest znacznie cieńsza niż kiedyś. 

Do tego mundial stał się ogromnym produktem medialnym. Większe stadiony, większe kontrakty telewizyjne, większe kampanie sponsorów i większa presja organizacyjna. Dla jednych to naturalna ewolucja największej imprezy sportowej świata. Dla innych znak, że turniej stracił część swojej dawnej prostoty.

@zanim_zagrasz

✈️⚽ Bilet na mecz mundialu kosztuje tyle samo… Co lot do kraju tej drużyny i z powrotem! Linie Air Transat pokazują to w czasie rzeczywistym - konkretna cena biletu, konkretna cena lotu. Zamiast przez 90 minut siedzieć na trybunie możesz polecieć do Buenos Aires.

♬ The Official FIFA World Cup 26™ Theme - FIFA Sound

Bo trudno nie zauważyć, że kiedyś mundial był bardziej nieprzewidywalny również poza boiskiem. Nie było wszechobecnych analiz, banków danych, dziesiątek kamer i technologii śledzących każdy ruch zawodnika. Było więcej przypadku i więcej improwizacji. 

Z drugiej strony właśnie dzięki rozwojowi turnieju dziś możemy oglądać reprezentacje z niemal każdego zakątka świata, a poziom organizacyjny mistrzostw jest nieporównywalny z tym, co widzieliśmy kilkadziesiąt lat temu. 

Prawda jak zwykle leży pewnie gdzieś pośrodku. Bo mundial bardzo się zmienił. Ale jego najważniejsza idea pozostała dokładnie taka sama - nadal chodzi o wyłonienie najlepszej drużyny narodowej na świecie. 

Ziemowit Ochapski 

O autorze: Ziemowit Ochapski - publicysta sportowy z ponad 20-letnim doświadczeniem, specjalizujący się w historii piłki nożnej. Autor książek, twórca serwisu legendysportu.pl, wieloletni współpracownik czołowych mediów sportowych, obecnie Head of Content w najlepsibukmacherzy.pl. W swoich tekstach łączy dziennikarską rzetelność z pasją do futbolu, opowiadając o ludziach i wydarzeniach, które tworzyły historię tej dyscypliny. 

Strona najlepsibukmacherzy.pl odsyła jedynie do stron legalnie działających w Polsce bukmacherów, posiadających zezwolenie Ministra Finansów. Hazard wiąże się z ryzykiem. Gra u nielicencjonowanych podmiotów jest nielegalna i podlega karze. 18+