W poniedziałkowym meczu, kończącym 12. kolejkę piłkarskiej ekstraklasy, Cracovia pokonała na swoim stadionie Górnika Zabrze 2:0. Dzięki tej wygranej "Pasy" opuściły ostatnie miejsce w tabeli, na które zepchnęli podopiecznych Marcina Brosza.

Piłkarze Cracovii Kraków i Górnika Zabrze w walce o piłkę / Jacek Bednarczyk /PAP

Trener gospodarzy Michał Probierz, w porównaniu do przegranych derbów z Wisłą Kraków, dokonał kilku zmian w składzie. Przede wszystkim miejsce w bramce stracił Maciej Gostomski, zastąpiony przez Michala Peskovica. Na ławce rezerwowych zasiadł także stoper Michał Helik, a szansę dostał Ołeksij Dytiatjew. Po raz pierwszy, po wyleczeniu kontuzji zerwanych więzadeł, w wyjściowym składzie znalazł się Damian Dąbrowski. On z kolei zagrał za Milana Dimuna. Słowak, podczas pobytu na zgrupowaniu młodzieżowej reprezentacji swego kraju, uszkodził łąkotkę. Jest już po zabiegu i czeka go kilka tygodni przerwy.

Z kolei trener Brosz nie mógł skorzystać z kontuzjowanych: Michała Koja, Adrian Gryszkiewicza i Adama Wolniewicza.

W pierwszej połowie mecz stał na bardzo kiepskim poziomie. Widać było, że spotkały się zespoły zamykające ligową tabelę. Na pierwszy celny strzał kibice czekali do 34. minuty. Wówczas to Javi Hernadez kopnął mocno z dystansu, a Tomasz Loska sparował piłkę.

Trochę emocji było dopiero w końcówce pierwszej części. W 43. minucie Hernandez wpadł w pola karne i przekoziołkował nad rzucającym się pod jego nogi Loską. Arbiter podyktował rzut karny, ale po obejrzeniu całej sytuacji na monitorze, zmienił swoją decyzję, uznając, że Hiszpan przewrócił się bez udziału bramkarza Górnika.

Chwilę później Hernadez oddał groźny strzał z rzutu wolnego, ale i tym razem Loska popisał się dobrą interwencją.

Przed przerwą Górnik praktycznie nie zagroził bramce "Pasów". Jedyną godną odnotowania akcją był niecelny strzał z przewrotki oddany przez Daniela Smugę.

Po przerwie Cracovia uzyskała lekką przewagę i jej ataki przyniosły w końcu efekt. W niespełna dwie minuty gospodarze - za sprawą swoich hiszpańskich graczy - zdobyli dwie bramki. Najpierw Airam Cabrera, po podaniu Niko Dakovica, z bliska skierował piłkę do siatki, a potem Hernandez wbiegł w pole karne i mocno kopnął pod poprzeczkę.

W 90. minucie Filip Piszczek pokonał Loskę w sytuacji sam na sam. Ten gol nie został jednak uznany, gdyż napastnik Cracovii był na spalonym.

Dla Górnika, który w tym sezonie odniósł tylko jedno zwycięstwo, był to dziewiąty kolejny mecz bez wygranej.

(ag)