Halowe mistrzostwa świata w lekkoatletyce w Toruniu coraz bliżej. Jeżeli zdobędziemy 2-3 medale, będzie bardzo dobrze - powiedział w Studiu PAP Tomasz Majewski, wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Mistrzostwa potrwają od 20 do 22 marca.

  • Halowe Mistrzostwa Świata w lekkoatletyce odbędą się w Toruniu w dniach 20-22 marca 2026 r.
  • Tomasz Majewski, wiceprezes PZLA, ocenia szanse Polaków. 
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą, a dziś wiceprezes PZLA Majewski zaznaczył, że spodziewa się bardzo dobrego poziomu lekkoatletycznych mistrzostw globu w Toruniu.

To jest bardzo dobry sezon halowy. Mieliśmy już parę rekordów świata, takich prawdziwych, w klasycznych konkurencjach. Zapowiada się w kilku specjalnościach piękna walka o medale, ale może także wybitne rezultaty. Mam nadzieję, że nasza reprezentacja będzie w tym wszystkim odgrywać jakąś ważną rolę i będziemy mieli komu kibicować - stwierdził.

Jego zdaniem klasyfikację medalową wygrają reprezentanci USA, którzy bardzo szeroko szkolą, mają mocną i wyrównaną kadrę. Wiele konkurencji jest u nich bardzo popularnych. Jedną z takich konkurencji jest bieg przez płotki, gdzie bardzo silnych zawodników - i u pań, i u panów - Amerykanie mają bardzo dużo. Najlepsi w danym sezonie przyjadą do Torunia - powiedział były kulomiot.

Szymański, Skrzyszowska, Żodzik...

Wiceprezes PZLA wśród gwiazd polskiej kadry wymienił płotkarzy Jakuba Szymańskiego, Pię Skrzyszowską, skoczkinię wzwyż Marię Żodzik i specjalistkę od biegu na 400 m Natalię Bukowiecką.

Kuba w tym roku nie przegrał biegu w hali, a Pia cały czas ma drugi wynik na listach światowych. Oni będą walczyć o medale. Maciej Wyderka w biegu na 800 m ma jak do tej pory ma sezon życia. Poprawił rekord Polski Adama Kszczota. Mamy zawodników, którzy już pokazali dobrą dyspozycję w tym roku i mam nadzieję, że dowiozą formę przez te dwa tygodnie do mistrzostw globu - wskazał Majewski.

Rośnie forma Ewy Swobody i mam nadzieję, że to w Toruniu będzie finalny wystrzał, a nasza sprinterka jak za najlepszych lat będzie bardzo szybka. Na 400 m kobiet nikt nie oszałamia jeszcze w tym sezonie poziomem, więc może być to czas na przełom w bieganiu halowym dla Natalii Bukowieckiej. Do tego dochodzi też taki czynnik jak zmiana zasad, która wzbudza wiele kontrowersji. Będą bowiem dwa biegi finałowe i dziewczyny rywalizujące w pierwszym będą musiały z 10 minut czekać, jakie czasy uzyskają finalistki z drugiego biegu, bo klasyfikacja będzie zbiorcza z dwóch serii. Ma być sprawiedliwie, żeby wyeliminować tory wewnętrzne. Z drugiej strony cała zabawa na hali polega na tym, że są emocje, jest blisko, jest ciasno. Nie dziwię się więc kontrowersjom w tej sprawie - ocenił Majewski.

Więcej tyczek, lepszy sprzęt

Zapytany o problemy Polaków w wielu konkurencjach, jak trójskok, skok o tyczce, pchnięcie kulą, były kulomiot stwierdził, że w różnych konkurencjach lekkoatletycznych poziom po prostu faluje.

Teraz w damskiej tyczce coś powoli zaczyna się dziać i może być tak, że to ona będzie dominować nad męską w naszym kraju. Mamy więcej tyczek, lepszy sprzęt, lepszą infrastrukturę, tych samych trenerów, ale nie ma reguły. Musi się ileś rzeczy zgrać i raptem w danej konkurencji objawia nam się talent. Mieliśmy bardzo dobry średni poziom w kuli przez kilka lat, a teraz się on obniżył i zapewne na jego poprawę kilka lat trzeba będzie poczekać - stwierdził wiceprezes związku.

Anita Włodarczyk jest bezpieczna

Majewski przekazał, że trzykrotnej mistrzyni olimpijskiej w rzucie młotem Anicie Włodarczyk udało się opuścić Dohę i jest w Europie.

Anita wczoraj wracała do Europy. Z tego co wiem, albo jest jeszcze w Londynie albo już jest w Splicie. Jest bezpieczna. Tam nie było bezpośredniego zagrożenia, ale w bardzo dobrym momencie zdecydowali się wyjechać z Dohy do Rijadu, a stamtąd polecieli do Londynu. Mają przeczekać w Splicie i zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja, bo w Dosze aktualnie nie da się trenować, więc musieli zareagować - wskazał były kulomiot.

Podkreślił, że w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie nie ma jeszcze na ten moment fali wycofań z HMŚ, a dwa tygodnie to sporo czasu na znalezienie innych połączeń lotniczych. Wiele lotów z Azji ma bowiem często międzylądowania w krajach Bliskiego Wschodu.

Nie mamy póki co sygnałów, aby były jakieś problemy. Niekonieczne wszyscy muszą lecieć przez Dubaj - powiedział Majewski.