Prof. Krzysztof Kałwak ma zasiąść w powołanej przez Fundację Cancer Fighters radzie ekspertów, która pomoże w rozdysponowaniu ogromnych pieniędzy zebranych w czasie streamu Łatwoganga. "To jest pomysł z wczoraj. Ta rada na pewno powstanie. Będzie to zespół wielu ekspertów z całej Polski. Życzeniem pana prezesa jest to, żeby podział tych środków był jak najbardziej transparentny i jak najbardziej sprawiedliwy" - mówił w rozmowie z reporterką RMF FM kierownik wrocławskiej kliniki Przylądek Nadziei.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Informację o zaproszeniu prof. Kałwaka do rady ekspertów przekazał w rozmowie z RMF FM szef Fundacji Cancer Fighters Marek Kopyść.
Potrzeb jest sporo - zamknięcie zbiórek celowych na leki, terapie, czasami za granicą - mówił reporterce RMF FM kierownik Przylądka Nadziei prof. Krzysztof Kałwak. Zapowiadał również inwestycje w szpitalny sprzęt z pieniędzy zebranych na streamie, który w bezprecedensowy sposób zjednoczył polskich internautów. Jak mówił, środki mogą zostać przeznaczone także na poprawę warunków przebywania rodzin chorych dzieci w klinikach.
Znam pana Marka (szefa Fundacji Cancer Fighters - przyp. red.) od wielu lat. To jest człowiek niezwykle uczciwy, niezwykle szlachetny i niezwykle skromny - ocenił prof. Kałwak. Jak podkreślał, dziękuje za wszystkie wpłaty na zbiórkę - niezależnie od ich wysokości.
Dzięki temu mamy środki na to, żeby zrobić coś naprawdę dobrego. Żeby onkologia dziecięca w Polsce, która i tak jest na dobrym poziomie, jechała nie w pierwszym wagonie za lokomotywą, tylko była w tej lokomotywie - dodał obrazowo.
W czasie zbiórki, w którą zaangażowało się wiele polskich gwiazd, zebrano ponad 250 milionów złotych. Przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Jej efekty są porażające, ale w dobrym tego słowa znaczeniu - przyznał w RMF FM prof. Kałwak.
To zjednoczenie ludzi w Polsce, ale nie tylko. Wspierali nas piłkarze z Portugalii czy z Barcelony, więc to była akcja na skalę europejską, jeśli nie światową - zwrócił uwagę.
Kierownik Przylądka Nadziei zwrócił uwagę, że Maja, która wystąpiła z Bedoesem w słynnym teledysku, to właśnie pacjentka tej wrocławskiej placówki.
Nie chce się poddać, walczy i pomagamy jej, żeby przeżyła, była zdrowa. Żeby cieszyła się i korzystała z życia, jak każde dziecko - wyliczał rozmówca reporterki RMF FM Martyny Czerwińskiej.
Myślę, że dzięki tej wielkiej akcji na pewno uda się uratować ileś istnień ludzkich - podkreślał ekspert.
Jednym z elementów akcji Łatwoganga było golenie głów przez znane osoby w geście solidarności z dziećmi chorymi onkologicznie. Zrobiły to m.in. Edyta Pazura, Kasia Nosowska i Maffashion. Prof. Kałwak podkreślił, że jego zdaniem takie symboliczne zachowania mają znaczenie również dla najmłodszych.
Wczoraj na dyżurze w każdej sali włączony był nie film o Królu Lwie, tylko stream z mieszkania Łatwoganga - relacjonował kierownik Przylądka Nadziei.
Dzieci są niewyspane. Ja również nie jestem do końca wyspany. Wiele osób, które wspierały tę akcję z całego serca, jest niewyspanych, ale szczęśliwych, bo tego nie spodziewał się nikt - podsumował.
Reporterka RMF FM dopytywała szefa Przylądka Nadziei o to, jak wiele dzieci czeka na pieniądze na leczenie onkologiczne za granicą i o jak dużych kwotach mówimy.
To trudne pytanie. Czasami terapia w Stanach Zjednoczonych potrafi kosztować kilka milionów złotych. Czasami terapia w Włoszech potrafi kosztować półtora miliona euro. Nie wszystko może zostać zrefundowane przez nasz system opieki zdrowotnej, mimo że finansowanie onkologii dziecięcej w Polsce jest na dobrym poziomie - tłumaczył prof. Kałwak.
Marzę o tym, żeby w przyszłości dzieci, które jeżdżą na terapię do Rzymu, Mediolanu, nie musiały tam jeździć, tylko żeby były leczone w kraju. Będzie to tańsze i lepsze dla dzieci i ich rodzin z punktu widzenia logistycznego i emocjonalnego - zauważył.


