W sobotę ulicami Jeleniej Góry przeszedł Marsz Ciszy upamiętniający zabitą w grudniu 11-letnią Danusię. Podczas wydarzenia odczytano list od rodziców i brata Danusi. "Nasze życie zostało złamane" - usłyszeliśmy. Bliscy zaapelowali również do zgromadzonych na marszu osób.
W Jeleniej Górze mieszkańcy i bliscy upamiętnili tragiczną śmierć 11-letniej Danusi, która została zamordowana przez o rok starszą koleżankę ze szkoły.
Jak relacjonuje reporterka RMF FM Martyna Czerwińska, na początku został odczytany list od rodziców i brata Danusi. "Nasze życie zostało złamane. Nasze plany i marzenia. Nasza perełka, nasze słoneczko. Nie dociera do nas jeszcze, że jej nie ma" - usłyszeliśmy.
Wiele osób nie potrafiło powstrzymać emocji, miało łzy w oczach. Na marszu nie brakowało koleżanek Danusi, które do tej pory bardzo przeżywają tę stratę.
Bliscy dziewczynki apelowali do zgromadzonych na marszu dorosłych o większą uważność, o ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych, kontrolę grup klasowych w sieci i o zmiany w szkołach i prawie, by taka historia nigdy się nie powtórzyła.
"Śmierć naszej córki nie może być po nic" - tymi słowami zakończył się list.
Na Błoniach Jeleniogórskich mieszkańcy ze świec utworzyli wielkie serce.
Mieszkańcy trzymali w rękach hasła, które przyświecały marszowi:
- "Dobro dzieci w naszych rękach"
- "Dla dzieci. Z miłości"
- "Z odpowiedzialności"
- "Czy jako dorośli zawiedliśmy nasze dzieci?"
- "Kto uczy nasze dzieci wartości?"
- "Reagujmy na przemoc! Nie bagatelizujmy sygnałów!"
- "Algorytm nie jest przyjacielem, nie jest rodzicem, nie jest nauczycielem"
- "Uczmy dzieci myśleć, nie tylko klikać"
- "TAK dla Edukacji psychologicznej w szkołach"
- "Nie wszystko w sieci jest dla dzieci"
- "Regulacja dostępu dzieci do treści cyfrowych i sztucznej inteligencji"
Rodzice zebrani na marszu przyznali także, że hejt jest obecnie coraz większym problemem. Obecna na marszu pani Kamila, mama dwójki dzieci, powiedziała reporterce RMF FM:
Powinniśmy zakazać dzieciom tworzenia klasowych grup what’s upowych. To tam rodzi się hejt, tam wyśmiewane są dzieci, tam wrzuca się przerobione zdjęcia za pomocą IA, to idzie jak po sznurku, aż dręczone dziecko nie wytrzymuje i odbiera sobie życie. Musimy kontrolować co robią nasze pociechy w sieci, zakładać blokady rodzicielskie, pilnować, by to, co oferuje internet nie stało się ważniejsze od spaceru do lasu, wycieczki rowerowej z rodzicami czy spotkaniem z rówieśnikami - mówiła Martynie Czerwińskiej.
Trudno wygrać z siecią, docierają do mnie sygnały, że rodzice czują się bezradni, ale musimy być silni, dla dobra naszych dzieci. Nie wstrząsnęły nami statystyki dotyczące liczby samobójstw wśród młodzieży, to może wstrząśnie nami tragedia z Jeleniej Góry, kiedy dziecko zabija dziecko. Jeśli tak się nie stanie, to nie mam pojęcia, co musi stać się jeszcze, abyśmy się obudzili.
Uczestnicy marszu apelowali też o narzędzia do walki z hejtem dla szkół i większy dostęp do psychologów.
Po odczytaniu listu od rodziców Danusi uczestnicy podnieśli w górę ręce, pokazując bransoletki. To one były symbolem marszu. Nieprzypadkowo. Danusia uwielbiała je robić - z kolorowych koralików tworzyła małe symbole radości, bliskości i dobroci.
Dziś te bransoletki stają się znakiem pamięci o Niej, ale także mostem łączącym ludzi w empatii i wspólnym przeżywaniu straty - tłumaczyli organizatorzy. W ich przygotowanie włączyli się uczniowie z wielu szkół w całym powiecie, pokazując, że w obliczu tragedii potrafimy być razem - uważni, wrażliwi i zjednoczeni.
Z listu rodziców Danusi wynika, że dziewczynka często stawała w obronie słabszych i wyśmiewanych. Jednej z koleżanek włożyła do kieszeni krótką wiadomość na kartce papieru z kolorowymi naklejkami. "Jesteś fajna" napisała, aby dać jej psychiczne wsparcie. W dniu śmierci wracała do domu z wycieczki klasowej. Jej ostatnim słowem miało być "Ratunku", dlatego to hasło pojawiło się na czele pochodu.
Jedno odebrane życie zmieniło wiele innych. To jest niewytłumaczalne i nie do zaakceptowania. Przekujmy śmierć naszej córki w coś dobrego. Danusia była tutaj tak krótko, aby szerzyć teraz dobro. Nie wiemy, jak bez niej żyć, ale wierzymy, że jej niechciana ofiara ma jakiś sens. Jej śmierć nie może być po nic. To nie jest marsz przeciwko komuś, to jest marsz nad rolą dorosłych - usłyszeli zgromadzeni.
Do zbrodni doszło 15 grudnia 2025 roku przy ul. Wyspiańskiego w pobliżu szkoły podstawowej nr 10 w Jeleniej Górze. Ok. godz. 14:50 znaleziono tam ciało 11-latki.
W sprawie zatrzymano 12-latkę - obie dziewczynki chodziły do tej samej szkoły, znały się jedynie z widzenia.
Z nieoficjalnych relacji świadków wynika, że na skwerze doszło do fatalnej w skutkach kłótni - informowała dziennikarka RMF FM Martyna Czerwińska.
Na konferencji prasowej rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Ewa Węglarowicz-Makowska przekazała, że na ciele 11-latki były widoczne obrażenia, które powstały w wyniku zadania ich ostrym narzędziem. Policja zabezpieczyła nóż, który mógł być narzędziem zbrodni. Wciąż nie jest znany motyw zbrodni.
We wtorek 16 grudnia 12-latka została przesłuchana przez policję. Wiceprezes Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze Agnieszka Makowska wyjaśniła, że jeżeli dziecko skończyło 10 lat, a nie ukończyło 13 lat, to sąd będzie prowadził postępowanie w sprawie o demoralizację.
Postępowanie sądowe będzie miało zatem na celu ustalenie, czy istnieją okoliczności świadczące o demoralizacji nieletniego i czy zachodzi potrzeba zastosowania wobec nieletniego środków określonych w ustawie - poinformowała.


