O godz. 12:00 w całym kraju zawyły policyjne syreny. To hołd, jaki funkcjonariusze oddali swojemu koledze, 34-letniemu Mateuszowi Biernackiemu, który w miniony weekend został śmiertelnie postrzelony podczas interwencji na warszawskiej Pradze.
Uroczystości pogrzebowe zmarłego funkcjonariusza rozpoczęły się o godz. 12:00 w Kościele Rzymskokatolickim pw. Św. Michała Archanioła w Białej Podlaskiej. Po mszy nastąpiło odprowadzenie zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku.
W południe - w ramach hołdu dla zmarłego kolegi - w całym kraju zawyły syreny policyjnych radiowozów.
Do akcji włączyli się funkcjonariusze straży granicznej oraz strażacy Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej.
Do tragicznie zakończonej interwencji doszło w sobotnie popołudnie na warszawskiej Pradze.
O godz. 14:00 zostaliśmy wezwani na ulicę Inżynierską 6. Zgłoszenie dotyczyło agresywnego mężczyzny, który miał biegać z maczetą. Sprawa była poważna - relacjonował rzecznik Komendanta Stołecznego Policji mł. insp. Robert Szumiata. Jak powiedział, na miejsce przyjechał umundurowany patrol policji, który poprosił o wsparcie patrolu nieumundurowanego.
W sumie w tej akcji brało udział czterech policjantów - przekazał funkcjonariusz. Jeśli mamy informację, że jest mężczyzna, który jest agresywny, nie wiemy, czy nie jest np. pod wpływem narkotyków i do tego ma niebezpieczne narzędzie, tak jak w tym przypadku, to wiemy, że trzeba do tego podejść bardzo poważnie - tłumaczył.
Po krótkim pościgu funkcjonariusze dogonili i obezwładnili agresywnego mężczyznę i wtedy doszło do użycia broni służbowej - tłumaczył rzecznik KSP. W momencie policyjnej interwencji napastnik nie miał już przy sobie maczety.
Funkcjonariusz, który zginął, miał 34 lata. Pracował w policji od 9 lat. Osierocił dwoje dzieci.
W niedzielę rzeczniczka prasowa Komendanta Głównego Policji insp. Katarzyna Nowak poinformowała, że policjant, z którego broni padł strzał, pełnił służbę od ponad roku. Ukończył niezbędne szkolenie i pozytywnie zdał egzaminy.
Policjant, który śmiertelnie postrzelił kolegę, usłyszał już zarzuty. Odpowie za przekroczenie uprawnień, nieuzasadnione użycie broni i spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, który doprowadził do śmierci.
Prokuratura informowała, że funkcjonariusz złożył wyjaśnienia, ale nie przyznał się do winy. Sąd nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie mężczyzny.