Incydent z udziałem Roberta Bąkiewicza i członków Ruchu Obrony Granic w centrum Berlina wywołał szeroką debatę polityczną. Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski ostro skomentował działania Bąkiewicza, zarzucając mu polityczne motywacje i sugerując, że prawdziwy patriotyzm wymaga upominania się także o polskie ofiary rosyjskich czystek. Sprawa odbiła się szerokim echem zarówno w Polsce, jak i w Niemczech.

  • Robert Bąkiewicz i członkowie Ruchu Obrony Granic próbowali umieścić krzyż przy pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej w Berlinie.
  • Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ocenił, że działania Bąkiewicza miały charakter polityczny i nie służyły polskim interesom.
  • Szef MSZ zasugerował, że jeśli Bąkiewicz chce być prawdziwym patriotą, powinien upomnieć się o polskie ofiary rosyjskich zbrodni w Moskwie.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

We wtorek w centrum Berlina doszło do incydentu z udziałem Roberta Bąkiewicza i członków nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic. Grupa ta próbowała umieścić krzyż przy tymczasowym pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej i okupacji niemieckiej. Interwencja niemieckiej policji zakończyła się zatrzymaniem Bąkiewicza i kilku innych członków ROG.

Akcja ta natychmiast wywołała lawinę komentarzy i ocen ze strony polityków oraz opinii publicznej. Wydarzenie miało miejsce w czasie, gdy trwają prace nad stałym pomnikiem dla polskich ofiar, a decyzja o jego powstaniu została już podjęta przez niemieckie władze.

"To nie jest działanie w polskim interesie"

Podczas Forum Polsko-Niemieckiego w Berlinie, na wspólnej konferencji prasowej z szefem niemieckiej dyplomacji, Radosław Sikorski odniósł się do działań Bąkiewicza. Minister podkreślił, że inicjatywa budowy pomnika została już pozytywnie rozstrzygnięta, a konkurs na rzeźbę ma zostać rozstrzygnięty do grudnia.

Sikorski wyraził opinię, że Bąkiewicz nie walczył o powstanie pomnika, lecz mógł próbować zakłócić cały proces. Zadał przy tym pytanie, w czyim interesie działają osoby podejmujące takie akcje, sugerując, że na pewno nie jest to interes Polski.

Wykorzystywanie symboli religijnych w polityce

Szef polskiej dyplomacji zwrócił również uwagę na kwestię wykorzystywania symboli religijnych w polityce. Czy krzyż, czyli coś, co jest dla milionów Polaków i Niemców świętością, powinien być używany do robienia polityki jako pałka polityczna? Uważam, że jest to nieetyczne i wymaga zajęcia stanowiska - powiedział szef polskiej dyplomacji.

Minister Sikorski przypomniał, że zbrodnie III Rzeszy wobec Polski są już szeroko udokumentowane i upamiętniane, a wkrótce zostaną jeszcze bardziej wyeksponowane w stolicy Niemiec. Jednocześnie zwrócił uwagę, że w Moskwie nigdy nie upamiętniono ofiar tzw. "Operacji polskiej" przeprowadzonej przez NKWD na rozkaz Nikołaja Jeżowa. W wyniku tej operacji zamordowano około 100 tysięcy Polaków, a kolejne 100 tysięcy zostało wywiezionych na Syberię.

Jeśli pan Bąkiewicz chce pokazać, jakim jest patriotą i gierojem, to mam nadzieję, że to, co próbował zrobić w Berlinie - bez sensu, bo tutaj pomnik będzie - zrobi w Moskwie, żeby tam się upomniał o te polskie ofiary rosyjskich czystek i morderstw - powiedział Sikorski.

"Nie będzie zgody na prowokacje Bąkiewicza"

Podczas konferencji prasowej po podpisaniu umowy o współpracy obronnej z Niemcami, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz również odniósł się do głośnych wydarzeń z Berlina. Szef MON podkreślił, że nie będzie zgody na prowokacje, a polska granica jest strzeżona najskuteczniej w Europie.

Szef MON odniósł się również do wykorzystywania symboli religijnych w działaniach politycznych. Jak ktoś bierze krzyż, symbol miłości, żeby używać go do walki, to na pewno nie ma dobrych intencji - powiedział Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że nawet w sytuacjach, gdy obywatele Polski działają prowokacyjnie, państwo ma obowiązek zapewnić im wsparcie konsularne. Obsługa konsularna na każdym etapie będzie wspierać polskich obywateli, nawet jak niestety działają prowokacyjnie i robią głupie rzeczy, bo taki jest obowiązek państwa polskiego i konsul się z tego wywiązuje - dodał.

Wicepremier podkreślił, że działania takie jak te podejmowane przez Roberta Bąkiewicza nie służą upamiętnieniu polskich ofiar II wojny światowej, lecz są próbą wywołania konfliktów i podziałów. Te prowokacje, które realizuje pan Bąkiewicz w Polsce, w Niemczech, pewnie w innych miejscach, to nie jest żadna ochrona granic. To wszystko działanie na zniszczenie wspólnoty narodowej, wewnętrznej w Polsce, pokłócenie nas z sojusznikami, sąsiadami, doprowadzenie do tego, żeby Polska była osamotniona. Ja na to nie pozwolę, my na to nie pozwolimy - stanowczo stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Ochrona polskich granic

Minister obrony narodowej zwrócił uwagę na skuteczność polskich służb w ochronie granic. Granicy polskiej strzegą Straż Graniczna, wojsko i Policja i robią to najskuteczniej w Europie - zaznaczył.

Kosiniak-Kamysz odniósł się także do geopolitycznego położenia Polski i jej relacji z sąsiadami. Polska na Zachodzie ma przyjaciół, na Wschodzie są nasi wrogowie. Komuś się pomieszało, poplątało wszystko i stracił kompas, którym powinien się kierować każdy rozsądny, gdzie jest bezpieczeństwo Polski, gdzie są wektory bezpieczeństwa - ocenił szef MON.

"Musimy wiedzieć, co jest w tej chwili najważniejsze"

Podczas konferencji prasowej głos zabrał również szef niemieckiego MSZ Johann Wadephul. Podkreślił, że Niemcy nigdy nie uchylali się od odpowiedzialności za zbrodnie wojenne i traktują ją jako swoją ciągłą powinność. Zaznaczył, że obecnie najważniejszym wyzwaniem dla Polski i Niemiec jest zagrożenie ze strony Rosji, co wymaga ścisłej współpracy obu krajów.

Nikt nie chce naszej odpowiedzialności i przeszłości zrelatywizować czy odsunąć. Ale sytuacja jest tak poważna na świecie, że teraz naprawdę musimy wiedzieć, co jest w tej chwili najważniejsze dla naszej wolności, wspólnej, dobrej przyszłości. I tu bardzo blisko ze sobą współpracujemy - oświadczył niemiecki minister.