34-letnia Karolina G. usłyszała zarzut narażenia 10-miesięcznego syna na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia - poinformował w środę prokurator Jacek Wasilewski z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. Grozi jej od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

  • Informacje lokalne i ogólnopolskie znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

To lekarze powiadomili policjantów o obrażeniach chłopczyka. Dziecko do szpitala przywiózł ojciec, który zabrał je od matki do swojego domu rodzinnego. Tam zauważył, że syn jest zaniedbany i ma ranę na głowie.

Poważne obrażenia chłopca

U chłopczyka lekarze zdiagnozowali pęknięcie kości potylicznej i ciemieniowej oraz krwiaka śródczaszkowego, co naraziło życie chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Z ustaleń śledztwa wynika, że dziecko, mieszkające wraz z matką w jednej z miejscowości w gm. Bogdaniec, przebywało w warunkach skrajnego zaniedbania higienicznego oraz na skutek braku właściwej opieki, co najmniej raz spadło z niezabezpieczonego mebla, uderzając głową o podłoże.

Matka się przyznała

Kobieta  przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów. Wyjaśniała, że dziecko spadało z narożnika, a ona nie zabrała go do lekarza, bo początkowo nie widziała objawów urazu. Przyznała również, że boryka się z problemem uzależnienia od narkotyków i zamierza podjąć leczenie odwykowe - przekazał prok. Wasilewski.

Wobec 34-latki zastosowano dozór policji połączony z zakazem zbliżania się i kontaktowania z trojgiem swoich małoletnich dzieci bez zgody przedstawiciela rodziny zastępczej, pod opieką której przebywają. Kobieta ma także jedno dziecko pełnoletnie.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim.