Wielkopolska staje przed historyczną szansą – parlamentarzyści koalicji rządzącej jednogłośnie poparli budowę drugiej w Polsce elektrowni jądrowej w Koninie. W tle polityczne tarcia, a stawka jest ogromna: miejsca pracy, rozwój regionu i bezpieczeństwo energetyczne kraju.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstaje na Pomorzu, w gminie Choczewo. Decyzję ws. lokalizacji drugiej takiej elektrowni rząd może podjąć w tym roku. O inwestycję starają się wielkopolski Konin i Bełchatów w woj. łódzkim.
Jeśli będziemy z determinacją zabiegać o to, ażeby lokalizacja drugiej elektrowni jądrowej stała się faktem w Koninie, to zyska na tym cała Wielkopolska - podkreślił poseł KO Tomasz Nowak. Jego zdaniem, inwestycja ta oznaczałaby nie tylko nowe miejsca pracy, ale i szansę na rozwój dla całego subregionu, który przez dekady był energetycznym zapleczem Polski, opartym na węglu brunatnym.
Konin i okolice przez lata kojarzone były z przemysłem węglowym, który - jak przyznają sami politycy - miał swoją cenę dla środowiska. Dziś region stoi u progu transformacji. Teraz czas na nową technologię, ale pozostajemy jako zagłębie energetyczne. Byliśmy tym zagłębiem. Dostarczaliśmy, kosztem środowiska, całej Polsce energię elektryczną. Teraz czas na to, żeby pozostała część Polski powiedziała tak - kontynuujemy produkcję energii elektrycznej we wschodniej Wielkopolsce - mówił poseł Nowak.
W podobnym tonie wypowiadają się inni przedstawiciele regionu. Poseł Nowej Lewicy Tadeusz Tomaszewski zwrócił uwagę na społeczne znaczenie inwestycji: Ludzie chcą tej elektrowni. Politycy są po to, żeby realizować również oczekiwania wyborców. Jego zdaniem, nowoczesna elektrownia jądrowa może zatrzymać falę migracji młodych ludzi z Konina i okolic, oferując im atrakcyjne miejsca pracy i perspektywy rozwoju.
Nie tylko miejsca pracy, ale i rozwój edukacji oraz infrastruktury to argumenty, które mają przekonać rząd do wyboru Konina. Posłanka Polski 2050 Ewa Schädler podkreśliła, że inwestycja ta może stworzyć w regionie "swoiste zagłębie edukacyjne związane z energetyką", przyciągając zarówno studentów, jak i specjalistów z całego kraju.
Wojewoda wielkopolska Agata Sobczyk (Polska 2050) zwróciła uwagę na atuty lokalizacyjne. Za lokalizacją elektrowni jądrowej w Koninie przemawia m.in. dostęp do zasobów wodnych niezbędnych do chłodzenia reaktorów, a także gotowa infrastruktura energetyczna. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że w tym roku kończą swoją pracę ostatnie bloki węglowe, co może spowodować spore wyzwanie gospodarcze dla subregionu konińskiego - mówiła Sobczyk.
Choć poparcie dla inwestycji jest szerokie, nie brakuje politycznych napięć. Poseł Nowak zarzuca wielkopolskim politykom PiS brak zaangażowania. Oni tę narrację powtarzają, a tymczasem piłka jest w grze. Trzeba grać, trzeba walczyć o tę elektrownię, a nie mówić, że to się nie uda. To jest takie występowanie przeciwko interesom Wielkopolski. To jest swoisty sabotaż polityczny - zaznaczył.
Koledzy z PiS-u mogą w każdej chwili stanąć z nami ramię w ramię. Takiej figury oczekujemy, bo oczekują tego mieszkańcy Wielkopolski - mówił z kolei Tadeusz Tomaszewski z Nowej Lewicy.
Tego projektu w tej chwili po prostu nie ma i nie ma czego popierać - skomentował poseł PiS Ryszard Bartosik. Polityk przypomniał, że to za rządów PiS powstała spółka celowa, która miała realizować inwestycję w Koninie, a obecna koalicja - jego zdaniem - nie kontynuuje tych działań. Jest to dyskusja w próżni, stricte polityczna i my w takiej hipokryzji nie będziemy uczestniczyć - mówił Bartosik, podkreślając, że jego środowisko popiera budowę elektrowni, ale oczekuje konkretów od rządu.
W styczniu Sejmik Województwa Wielkopolskiego oficjalnie poparł lokalizację elektrowni jądrowej w Koninie. W ślad za nim poszła Rada Miasta Poznania, apelując do rządu o podjęcie działań na rzecz wyboru wielkopolskiej lokalizacji.


