W Lublinie doszło do niebezpiecznej sytuacji. 40-latek odkręcił kurki z gazem w swoim mieszkaniu i groził wysadzeniem bloku. Wcześniej zaatakował rodziców, a podczas interwencji także policjantów. W piątek usłyszał zarzut.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Do zdarzenia doszło w środę po południu w jednym z mieszkań przy ulicy Junoszy w Lublinie. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że w otwartych drzwiach mieszkania stoi agresywny mężczyzna z nożem w ręku, a na klatce schodowej wyczuwalna jest silna woń gazu. Na miejsce wezwano policję, straż pożarną oraz pogotowie ratunkowe.
Po przyjeździe funkcjonariusze zobaczyli mężczyznę stojącego w oknie. Gdy zauważył policjantów, zaczął rzucać w ich stronę nożami oraz szklanymi przedmiotami. Kierował też wobec mundurowych groźby śmierci.
Chwilę wcześniej 40-latek zaatakował w mieszkaniu swoich rodziców - ranił ojca nożem, a następnie odkręcił kurki z gazem i groził wysadzeniem całego budynku.
Kiedy policjanci próbowali wejść do mieszkania, agresor wybiegł na klatkę schodową i ponownie zaczął rzucać w mundurowych różnymi przedmiotami. Krzyczał, że jest oblany benzyną.
Na miejsce wezwano funkcjonariuszy wyposażonych w policyjne tarcze. Policjantom udało się ewakuować z mieszkania rodziców napastnika, jednak sam sprawca uciekł przez okno. Został zatrzymany na jednej z pobliskich ulic.
Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Był nietrzeźwy. W piątek został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji gazu oraz pożaru, kierowania gróźb wobec funkcjonariuszy, znęcania się nad rodzicami oraz naruszenia czynności narządu ciała jednego z nich.
Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 40-latka trzymiesięcznego aresztu tymczasowego. Jak ustalili śledczy, mężczyzna był już wcześniej notowany w policyjnych kartotekach za przestępstwa narkotykowe. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.


