25-letni obywatel Mołdawii, który na stacji kolejowej w Puławach uruchomił hamulec ręczny w wagonach pociągu przewożącego łatwopalne materiały, usłyszał zarzuty. Według prokuratury, jego działanie mogło doprowadzić do eksplozji zagrażającej życiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.
- Po więcej ważnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl. Bądź na bieżąco!
Mołdawianin został zatrzymany w poniedziałek na stacji kolejowej w Puławach po tym, jak uruchomił hamulec ręczny w trzech wagonach towarowych pociągu relacji Szczecin-Dorohusk. W składzie pociągu były cysterny z ropą naftową.
W środę 25-letni Anton B. usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów łatwopalnych, zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Podejrzany częściowo przyznał się do zarzucanego czynu. Podał różne okoliczności, które będą podlegały dalszej weryfikacji. Treści złożonych wyjaśnień nie ujawniamy - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie prok. Marek Zych.
Prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Lublinie wniosek o tymczasowe aresztowanie Antona B. na okres trzech miesięcy. Jak tłumaczył prok. Marek Zych, wniosek motywowany jest tym, że podejrzanemu grozi surowa kara, zachodzi obawa matactwa, a także ucieczki podejrzanego, który nie ma miejsca zamieszkania na terenie Polski. Wniosek o aresztowanie Antona B. ma być rozpoznany przez sąd jeszcze w środę.
Co ważne, śledztwo toczy się w sprawie sprowadzenia zagrożenia katastrofą pociągu przewożącego ropę naftową, a nie aktu dywersji. Prokuratura nie znalazła podstaw do uznania, że 25-letni Mołdawianin działał na rzecz obcego państwa, a w tym celu badano m.in. znalezione przy nim telefony.
Pociąg towarowy, w którego trzech wagonach Mołdawianin uruchomił hamulec ręczny, składał się z 37 wagonów wypełnionych ropą naftową. Zatrzymany mężczyzna wjechał do Polski w niedzielę przez przejście graniczne w Terespolu.
Podczas zatrzymania funkcjonariusze znaleźli przy nim torbę ze sprzętem elektronicznym, telefonami, kartami SIM oraz różnymi dokumentami. Jak poinformował komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń, Mołdawianin posiadał certyfikaty potwierdzające biegłą znajomość języka rosyjskiego.
Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, podinsp. Andrzej Fijołek, przekazał, że pociąg, w pobliżu którego przebywał zatrzymany, został dokładnie sprawdzony - nie znaleziono żadnych materiałów niebezpiecznych.
W działaniach uczestniczyli policjanci realizujący zadania w ramach operacji TOR, żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej oraz funkcjonariusz Straży Ochrony Kolei. Operacja TOR została uruchomiona w połowie listopada po ujawnieniu aktu dywersji na tej linii kolejowej.


