"O przygotowaniach do Soczi, o technicznych nowinkach i o tym, że jesteśmy jedynym krajem na półkuli północnej, który nie ma hali, gdzie panczeniści mogliby trenować" - mówią trenerzy polskiej kadry kobiet Krzysztof Niedźwiedzki i mężczyzn, Wiesław Kmiecik. W rozmowie z dziennikarzami RMF FM Grzegorzem Jasińskim i Tomaszem Staniszewskim zastanawiają się też, czy w polskim łyżwiarstwie szybkim pojawi się kolejne pokolenie z szansami na olimpijskie medale.

Panowie w tym momencie, gdy patrzycie na ten sezon - wyniki waszych podopiecznych - są takie jak się spodziewaliście, lepsze niż się spodziewaliście. Na kibicach te wyniki na Pucharze Świata robiły duże wrażenie, a na trenerach?

Wiesław Kmiecik: No nie ma jakiegoś dużego zaskoczenia. Był udany sezon poprzedni i zwycięstwo Zbyszka Bródki w Pucharze Świata, trzecie miejsce drużyny w Mistrzostwach Świata, dobre starty Konrada Niedźwiedzkiego, dobre Janka Szymańskiego, czyli jest to jakby powtórzenie tego co było, ale na troszkę wyższym poziomie, bo jeżeli przeanalizujemy te starty - to jeżdżą troszkę szybciej jak rok temu.

A przeciwnik się czai, czy też to wy czujecie moc i nikt się nie oszczędza, nie oszukuje - że to jest efekt waszej ciężkiej pracy, jesteście tego świadomi o co walczycie i co jest priorytetem w tym sezonie?

Krzysztof Niedźwiedzki: Oczywiście, że tak. Sezon olimpijski jest co 4 lata więc wymaga specjalnego podejścia i myśmy tak to potraktowali. Poprzedni sezon był dobry - zakończyliśmy naprawdę dobrym miejscem,  ten sezon rozpoczęliśmy tak, jak to zaplanowaliśmy - w miarę komfortowo zakończyć kwalifikacje do igrzysk olimpijskich i teraz spokojnie się przygotowywać do nich, mieć na to czas i swobodę działania. Nie nerwowo, tylko z dużym olimpijskim spokojem…

Sezon olimpijski to nie jest sezon na eksperymenty. Tutaj już wielkiego marginesu na błąd nie ma…

Wiesław Kmiecik: No nie. Ja pracuję czwarty sezon z tą grupą i myślę, że te obciążenia, które stosujemy są optymalne. Zawsze nawiązuję do tego co było - są małe innowacje, ale nie ma miejsca eksperymenty.

W łyżwiarstwie szybkim wielkie znaczenie mają tory. Są tory szybkie i wolne. W tym roku reprezentacja zarówno kobiet jak i mężczyzn starowała w Calgary i w Salt Lake City na najszybszych torach - wyniki były znakomite, padły rekordy Polski, jakie znaczenie ma to dla zawodników? Te wyniki robią wrażenie także na nich?

Krzysztof Niedźwiedzki: Przede wszystkim - większość zawodników tam już startowała, czyli maja punkt odniesienia jak było wcześniej - w zeszłym sezonie, dwa czy trzy sezony wcześniej - także mogą to porównać, potwierdzić swoją dyspozycje, bo jeżeli poprawiają je, osiągają życiówki czy rekordy Polski - to sami utwierdzają się w tym, że ten tok przygotowań jest prawidłowy. Zaczynają po prostu wierzyć w to, co mogą zrobić.

O torze w Soczi mówi się, że to nie jest szybki tor, że tam trudno spodziewać się rekordów świata. Zbyszek Bródka mówi, ze to jest tor siłowy, że tam ciężko nadrabia się kolejne sekundy, czy to jest prawda…

Krzysztof Niedźwiedzki: No tak, nie należy ten tor do najszybszych - były tam mistrzostwa świata, więc jakiś obraz tamtejszych warunków mamy. I tak trzeba tam być przygotowanym solidnie, bo tory typy Calgary, Salt Lake City pozwalają zawodnikowi jakby "wyślizgać" wynik, natomiast tam trzeba go wypracować - zdecydowanie.

Wiesław Kmiecik: Rekordy świata tam nie wchodzą w grę, to jest niemożliwe.

To jest kwestia jakości wody, kwestia wysokości nad poziomem morza, kwestia czystości powietrza - czyli tego co opada na lód…

Krzysztof Niedźwiedzki: Dokładnie o to chodzi. To wszystko razem. Po pierwsze - wysokość nad poziomem morza. Tor w Salt Lake City jest najszybszym na świecie i jest zdecydowanie najwyżej położonym - tam padają rekordy.

A czy w  treningu ten element siłowy ma znaczenie - jakaś minimalna różnica w związku z przygotowaniami właśnie do Soczi z tym się wiąże?

Wiesław Kmiecik: No może nie aż tak, ale tu gdzie trenujemy i potem w Hamar czy w Berlinie - to są podobne tory, także nie robiłbym z tego wielkiego problemu. Ta różnica w prędkościach wynika głównie z oporu powietrza, bo na wysokości 1400 jest mniejsze ciśnienie i to jest udowodnione, że na jednym okrążeniu o sekundę się jedzie szybciej, poza tymi technicznymi sprawami związanymi z lodem. Czysta fizyka - przy prędkości 55, 56 km/h tak jak jedzie sztafeta - to opór powietrza ma tu decydujące znaczenie.

Najczęściej u skoczków mówi się o kłopotach ze sprzętem, z kombinezonami, bo mają nieustające  zmiany przepisów - jak to wygląda w przypadku łyżwiarzy? Czy są jakieś nowości, nowe przepisy - nowe materiały, nowe tkaniny, które będą miały znaczenie dla wyników?

Krzysztof Niedźwiecki: Już wiemy, ze dwie reprezentacje testują nowe materiały, które różnią się od tych, których my używamy…

…czy to jest taki pływacki "skin"?

Krzysztof Niedźwiedzki: Tak, tu chodzi o opór powietrza, o to jak tkanina reaguje pod wpływem prędkości jakie osiągamy. I dwie reprezentacje będą prawdopodobnie w nich startowały podczas igrzysk.

I jedną z tych dwóch reprezentacji jest właśnie Polska, czy może wręcz odwrotnie?

Krzysztof Niedźwiedzki: Nie - nie jest…

Wiesław Kmiecik: Holandia i Rosja

Krzysztof Niedźwiedzki: Z tego co wiemy, no to rzeczywiście są to wartości, które mogą zdecydować o medalu. Przy obecnym poziomie - tak wyrównanym, gdzie decydują już nawet tysięczne sekundy o miejscu - to jeżeli sam kostium daje około sekundy, to jest to wartość ogromna, duży "handicup" dla mającego taki kostium.

A czy wiemy już, że go nie będziemy mieć czy tez są jeszcze jakieś szanse?

Krzysztof Niedźwiedzki: Wiemy, że nie - z tego względu, że jako reprezentacja musimy mieć jednolite stroje wszyscy, a  pewnych kolorów nie ma. Nasz wzór został już zatwierdzony przez MKOl  jeżeli chodzi o barwy i póki co - takiego koloru nie ma.

Wiesław Kmiecik: Czerwonego, akurat nie ma…Ale ja bym nie demonizował tego. Nas nie można porównywać do skoczków, bo jednak ten kostium raz, że musi przylegać - dwa zawodnik musi wykonywać dynamiczne ruchy i jednocześnie swobodne, tu nic nie może usztywniać, blokować. Różnice jakieś są ale jakie, tego nikt nie udowodni w tej chwili.

Trochę marketing - chodzi, o to by morale przeciwnika osłabić…My - zobaczcie - mamy lepsze stroje…

Wiesław Kmiecik: Pamiętam, że kiedy Rintje Reetsma wyszedł w tych łyżwach zabudowanych, były tez propozycje tych kasków, podobnych do kolarskich - ale to się nie sprawdziło. A szumu było trochę wokół tego…

Ten szum jest elementem wojny psychologicznej. Na ile Panowie biorą go pod uwagę w przygotowaniach - ten element psychologiczny. Jak ważny element całej historii to jest ta strona psychiki?

Wiesław Kmiecik: Wydaje mnie się, że najważniejszy jest spokój i tego się trzymamy.

Krzysztof Niedźwiedzki: Próbujemy. Mamy możliwość skorzystania z jakiejkolwiek pomocy i jeżeli jest taka potrzeba,  zwracamy się do konkretnego specjalisty.

Psychologa na etacie przy kadrze łyżwiarzy szybkich nie ma?

Krzysztof Niedźwiedzki: Nie, ale jeżeli jest taka potrzeba - możemy skorzystać  z usług chociażby specjalistów w Instytucie Sportu czy indywidualnie, ale na razie nie widzimy potrzeb, że psycholog  musi przy nas być i trzymać kogoś za rękę.

Najlepszym wsparciem są dobre wyniki, a one - nie da się ukryć są…

Wiesław Kmiecik: No tak, ale jeżeli chodzi o mężczyzn to było trochę emocji, bo poza sprawa kwalifikacji drużyny, był też problem bagażu, który nam zaginął przy wylocie z Astany i my w poniedziałek mieliśmy być w Berlinie, a w poniedziałek sobie elegancko siedzieliśmy w Warszawie na Stegnach bez łyżew. We wtorek rano podjęliśmy decyzję, żeby zwodnicy pojechali do Berlina - a trenerzy zostali i po południu czekaliśmy na Okęciu na te bagaże. Pani celnik wyszła i powiedziała, że ma dwie informacje - dobą i złą. Dobra to była taka, ze jest 14 bagaży, a zła - że jednego nie ma. Wiedziałem, że jest Janka Szymańskiego walizka, bo ją poznałem, Konrad Niedźwiedzki akurat był w Berlinie, bo poleciał innym samolotem i tylko przez głowę mi przeleciało, że może to być bagaż Zbyszka Bródki. Na szczęście okazało się, że ten zgubiony bagaż był…stołem do masażu. Od 2001 roku nie wolno nam przewozić łyżew przy sobie, w bagażu osobistym.

…no jest to coś więcej niż obcinacz do paznokci…

Krzysztof Niedźwiedzki:
Co ciekawe podróżując po Stanach Zjednoczonych bez problemów lata się z łyżwami w plecaku, wchodzi się z nimi do kabiny samolotu i nikt na to nie reaguje…Natomiast lecąc gdziekolwiek tutaj po Europie trzeba te łyżwy rozmontować - płozy dać do bagażu głównego, natomiast z butami można przelecieć. Tylko potem ściganie się bez płóz jest trochę trudne…

Wiesław Kmiecik: Wracając do tej nerwowej sytuacji - mimo wszystko w piątek było 1500 metrów i nasi świetnie pojechali, były wyniki po 46 sekund, Janek Szymański pojechał po raz pierwszy poniżej 47 sekund, no to prognostyk świetny przed teamem, ale to jednak jest lód - jeden błąd wystarczyło popełnić i niestety, nie byłoby nas na igrzyskach…

Łyżwiarstwo szybkie przez lata w tym kraju było dyscypliną, której nie można było oglądać, bo z reguły odbywało się na obrzeżach wszelkich mediów. Zawodników do dziś jest niewielu, albo niewiele przynajmniej do dziś się o nich mówi - a są wyniki! One pojawiły się nieoczekiwanie. Przez lata polskie łyżwiarstwo szybkie to była Erwina Ryś Ferens… i wspomnienie Pilejczykowej…

Wiesław Kmiecik:
Były takie przebłyski - Arek Ratke, potem Paweł Zygmunt, Paweł Abratkiewicz…

Ale brakowało wyników…Tu nagle cztery miejsca na podium Pucharu Świata - po prostu rozbiliście bank…

Wiesław Kmiecik: Ale Panowie - my o tym mówimy, ale grochem o ścianę.  Jak nie będziemy mieli obiektów - to my nie przetrwamy jako dyscyplina. Teraz jest fajny okres , bo tak się złożyło, że jest grupa dobrych zawodników, trenerzy i są wyniki

Krzysztof Niedźwiedzki:Pogoda fajna…

Wiesław Kmiecik: Teraz jest pięknie za oknem - ktoś przyjdzie i powie, no po prostu rewelacja! Ale tu w Zakopanem za chwilę może być tak, ze za chwilę się po prostu nie wyjdzie na trening. A to, że nasza młodzież jeździ o połowę krócej niż przeciwnicy - to jest skandal. Tory, te które są się zamraża w grudniu, a powinny być zamrażane w październiku. A hala - wiadomo, to jest trening od marca do września - normalny, zaplanowany dzień po dniu, zrealizowany. My jesteśmy jedynym krajem na półkuli północnej, biorąc pod uwagę te kraje w których jest łyżwiarstwo szybkie, który nie ma hali - to jest obciach. W Niemczech - trzy hale, Polska - zero.  Białoruś - przepiękna hala w Mińsku, w  Rosji - trzy hale, powstają następne…W Kazachstanie? Borat to jest u nas - tam jest najładniejsza hala na świecie. My nie potrzebujemy takiego obiektu. Jest projekt - z boiskami w środku, z bieżnią wokół toru, hala wielofunkcyjna dla wielu dyscyplin - za 30 milionów złotych. I z tego robi się wielki problem, dyskutuje się w komisji sejmowej, a to powinno być o tak (pstryknięcie palcem) zrobione…

Gdzie taka hala miałaby powstać?

Wiesław Kmiecik: Są cztery tory w Polsce - uważam, że powinny powstać cztery hale. Zastrzegam oczywiście - nie od razu, nie w jednym momencie. Ale te tory, które mamy - Zakopane, Sanok, Warszawa, Tomaszów powinny być zadaszone

Krzysztof Niedźwiedzki: Tam są ośrodki łyżwiarskie, tam są tradycje, tam jest młodzież i  trenerzy. I od tego trzeba zacząć. Muszą być ludzie, którzy się tym zajmą.  A w tej chwili pomaleńku, pomaleńku to moje pokolenie, jakby kończyło łyżwiarstwo w Polsce…Tak ja na to patrzę.

Wiesław Kmiecik: Nie ma pracy dla trenerów. My jako trenerzy kadry, prowadzimy kursy, które organizuje Akademia Wychowania Fizycznego w  Krakowie i dzięki tej uczelni, że jeszcze łyżwiarstwo tam istnieje, bo na innych już go nie ma. Kurs skończyło ostatnio około 50 osób, ale nikt z nich nie znajdzie zatrudnienia, w żadnym klubie - bo nie ma na to pieniędzy…

Krzysztof Niedźwiedzki: Nie ma obiektów, nie ma pieniędzy. Możemy się cieszyć chwilą, że sukcesy w tym momencie są…

Tak, Zbigniew Bródka 4 lata temu w Vancouver 27, teraz wymieniany w gronie faworytów…

Krzysztof Niedźwiedzki: I za chwilę gdy trzeba będzie wymienić ekipę - może być problem.

Wasz trenerski nos co wam podpowiada? Jak będzie to wyglądało za 4 lata, po Soczi?

Wiesław Kmiecik: Jakieś zaplecze mamy nadzieję, że będzie - ale rok 2022?

Serdecznie Panom życzymy, żebyśmy byli pierwszym krajem, który nie posiadając krytej hali zdobędzie grad medali, w tym złote. A gdyby nam się udało objechać Holandię przynajmniej w jednej konkurencji, byłaby to sensacja i wszyscy przyjeżdżaliby do tego kraju patrząc - no właśnie tak trzeba trenować, wśród świerków, w cieniu gór, na mrozie…

Wiesław Kmiecik: …Po co wam te hale…

I bardzo nie chcielibyśmy, by taka była wymowa tego wywiadu!