​Nie ma w tej chwili żadnych sygnałów o tym, żebyśmy na terenie Polski mieli jakiekolwiek zagrożenie - powiedział prezydent Andrzej Duda, po spotkaniu z szefami służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Zostało ono zwołane po zamachach w Brukseli, w których zginęły co najmniej 34 osoby.

Andrzej Duda /Paweł Supernak /PAP

Przekazano mi, jak wygląda obraz sytuacji. Nie ma w tej chwili żadnych sygnałów o tym, żebyśmy na terenie Polski mieli jakiekolwiek zagrożenie. Nie ma też zasadności do tego żeby (...) podwyższać jakikolwiek stopień zagrożenia w Polsce - powiedział Duda.

Prezydent spotkał się z koordynatorem służb specjalnych ministrem Mariuszem Kamińskim oraz szefami ABW, AW i Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Andrzej Duda powiedział również, że dwaj Polacy ranni w zamachach w Brukseli to funkcjonariusze Służby Celnej, którzy przebywali tam w delegacji.

Według informacji, które panowie mi przekazali, znajdują się zarówno oni, jak i ich rodziny w tej chwili pod opieką naszych służb konsularnych. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku i że obie te osoby jak najszybciej wrócą do zdrowia - powiedział Duda.

Po godzinie 15 Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało natomiast, że w zamachach zostało poszkodowanych 3 obywateli polskich.

W dwóch zamachach, do których doszło rano w Brukseli, zginęły co najmniej 34 osoby. W belgijskiej stolicy do najwyższego stopnia podniesiono alert terrorystyczny. Do eksplozji doszło na lotnisku Zaventem oraz w metrze w pobliżu instytucji europejskich.

(abs)