Jak to jest siedzieć przy jednym stole z przedstawicielami Rosji i negocjować warunki zakończenia wojny? O kulisach rozmów z Moskwą opowiada BBC Serhij Kysłyca, członek delegacji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, uczestniczący w ostatnich rozmowach wojskowych prowadzonych na szczeblu militarnym.

  • Ukraiński negocjator Serhij Kysłyca ujawnia kulisy rozmów z Rosją. 
  • Podkreśla, że sytuacja na froncie jest skrajnie złożona, jednak - jak mówi - "wojnę można zakończyć jednym telefonem". Jaka jest postawa Rosji przy stole negocjacyjnym? O tym poniżej.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Kolejna runda rozmów pokojowych ma się odbyć pod koniec tygodnia w Genewie. Dotychczasowe negocjacje - cztery lata po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę - nie przyniosły efektu.

Serhij Kysłyca podkreśla, że rozmowy prowadzone na poziomie wojskowym mają inny charakter niż medialne popisy Moskwy. Wojskowi lepiej rozumieją to, co dzieje się na polu bitwy - opowiada w rozmowie z BBC.

Spotkania mają charakter rzeczowy i są wolne od demonstracyjnych wystąpień pod publiczkę znanych z rosyjskiej retoryki. Jednocześnie zwraca uwagę na problem przepływu informacji po stronie rosyjskiej. Inną kwestią jest to, czy (Rosjanie) są w stanie przekazać informacje dalej bez "podrasowywania" ich czy zmieniania treści - dodaje.

Zakończenie wojny nie jest łatwe

Zakończenie wojny - jak podkreśla Kysłyca - nie jest łatwe. To nie tylko kwestia decyzji politycznej, ale także ogromne wyzwanie techniczne.

Charakter pola walki we wschodniej Ukrainie, gdzie tysiące dronów patrolują i atakują kraj w rozległej tzw. szarej strefie (strefę Donbasu zamieszkuje około 200 tys. cywilów) sprawia, że techniczne przeprowadzenie operacji wycofywania wojsk jest niezwykle złożone.

Trzeba mieć jasny zestaw zasad i protokołów oraz mechanizm weryfikacji i monitorowania - podkreśla ukraiński dyplomata.

Wiele z tych działań - jak mówi - zostało już zakończonych, częściowo dzięki ścisłemu zaangażowaniu amerykańskich urzędników, w tym generała Alexusa Grynkewicha, najwyższego dowódcy NATO w Europie, oraz Dana Driscolla, sekretarza armii.

Musimy docenić zaangażowanie i cierpliwość Amerykanów, bo nieustannie uczestniczą w spotkaniach. Nie tylko obserwują, ale i zadają pytania, słuchają naszych odpowiedzi - podkreśla.

Pozytywnie ocenia również rolę Jareda Kushnera, zięcia Donalda Trumpa, który - jego zdaniem - "nie jest nowicjuszem". Kysłyca docenia również specjalnego wysłannika Stanów Zjednoczonych Steve’a Witkoffa. To znacznie mądrzejszy człowiek, niż jego karykaturalny medialny wizerunek - uważa.

"Potrzebujemy arbitra"

Zdaniem Kysłycy Stany Zjednoczone powinny odegrać rolę arbitra w monitorowaniu ewentualnego zawieszenia broni, wykorzystując m.in. satelity i zaawansowane technologie.

Potrzebujemy kogoś, kto będzie pełnił rolę arbitra, ponieważ w przypadku naruszenia porozumienia pokojowego powinna istnieć solidna, autorytatywna strona trzecia - zaznacza.

Przed pełnoskalową inwazją Rosji w 2022 roku monitoring w Donbasie prowadziła Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) - grupa, której ograniczone zasoby i brak mechanizmów egzekwowania przepisów sprawiły, że nie była ona w stanie zapobiec eskalacji konfliktu.

Już samo wysłanie dwóch bezzałogowych statków powietrznych nad terytorium było dla nich sporym osiągnięciem. W porównaniu z tym, co mamy dzisiaj, to jakby era Flintstonów - mówi.

Obecnie nad samym miastem Pokrowsk operuje aż 12 tys. dronów.

Przy jednym stole z wrogiem

Serhij Kysłyca, który jest również byłym ambasadorem Ukrainy w ONZ, przyznał, że ma wieloletnie doświadczenie w kontaktach z rosyjskimi przedstawicielami. Pytany, jak to jest zasiadać przy jednym stole z człowiekiem, który może poświęcić życie ponad miliona swoich ludzi, aby podporządkować sobie Ukrainę, mówi: Widziałem znacznie gorsze rzeczy. Spędziłem pięć lat w Nowym Jorku, z czego trzy przed pełną inwazją. Regularnie siedziałem w jednym pomieszczeniu z wrogiem.

Szczególnie zapamiętał wieczór 23 lutego 2022 roku. W trakcie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, zwołanego w sprawie narastającego kryzysu wokół Ukrainy, dotarła do niego informacja o rozpoczęciu rosyjskiego ataku. Próbował wówczas nakłonić rosyjskiego ambasadora Wasilija Niebenzję do kontaktu z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, by uzyskać zapewnienie, że do inwazji nie dojdzie.

Odpowiedź była krótka. "Powiedziałem już wszystko, co wiem. Nie będę budził ministra Ławrowa o tej porze" - usłyszał Kusłyca.

"Wojnę można zakończyć jednym telefonem"

W czwartek w Genewie ma dojść do kolejnej rundy rozmów. Nadal trwają prace nad szczegółami i mechanizmami ewentualnego zawieszenia broni.

Jak podkreśla ukraiński negocjator, decyzja o zakończeniu wojny wciąż zależy od Kremla.

Wojnę można zakończyć jednym telefonem jednej osoby do szefa sztabu wojskowego. Jednak najwyraźniej dyktator Kremla (prezydent Rosji Władimir Putin) nie jest na razie gotowy do zakończenia wojny - kończy.