Do niebezpiecznej sytuacji doszło w Tarnobrzegu (Podkarpackie). Samotnie spacerujący 5-letni chłopiec został zauważony przez dwie kobiety. Dzięki ich szybkiej reakcji chłopiec bezpiecznie wrócił do domu. Policja prowadzi postępowanie w sprawie narażenia dziecka na niebezpieczeństwo.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl

W minioną sobotę w rejonie ulicy Mickiewicza w Tarnobrzegu (Podkarpackie) dwie kobiety zauważyły małego chłopca, który sprawiał wrażenie zagubionego i nie był pod opieką dorosłych. 

5-latek szedł za przypadkowym mężczyzną, myśląc, że to jego ojciec. Kobiety natychmiast zareagowały i przyprowadziły dziecko do najbliższej jednostki policji.

Chłopiec nie potrafił podać swojego imienia ani adresu zamieszkania. Policjanci rozpoczęli poszukiwania jego opiekunów, powiadomili lokalne media i sprawdzali okolicę. 

W tym czasie na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, który zgłosił zaginięcie syna. Po przybyciu do komendy potwierdzono, że odnaleziony chłopiec to jego dziecko.

Ojciec zostawił dziecko w aucie

Jak ustalili funkcjonariusze, ojciec pozostawił śpiącego syna w zaparkowanym samochodzie, a sam udał się na zakupy. 

Po powrocie nie zastał chłopca w aucie i rozpoczął poszukiwania na własną rękę. Gdy nie przyniosły one rezultatu, powiadomił służby.

W tym przypadku historia zakończyła się szczęśliwie, 5-latek cały i zdrowy wrócił do domu. Policja prowadzi jednak czynności w kierunku narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Funkcjonariusze apelują i przypominają, że "pozostawienie małego dziecka bez nadzoru, nawet na krótki czas, może doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji i poważnych konsekwencji prawnych".