Wołodymyr Zełenski po spotkaniu z Donaldem Trumpem wygłosił przemówienie. Miał do powiedzenia kilka cierpkich słów Zachodowi, w tym głównie Europie. Zaczął od odwołania filmowego. Zełenski zapytał, czy zgromadzeni w Davos mieliby ochotę stać się bohaterami filmu "Dzień Świstaka", opierającego się na motywie pętli czasowej, w której ten sam dzień powtarza się w nieskończoność. "A mimo to jesteśmy tu i teraz i żyjemy dokładnie tak jak wcześniej. Każde forum, dokładnie, jak to, potwierdza ten fakt. Rok temu zakończyłem swoje przemówienie słowami 'Europa musi wiedzieć, jak się bronić'. Minął rok - nic się nie zmieniło".

  • Zełenski w Davos podkreślił, że świat ciągle czeka na USA, by rozwiązały kryzysy, ale pyta, co jeśli Ameryka nie pomoże. 
  • Zwrócił uwagę na brak reakcji Europy na krwawe tłumienie protestów w Iranie. 
  • Podkreślił, że Europa unika konkretnych działań, które mogłyby powstrzymać Rosję, choć ma narzędzia i możliwości, by skutecznie się bronić. 
  • Prezydent Ukrainy przestrzegł Europę i podsunął jej rozwiązanie, które pomoże obronić się przed zakusami Rosji.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Zełenski podkreślił, że znalazł się w sytuacji, w której - jak w filmie z Billem Murray'em - musi wciąż powtarzać te same słowa. Prezydent Ukrainy zauważył, że stale pojawiają się nowe zagrożenia - dla świata i dla Europy.

Nikt nie wie, co z tym zrobić. Wygląda na to, że wszyscy czekają tylko na Amerykę i liczą na to, że sprawa rozejdzie się po kościach. A co jeśli nie? - pytał Zełenski przywódców zgromadzonych w Davos. Co ciekawe, nie odwołał się od razu do sytuacji w Ukrainie. Prezydent najpierw powiedział o Iranie:

Tyle się mówiło o protestach, ale one utonęły we krwi. Świat nie pomógł Irańczykom i prawda jest taka, że odsunął się na bok. W Europie akurat były święta i Nowy Rok, wakacje, wolne. Zanim politycy wrócili do pracy i zdążyli wypracować swoje stanowiska, ajatollahowie zdążyli wymordować tysiące ludzi. Czym stanie się Iran po takim przelewie krwi? - zapytał ponownie i od razu odpowiedział - Jeżeli reżim przetrwa, będzie to sygnał dla każdego innego tyrana. "Zabij, ilu ludzi trzeba, a utrzymasz się u władzy".

Zełenski zarzucił Europie, że nawet nie spróbowała zareagować. Później odwołał się do sytuacji w Wenezueli, gdzie Amerykanie przeprowadzili operację schwytania Nicolasa Maduro, który jest sądzony w Nowym Jorku.

Przepraszam, ale Putin nie jest sądzony. To czwarty rok największej wojny w Europie od II wojny światowej, a człowiek, który ją rozpętał, nie tylko jest wolny, ale walczy o swoje zamrożone pieniądze, znajdujące się w Europie. Wiecie co? Odnosi sukcesy, bo to Putin decyduje o tym, jak te zamrożone aktywa mają być wykorzystane. Nie ci, którzy mają moc ukarać go za wojnę. Putin dał radę powstrzymać Europę. Niestety - podkreślił Zełenski, zaznaczając, że jest wdzięczny za zamrożenie aktywów.

Zełenski o rosyjskiej ropie i bezradności Europy

Przywódca Ukrainy ocenił, że po zakończeniu wojny w jego kraju z pewnością pojawią się zachodnie kontyngenty, które będą pilnować pokoju, pojawią się także inwestycje. Pytał jednak po raz kolejny Europę, o to, czy będzie w stanie pomóc w osiągnięciu zawieszeniu broni.

Znowu. Żadne gwarancje bezpieczeństwa nie zadziałają bez USA. Europa uwielbia rozmawiać o przyszłości, ale unika działań teraz. Takich, które zdefiniują, jakiego rodzaju przyszłość będziemy mieli. To jest problem. Dlaczego prezydent Trump może zatrzymywać tankowce floty cieni i zajmować ropę, a Europa nie? - pytał znowu, tłumacząc, że produkty rosyjskie przepływają pod samym nosem Europejczyków, dzięki czemu Rosja ma pieniądze na finansowanie wojny i destabilizacji całego kontynentu.

Zatrzymywać, konfiskować i sprzedawać. Z korzyścią dla Europy - mówił Zełenski. Czemu nie?

Później stwierdził, że Europę uratować mogą tylko w pełni zjednoczone siły zbrojne, a nie poleganie na przekonaniu, że w razie konfliktu "NATO zacznie działać". 

Nikt tak naprawdę nie widział Sojuszu w akcji. Jeśli Putin zdecyduje się zająć Litwę, albo uderzyć w Polskę, kto na to zareaguje? Kto odpowie? NATO istnieje dzięki przekonaniu, że USA będą działać, że nie staną z boku i pomogą. A co jeśli tak nie będzie? Uwierzcie, to pytanie pojawia się wszędzie i każdy z liderów Europy ma je w głowie. Jedni przekazują to prezydentowi Trumpowi, inni czekają, mając nadzieję, że problem zniknie. Jeszcze inni zaczęli działać i inwestują w broń i partnerstwa - mówił Zełenski, ponawiając apel - Europa musi zrozumieć, jak się bronić!

Jeśli wyślesz 30 czy 40 żołnierzy na Grenlandię, to po co? Jaki to będzie sygnał? Jaki to będzie sygnał dla Putina, dla Chin? A co ważniejsze, jaki sygnał to będzie dla Danii? Dla waszego bliskiego sojusznika - znowu pytał Zełenski, dodając, że tylu żołnierzy nie obroni nikogo, ani niczego.

Zełenski o rozwiązaniu

Prezydent Ukrainy poinformował, że jego kraj ma wiedzę i technologię do rozwiązania problemu bezpieczeństwa Grenlandii - By zagwarantować, że ani jeden z rosyjskich okrętów nie pozostanie w tym regionie - mówił. Będą tonąć koło Grenlandii, tak jak toną koło Krymu. Mamy narzędzia i ludzi. Wiemy, jak z nimi walczyć. Poradzilibyśmy sobie, gdyby Ukraina była w NATO, ale nie jest.

Zełenski wyjaśnił, że bezczynność wobec niesprawiedliwości na świecie zawsze wraca, jak bumerang. Sprawa Białorusi w roku 2020 jest tego przykładem (chodzi o sfałszowane wybory prezydenckie). Nikt tym ludziom nie pomógł, a teraz rosyjskie Oreszniki stoją tam, mając w zasięgu większość europejskich stolic. Mówiliśmy o tym partnerom w Europie. "Działajcie przeciwko rakietom, one nigdy nie są tylko dekoracjami", ale Europa nadal pozostaje w trybie "grenlandzkim".

Zełenski poruszył również kwestię sankcji wobec Federacji Rosyjskiej, podkreślając, że Europa powinna wywierać większą presję na agresora. 

Jeśli Europa nie będzie postrzegana jako globalna potęga, jeśli jej działania nie odstraszą wrogów, to Europa zawsze będzie tylko reaktywna - mówił ukraiński przywódca.

Wołodymyr Zełenski zaznaczył, że zespoły jego i Donalda Trumpa pracują nieustannie nad rozwiązaniem kwestii pokoju. Dokumenty są niemal gotowe i to ma znaczenie - stwierdził. Dodał, że dzięki technologii dronowej, armia rosyjska stanęła na linii styku i traci miesięcznie dziesiątki tysięcy żołnierzy. Na koniec zaapelował do liderów światowych. 

Uwierzcie nam, uwierzcie, że ta wojna się zakończy. Podejmijcie trochę ryzyka. Jeśli chcecie nam pomóc przybywajcie na Ukrainę, planujcie tu inwestycje, dajcie zatrudnienie naszym ludziom - apelował.