Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wezwał do utworzenia wspólnych sił obronnych Ukrainy i Europy, które mogłyby liczyć nawet do trzech milionów żołnierzy. Propozycja padła w kontekście rosnącego zagrożenia ze strony Rosji. Projekt zakładający stworzenie wielkiego sojuszu militarnego bez udziału Stanów Zjednoczonych jest coraz szerzej omawiany w Europie.
- Zełenski podkreśla potrzebę stworzenia wspólnej armii europejsko-ukraińskiej.
- Rosja planuje znaczne zwiększenie liczebności swoich sił zbrojnych do 2030 roku. Istnieje nieformalna "koalicja chętnych" (m.in. Wielka Brytania, Norwegia, Francja, Niemcy, Polska, Ukraina), która może stać się zalążkiem nowego europejskiego sojuszu obronnego.
- W Brukseli pojawiły się propozycje utworzenia stałej armii UE oraz Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, a unijni liderzy planują nadzwyczajny szczyt w odpowiedzi na działania USA.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Podczas rozmowy z dziennikarzami na WhatsAppie Zełenski podkreślił, że już w ubiegłym roku sygnalizował potrzebę powołania wspólnych sił obronnych. Jego zdaniem, tylko zjednoczone działania Ukrainy i państw europejskich mogą skutecznie powstrzymać rosyjską agresję i zapewnić bezpieczeństwo całemu regionowi.
Według ukraińskiego prezydenta, Rosja planuje do 2030 roku rozbudować swoje siły zbrojne do 2,5 miliona żołnierzy. To znaczący wzrost, który - zdaniem Zełenskiego - wymaga zdecydowanej odpowiedzi ze strony Europy i Ukrainy. Wspólna armia miałaby być nie tylko symbolem jedności, ale także realną siłą odstraszającą.
Powrót Donalda Trumpa do Białego Domu przyniósł szereg napięć w relacjach z Europą. Ostatnią kroplą, która - jak się wydaje - przelała czarę goryczy, okazały się groźby nałożenia ceł na kraje sprzeciwiające się amerykańskim planom przejęcia Grenlandii, terytorium zależnego Danii. Europejscy dyplomaci określają te działania jako "szalone" i nazywają je "nieuzasadnionym atakiem" na najbliższych sojuszników.
Europa to po prostu odrębny kontynent, który powinien mieć własną, silną armię. Ukraina z pewnością może stać się jednym z fundamentalnych wkładów we wzmocnienie takiej armii. Nie chodzi tu tylko o armię, ale także o wymianę technologii. Mamy doświadczenie wojenne i dzielimy się nim z partnerami. Szczerze mówiąc, bez naszego doświadczenia wojennego niektóre kraje nie wiedziałyby nawet, jak działa ich broń. Przerabiają ją dzięki naszym procesom i inżynierom - powiedział Zełenski cytowany przez serwis Hromadske.
W obliczu narastających napięć w relacjach transatlantyckich, europejscy przywódcy coraz częściej mówią o konieczności "uporządkowanego i skoordynowanego przejścia do nowej rzeczywistości" - informuje Politico. W praktyce oznacza to przygotowania do funkcjonowania bez gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA. Wśród rozważanych scenariuszy pojawia się m.in. powołanie nowego sojuszu obronnego, opartego na tzw. koalicji chętnych, która już teraz wspiera Ukrainę.
W skład nieformalnej "koalicji chętnych" wchodzą m.in. Wielka Brytania, Norwegia, Francja, Niemcy, Polska oraz Ukraina. Przywódcy tych państw regularnie konsultują się ze sobą, wymieniając informacje i koordynując działania, zwłaszcza w kontekście wsparcia dla Ukrainy. Coraz częściej mówi się, że to właśnie ta grupa może stać się zalążkiem nowego europejskiego sojuszu obronnego.
W ostatnich dniach w Brukseli pojawiły się propozycje powołania stałej armii UE liczącej 100 tys. żołnierzy oraz utworzenia Europejskiej Rady Bezpieczeństwa. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała opracowanie nowej strategii bezpieczeństwa dla Europy. Unijni liderzy mają spotkać się w czwartek na zwołanym przez przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costę, nadzwyczajnym szczycie, by omówić odpowiedź na działania Trumpa w sprawie Grenlandii oraz potencjalnej wojny celnej.
Wielu europejskich polityków podkreśla, że obecny kryzys może oznaczać koniec 80 lat ścisłej współpracy i wsparcia ze strony USA. Jednocześnie pojawiają się głosy, że Europa musi być gotowa na samodzielną obronę swoich interesów - zarówno gospodarczych, jak i militarnych.


