Jeszcze dziś do Kijowa ma przylecieć brytyjski minister spraw zagranicznych William Hague. Szef brytyjskiej dyplomacji opowiada się za natychmiastowym rozpoczęciem konsultacji w duchu porozumienia z 1994 roku, które zagwarantowało Ukrainie suwerenność w zamian za pozbycie się broni atomowej.

Bogdan Klich w RMF FM: Putin dociska kolanem, a Zachód reaguje zbyt miękko

"Prezydent Putin eskaluje napięcie i dociska kolanem Ukrainę. Reakcja ze strony społeczności międzynarodowej powinna być adekwatna do działań Federacji Rosyjskiej" - mówi w rozmowie z RMF FM były szef MON Bogdan Klich. "Zachód reaguje zbyt miękko na sprawy ukraińskie. Stany... czytaj więcej

Wielka Brytania była sygnatariuszem tego memorandum. Zdaniem niektórych obserwatorów, tym samym ciąży na niej moralna odpowiedzialność za dalsze wydarzenia na Ukrainie.

Z inicjatywy brytyjskiego przedstawiciela w ONZ zebrała się wczoraj na nadzwyczajnym posiedzeniu Rada Bezpieczeństwa tej organizacji. Wcześniej William Hague wezwał na rozmowy w Londynie ambasadora Rosji. Nie wiadomo, czy to spotkanie doszło do skutku.

Szef brytyjskiej dyplomacji zapewnia, że jest w stałym kontakcie z tymczasowymi władzami w Kijowie oraz z szefami dyplomacji krajów sojuszniczych.

Na temat kryzysu na Ukrainie wypowiedział się także brytyjski premier David Cameron. Nawiązując do decyzji Rady Najwyższej Federacji Rosyjskiej, oświadczył, że nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zewnętrznej interwencji obcych sił na Ukrainie.

Brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych wezwało obywateli Wielkiej Brytanii przebywających na Krymie do natychmiastowego opuszczenia tego regionu"wszelkimi możliwymi środkami".

(MRod)