Maja Chwalińska wygrała w II rundzie French Open z rozstawioną z numerem 23. Belgijką Elise Mertens. Polka pokonała faworytkę niespodziewanie łatwo 6:4, 6:0, sprawiając kolejną sensację - po wygranej w I rundzie z mistrzynią olimpijską.

  • Maja Chwalińska pokonała rozstawioną Elise Mertens 6:4, 6:0 w II rundzie French Open.
  • Jej styl gry, z precyzyjnymi i wysoko odbijającymi się piłkami, jest bardzo nieprzyjemny  dla rywalek.
  • Chwalińska wygrała mimo problemów z udem.
  • Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Maja Chwalińska wygrała w środę z belgijską tenisistką Elise Mertens 6:4, 6:0 w drugiej rundzie wielkoszlemowego French Open.

Chwalińska, która w rankingu zajmuje 114. miejsce, by zagrać w turnieju głównym w Paryżu, musiała przebijać się przez kwalifikacje. To jej debiut w zasadniczej części turnieju w stolicy Francji.

W 1. rundzie Polka również 6:4, 6:0 wygrała z mistrzynią olimpijską z Paryża Chinką Qinwen Zheng. Po spotkaniu podkreślała, że choć było to jej wielkie zwycięstwo, to nie czuje się nasycona i chciałaby wygrywać dalej.

24-letnia Chwalińska po wygranej z Mertens jest już niemal pewna, że po French Open pierwszy raz znajdzie się w najlepszej setce listy WTA. Wirtualnie zajmuje teraz 91. miejsce.

Styl Chwalińskiej nieprzyjemny dla rywalek

W starciu z Mertens zaprezentowała dokładnie ten sam, bardzo nieprzyjemny dla rywalek, styl co w spotkaniu z Zheng. Piłki po jej zagraniach precyzyjnie trafiały w głąb kortu i wysoko się odbijały, co bardzo utrudnia atakowanie.

Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała zaczęła mecz od prowadzenia 2:0. Mertens co prawda odrobiła stratę, ale od stanu 4:4 Chwalińska wygrała dwa kolejne gemy i jednocześnie seta.

Gra Polki wyglądała dobrze, ale niepokój mógł budzić jej stan zdrowia. Na mecz wyszła z zabandażowanym lewym udem. W pierwszej partii korzystała też z przerwy medycznej.

W drugim secie jej przewaga jednak była już olbrzymia, a problemy zdrowotne zaczęła mieć też Mertens, której opatrzono łydkę. Chwalińska grała pewnie, w meczu popełniła 20 niewymuszonych błędów, a Belgijka 41. Po 98 minutach awans stał się faktem.

W sobotę jej rywalką będzie albo Greczynka Maria Sakkari, albo Amerykanka Claire Liu.

To dopiero trzeci występ Chwalińskiej w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open.