-W tej chwili nie widzę dla reprezentacji lepszego trenera od Daniela Castellaniego- uważa kapitan i rozgrywający reprezentacji Paweł Zagumny. Polscy siatkarze po dwóch przegranych meczach w drugiej rundzie mistrzostw świata we Włoszech pożegnali się z turniejem; do dymisji podał się trener Daniel Castellani.

Trener polskiej reprezentacji siatkarzy Daniel Castellani podał się do dymisji po przegranym przez biało-czerwonych meczu z Bułgarią 0:3. Polacy pożegnali się tym samym z mistrzostwami świata we Włoszech. Nasza drużyna zostanie sklasyfikowana pozą pierwszą "12". czytaj więcej

Jesteśmy w szoku. Przegraliśmy z dwoma dobrymi drużynami, ale myślę, że mogliśmy coś więcej ugrać - mówi. Tak samo jestem zdziwiony jak wszyscy, że tak różnie wyglądały te mecze w pierwszej i drugiej fazie turnieju. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Taka metamorfoza rzadko się zdarza. Jestem naprawdę zaskoczony. Patrząc na przygotowania, forma szła cały czas do góry, co potwierdziły tez pierwsze mecze - skomentował.

Zagumny, znany z kamiennej twarzy i nieokazywania emocji, tym razem był wyraźnie załamany.

Każda przegrana boli. Szkoda, że to wszystko tak szybko się skończyło. Wierzyliśmy w to, że możemy zajść wyżej - przyznał.

Czy całą winę należy zatem zwalić na krytykowany od samego początku system? Nie ma co grzebać i szukać winnych, nic tego nie zmieni. Być może w przyszłości ktoś pomyśli, by nie było takiego zamętu. Przegraliśmy z Brazylią i Bułgarią, graliśmy słabo i odpadliśmy - zaznaczył.

Dla kibiców zwłaszcza spotkanie z Bułgarią było zaskoczeniem. Polacy w żadnym z trzech setów nie potrafili nawiązać z nimi walki.

Na gorąco ciężko powiedzieć co się stało i dlaczego z Bułgarią nie wyglądało to tak, jak zakładaliśmy wcześniej. W pierwszym secie nieźle to momentami szło, ale jedna, dwie piłki w drugą stronę i był koniec. Wygraliśmy z nimi ostatnie dwa spotkania w ważnych turniejach. Tym razem to oni byli lepsi - przypomniał.

W 2014 roku mistrzostwa świata odbędą się w Polsce. Czy wezmę w nich udział? Nie chcę wybiegać w przyszłość. Zwłaszcza tak daleką. Mam już swoje lata i kolejne cztery to mnóstwo. Dlatego poczekajmy - powiedział 33-letni rozgrywający.

Pierwszą rundę Polacy przeszli jak burza, wygrali kolejno z Kanadą, Niemcami i Serbami. Trafili do "grupy śmierci". By awansować do trzeciej fazy musieli pokonać przynajmniej jeden zespół - Brazylię lub Bułgarię. Po wysokiej porażce z obrońcami tytułu 0:3, nie potrafili się pozbierać i ulegli także Bułgarom 0:3.