Na co dzień go nie widać, a tak naprawdę jest ważnym członkiem sztabu, bo dostarcza trenerom reprezentacji wszystkich ważnych informacji o rywalach. Robert Kaźmierczak to statystyk siatkarskiej reprezentacji polski i SKRY Bełchatów. Jak wygląda jego praca i czy wszędzie chodzi z komputerem? O tym rozmawiał ze statystykiem kadry Wojciech Marczyk z redakcji sportowej RMF FM.

Robert Kaźmierczak - statystyk polskiej reprezentacji /Wojciech Marczyk /RMF FM

Wojciech Marczyk, RMF FM: Czy można powiedzieć, że jesteś człowiekiem, który z komputerem się nie rozstaje? Zawsze, gdzie Cię widzę, masz przy sobie komputer.

Robert Kaźmierczak: Mam ze sobą komputer, ale to jest też spowodowane tym, że mamy trzy osoby w sztabie, które korzystają z danych, które ja mam przy sobie. Dysków krążących między nami czyli asystentami a trenerem I mną jest kilka i szczególnie po meczach, a przed następnymi przeciwnikami jest ta transparentność bardzo duża. Czy ja wiem, czy śpię z komputerem? Na pewno on chodzi praktycznie całą dobę. Jeśli nawet ja nie pracuję no to wiadomo - ściągają się mecze czy wysyłają na serwer, na którym możemy znaleźć praktycznie wszystkie spotkania międzynarodowe z ostatnich dwóch lat. Przyzwyczaiłem się do tego. Wydaje mi się, że to jest taki gadżet, który muszę mieć zawsze ze sobą, tak jak telefon niektórzy mają. Ja mam swój komputer i cieszę się, jak nie psuje się po prostu.

Jak wygląda praca statystyka reprezentacji Polski?


Co Ty właściwie robisz? Bo jesteś panem który chodzi z komputerem, rozkłada się przed meczem, wyjmuje kable i router. A o co chodzi w tym Twoim klikaniu?

W sumie nagrywamy wszystkie spotkania i zapisujemy wszystkie dotknięcia na boisku do komputera. Oprócz tego, że je zapisujemy, oceniamy je. Często wydaje mi się, że statystyki są rzetelniejsze od zespołów niż od innych osób, które powiedzmy pracują rzadziej. Jeżeli ktoś chce napisać mecz i zrobić to rzetelnie no to wiadomo -  im więcej czasu poświęca, im więcej meczów czy powiedzmy treningów przeskautuje, tym on jest rzetelniejszy. Dlatego uważam, że zdarzają mi się błędy, tak jak każdemu człowiekowi na świcie. Kto pracuje, ten wie, że to są normalne rzeczy. Staram się te błędy niwelować i robić ich jak najmniej. Moje zadanie polega w skrócie, żeby wideo zsynchronizować z tymi zagraniami tak, żeby w przeciągu paru sekund znaleźć to, co nas interesuje. Nie wiem. Atak z lewego Conte z szybkiej piłki po dobrym przyjęciu. W ułamku sekundy jesteśmy to w stanie wyciągnąć. Jeśli widzimy jakąś zależność po takim przyjęciu, po takiej wystawie to jest to jakaś informacja dla naszego skrzydłowego, który będzie go blokował. Z roku na rok tych informacji jest więcej. My staramy się też swoją pracę rozwijać, więc można wyciągnąć co raz to nowsze informacje, nieosiągalne dla ludzkiego oka.

A masz w ogóle czas sypiać?

Nie ukrywam, że z roku na rok jest coraz łatwiej. Na początku ten cały proces poprawiania meczów, szukania czy archiwizowania zajmował trochę czasu. Natomiast teraz jest już któryś rok w reprezentacji. W kadrze praktycznie jestem sam. W klubie też jestem sam, w SKRZE Bełchatów więc to kwestia organizacji pracy. Trzeba być rzetelnym w tym, co się robi, więc staram się wszystko zawsze na maksa sprawdzić. Nie zawsze czas na to pozwala. Natomiast tutaj w reprezentacji Vital większość analizy przeciwnika opiera na wideo. To jest dla mnie łatwiejsza sprawa - przygotowanie takiego kompendium wiedzy. Mogę to zrobić w krótkim czasie i dopiero później zajmuje mi dużo czasu sprawdzenie tych liczb tak, żeby one były adekwatne do tego, co my chcemy osiągnąć.

Co jest dla Ciebie w Twojej pracy największa satysfakcją?

Dla mnie praca statystyka nie jest wiodąca w sztabie. Zarówno asystenci, jak i trener z tego korzysta. Plus w okresie, jak przygotowujemy się do danych turniejów, korzystają z tego zawodnicy. Analizujemy też swoją grę, więc myślę, że to też pomaga przed turniejem. A w trakcie to wiadomo - jeżeli mamy rozpisany dany zespół, pokazanie na wideo zawodnika przeciwnika, jakby przybliżenie jego sylwetki, przyzwyczajeń czy powiedzmy całego zespołu przeciwnego. Dla chłopaków to jest 20 minut, dla mnie to jest trochę więcej, ale satysfakcją jest na pewno to, że oni wychodzą z jakąś dodatkową wiedzą na to spotkanie. Na pewno warto też powiedzieć, że my funkcjonujmy w systemie takim, że Vital przygotowuje takie książeczki. Na każde spotkanie to jest 20 stron dla zawodników. Oni nie są w stanie tego zapamiętać - nikt tego nie oczekuje od nich, ale chodzi o to, żeby z takiej książeczki każdy wyciągnął to, co jest ważne dla niego, dla jego pozycji. Informacje, które mogą się przydać w czasie meczu. 

Ty jesteś człowiekiem, który chyba zna najlepiej naszych siatkarzy: ich słabe strony, mocniejsze strony. To gdzie lepiej atakują? Gdzie lepiej bronią? Gdzie się lepiej na boisku odnajdują?

Jest tak, że każdy z chłopaków występuje w lidze. Chcąc nie chcąc gramy przeciwko sobie już od kilku lat. Na pewno taki sezon reprezentacyjny to jest dla mnie jakaś taka wiedza wewnętrza. Nie dzielę się nią z nikim. No, ale też nie oczkujmy, że jak już będę w klubie to będę to zostawiał dla siebie. To tak na pewno nie będzie. Natomiast ta współpraca między sztabem szkoleniowym, czyli tutaj mówię o statystykach, moim zdaniem przebiega wzorowo. Często jest tak, ze kończymy dany etap, tutaj mówię o Memoriale czy sparingach z Belgami, każdy z zawodników otrzymał ode mnie montaż swoich akcji, więc on też zastawania się nad swoją grą: co może poprawić i jakie rzeczy może tutaj zmienić, żeby jego gra się polepszała. To nie jest dla mnie, tylko to jest ich prywatna sprawa.

Jak wygląda komunikacja twoja ze sztabem trenerskim w czasie meczu?

Tutaj jest praktycznie tak, że każdy ze sztabu ma swój sprzęt. Mieszko (asystent trenera) ma swój tablet. Vital ma tablet i laptop, na którym możemy zobaczyć akcję, która się odbywała, czyli takie opóźnienie streamingowe z 8-10 sek. później. No i plus do tego wszystkie statystyki, co będą chcieli, mają dostępne arkusze, które będą ich interesowały na temat zagrywki, przyjęcia czy czegokolwiek. Vital ma swoje wewnętrzne liczby, z których korzysta. Ma taką jakby ocenę każdego z zagrań, jakie są na boisku. Ja wiem, jak on chce, żeby te wszystkie liczby wyglądały, więc nasza współpraca wygląda dobrze. Myślę, że ja jestem zadowolony. Nie wiem, Vitala by trzeba było zapytać, czy on też. Natomiast tutaj w Warnie, jak już jest spotkanie takie topowe czyli mecz z Bułgarami, tyle ludzi powoduje to, że połączenia często są zrywane między laptopem a routerem. Udało mi tu się jednak skorzystać i na co dzień ma rozłożony kabel. Jestem okablowany tak jak wideo challenge czy powiedzmy inne komórki, które funkcjonują na hali. To jest najbardziej sprawne, bo wiąże się z tym, ze na pewno nie zerwie się to połącznie między mną a sztabem szkoleniowym.

Chciałem jeszcze o tą przedmeczową książeczkę zapytać. Wy ją drukujecie czy ona mailowo trafia do zawodników?

Nie. To ja już wiedziałem, że to jest rzecz, której ja nie przeskoczę. Tutaj też trzeba dodać, że związek mnie fajnie zaopatrzył w sprzęt, który pomaga mi w pracy. Wiadomo - na takim turnieju drukowanie książeczek na drukarce atramentowej wiązałoby się z tym, że potrzebowałbym jakiś trzech godzin, żeby wydrukować, poprzekładać - to nie jest taki prosty system. Natomiast ma to szczęście, że wożę ze sobą drukarkę, która ma 20 kilogramów, więc mam taką wielką skrzynię z drukarką która posiada duplex, więc dla mnie to jest chwila moment, żeby to wydrukować -  pół godziny. Przy takim turnieju, kiedy jest mecz po meczu, czyli mówimy wtedy, że gramy w sobotę, a następny mecz jest w niedzielę, ważne jest to, żeby zawodnicy dostali to do pokoju -  jest chwila czasu przed meczem, mogą sobie przeczytać, jeszcze chwilę przed snem wiadomo, że wtedy najwięcej się zapamiętuje, a w dzień meczowy skorzystać z tego czasu, relaksować się i odpocząć przed meczem.

Kto najlepiej w naszym zespole wygląda w statystykach?

Moim zdaniem przoduje cały zespół. Każdy, kto wchodzi, pomaga. Każdy, kto jest na boisku, wykonuje swoje zadania najlepiej, jak potrafi. Bardzo fajnie funkcjonuje system przyjęcia. Widać, że Kubi z Zatim (Michał Kubiak i Paweł Zatorski) przyjmują większość piłek. Artur może skupić się na ataku. Środkowi również wykonują swoje zadanie. Jak popatrzymy w statystyki, jak Grzegorz Łomacz wchodzi na zagrywkę -  pomaga też. Zdobywamy punkty wtedy, kiedy on jest na zagrywce. Do tego Damian w meczu z Bułgarią 4 na 4, więc przoduje zespół. Tego się trzymajmy, że mamy grać jak jednak wielka rodzina. Każdy swoją cegiełkę dokłada, czy my jako sztab staramy się im pomagać, no ale to oni grają. Miejmy nadzieję, że tak będzie do końca i to oni będą zdobywali te najważniejsze punkty.