Rosja zgodzi się na pomnik ku czci ofiar katastrofy w Smoleńsku, jeśli w Krakowie stanie postument upamiętniający czerwonoarmistów - usłyszała ambasador RM Katarzyna Pełczyńska - Nałęcz od rosyjskiego ministra kultury Władimira Medinskiego. Pod koniec kwietnia w Smoleńsku ma się spotkać polsko-rosyjska grupa robocza.

Mimo zapowiedzi sprzed miesiąca minister kultury Małgorzaty Omilanowskiej - o przygotowaniach do spotkania ze stroną rosyjską w sprawie budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej - do tej pory ustalono jedynie skład polskiej delegacji. Resort kultury jest bezradny w tej sprawie. 10 kwietnia... czytaj więcej

Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła w rozmowie z rosyjskim ministrem "znaczenie, jakie dla strony polskiej ma symboliczne upamiętnienie wszystkich tych, którzy zginęli 10 kwietnia". Wyraziła przy tym nadzieję na konstruktywną rozmowę ze strona rosyjską ws. budowy pomnika.

Ambasador RP zaznaczyła ponadto, że strona polska podjęła działania na rzecz upamiętnienia żołnierzy rosyjskich i radzieckich, poległych na terytorium Polski w latach 1919-21 i podczas II wojny światowej. Zwróciła uwagę, że na terytorium Polski, w przeszło 630 kwaterach i cmentarzach wojennych, pochowanych jest około 600 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej i 700 tysięcy jeńców, którzy zginęli w niemieckich marszach śmierci, obozach jenieckich i koncentracyjnych. Miejsca ich pamięci objęte są opieką Państwa Polskiego, które poprzez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przeznaczyło w latach 2006-2014 ok. 2 mln dolarów na remont i utrzymanie cmentarzy wojennych Armii Czerwonej - podkreślono w komunikacie ambasady.
 
Podczas spotkania - jak podkreślono w komunikacie - omówiono także współpracę kulturalną w bieżącym roku: występy w Rosji orkiestry symfonicznej "Sinfonia Varsovia" pod kierownictwem Krzysztofa Pendereckiego, współpracę między teatrami, festiwal polskich filmów "Wisła" czy Międzynarodowy Festiwal Teatrów Dziecięcych "Gawrosz. Sezon Polski".

"Wymiana pomników"

Rosyjski resort kultury podał natomiast w komunikacie, że Medinski w czasie rozmowy z Pełczyńską-Nałęcz zaproponował "swego rodzaju wymianę pomników". 

Możemy rozpocząć od stworzenia memoriału dla Polaków, którzy padli pod Borodino. Co roku we wrześniu składamy tu wieńce, by uczcić pamięć o tych, co zginęli. Pomnik dla polskich żołnierzy można wznieść obok pomnika Francuzów. Ze swej strony obiecuję, że przeprowadzenie konkursu i wznoszenie pomnika będzie odbywać się terminowo i bez biurokratycznej mitręgi. Kolejnym krokiem może stać się budowa pomnika na Cmentarzu Rakowickim czy też załatwienie kwestii pomnika generała Iwana Czerniachowksiego w Pieniężnie, który jesteśmy gotowi odrestuarować i rozpatrzyć warianty przeniesienia go na nowe miejsce - czytamy w komunikacie na stronie resortu kultury Rosji. 

W komunikacie zaznaczono, że "obecnie strony prowadzą rozmowy na temat budowy na Cmentarzu Rakowickim pomnika czerwonoarmistów (spoczywa tu ponad 1,2 tysiąca żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli w latach 1919-21), na temat losu pomnika Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie i w sprawie wzniesienia w Rosji pomnika ofiar katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku".

W ostatnim tygodniu kwietnia w Smoleńsku zbiorą się członkowie grupy roboczej - ze strony rosyjskiej i polskiej - i omówią szczegóły projektu; wówczas, zapewne, zostanie ostatecznie podjęta decyzja o stworzeniu i zlokalizowaniu pomnika na lotnisku w Smoleńsku
- głosi komunikat rosyjskiego resortu kultury. 

Konkurs na pomnik rozstrzygnięto w 2012 roku

W 2012 r. rozstrzygnięto międzynarodowy konkurs ogłoszony przez prezydentów Polski i Rosji na pomnik, który miał stanąć pod Smoleńskiem; wygrał go projekt autorstwa Andrzeja Sołygi, Dariusza Śmiechowskiego i Dariusza Komorka. Zakłada on wzniesienie czarnego muru, wysokiego na około 2 metry i długiego na ok. 115 metrów, o żałobnym, cmentarnym charakterze, na którym znajdą się nazwiska wszystkich ofiar katastrofy. Odsłonięcie pomnika planowano na kwiecień 2013 r. - prace do tej pory jednak nie ruszyły.

W sierpniu 2012 r. polscy eksperci przeprowadzili w Smoleńsku wstępne ekspertyzy budowlane dotyczące warunków powstania pomnika. 10 kwietnia 2013 r., w trzecią rocznicę katastrofy, w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie poświęcono pierwszą płytę pomnika.

W październiku 2014 r. Rosja uznała jednak, że pomnik byłby za duży i zaproponowała zmniejszenie jego rozmiarów. Medinski ocenił wówczas, że realizacja pomnika jest niemożliwa z technicznego punktu widzenia, gdyż naruszyłoby to przepisy bezpieczeństwa związane z ruchem samochodowym. Polski resort kultury wyraził zaskoczenie i przypomniał, że projekt pomnika został wybrany w międzynarodowym konkursie, w składzie sądu konkursowego znaleźli się dwaj przedstawiciele Federacji Rosyjskiej, a decyzja jurorów dotycząca zwycięskiego projektu była jednomyślna.

Na początku tego roku do MKiDN wpłynęło pismo podpisane przez wiceminister kultury Rosji Ałłę Maniłową, w którym znalazło się zaproszenie dla grupy polskich ekspertów zajmujących się budową pomnika. W marcu ministerstwo kultury zwróciło się do strony rosyjskiej z prośbą o potwierdzenie daty spotkania. Odpowiedzi na razie nie otrzymano.

"Oczywista prowokacja" rosyjskich mediów

Inicjatywa dotycząca budowy pomnika jeńców bolszewickich z wojny lat 1919-21 była pomysłem Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego. W październiku ubiegłego roku rosyjskie media - w tym "Komsomolska Prawda" - poinformowały o rozpoczęciu przez RWIO zbiórki pieniędzy na jego budowę. Pomnik miałby stanąć na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Medinski, komentując sprawę, oznajmił wówczas w mediach, że "polskie władze, gdy uważnie przestudiują dokumenty, będą musiały przyznać, że piękne zasady rycerskiego prowadzenia wojny w tamtych latach zostały przez Polskę - delikatnie mówiąc - złamane". 

Szef MSZ Grzegorz Schetyna ocenił publikację "Komsomolskiej Prawdy" jako "oczywistą prowokację". MSZ opublikowało też dokumenty dot. jeńców radzieckich w Polsce w latach 1919-1921,  pochodzące z archiwum Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w Genewie. Z dokumentów tych wynika jednoznacznie, że w Polsce nie było celowej eksterminacji jeńców Armii Czerwonej.

Kraków przeciwny. "Nie będziemy czcić najeźdźców bolszewickich"

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski oświadczył, że Cmentarz Rakowicki nie jest najlepszym miejscem na tego typu inicjatywy. Media cytowały też jego wypowiedź, komentującego pomysł pomnika: Mamy do czynienia z najeźdźcami. Nie widzimy powodów do stawiania im pomników. Podobnie, jak nie czcimy pomnikami najeźdźców z Wehrmachtu, tak samo nie będziemy czcić pomnikami najeźdźców bolszewickich.

(mal)