W obiektach jądrowych, które w ubiegłym roku zostały zaatakowane przez Stany Zjednoczone, wciąż znajdują się niewybuchy, co to stanowi poważne zagrożenie - twierdzą władze Iranu, tłumacząc w ten sposób odmowę przeprowadzenia ich inspekcji, na co z kolei nalegają USA podczas negocjacji z Teheranem.

  • Iran ostrzegł, że w zaatakowanych przez USA obiektach jądrowych wciąż znajdują się niewybuchy, co uniemożliwia ich inspekcję.
  • Stany Zjednoczone naciskają na przeprowadzenie inspekcji podczas negocjacji z Teheranem.
  • W czerwcu ubiegłego roku podczas 12-dniowej wojny izraelsko-irańskiej USA zaatakowały trzy irańskie obiekty jądrowe: Fordow, Natanz i Isfahan.
  • Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Według finansowanego przez Katar portalu MiddleEastMonitor, minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi powiedział w miniony weekend, że inspekcje mogą być kontynuowane dopiero po zapewnieniu bezpiecznego dostępu do budynków, zauważając, że nie istnieją żadne normy prawne, regulujące wizyty w zbombardowanych obiektach jądrowych.

Amerykańskie ataki na obiekty jądrowe w Iranie

W atakach na trzy takie obiekty wiązane z irańskim programem nuklearnym - Fordow, Natanz i Isfahan - do których doszło w czerwcu ubiegłego roku podczas trwającej 12 dni wojny izraelsko-irańskiej, Stany Zjednoczone użyły łącznie czternastu bomb GBU-57, przeznaczonych do niszczenia silnie umocnionych instalacji.

Jeśli deklaracje szefa irańskiej dyplomacji są prawdziwe, mogą postawić USA w kłopotliwej sytuacji, ponieważ odzyskanie tych niewybuchów da Iranowi bezpośredni dostęp do nowoczesnej amerykańskiej broni, potencjalnie umożliwiając pomiar grubości obudowy, czy określenie składu stopu użytego do ich produkcji. 

Z kolei według portalu ArmyRecognition, Amerykanie użyli ciężkich bomb GBU-57 przenoszonych przez bombowce strategiczne B-2, z których każda ważyła około 13,6 tys. kg i była zaprojektowana tak, aby przed detonacją przebijać głębokie warstwy skał i zbrojonego betonu. 

Dodatkowo instalacje te zostały ostrzelane pociskami manewrującymi Tomahawk.

Negocjacje na linii Iran-USA. "Nie ufamy Stanom Zjednoczonym"

Uwagi Aragcziego pojawiły się kilka dni po tym, jak w Omanie odbyły się rozmowy między irańskimi i amerykańskimi urzędnikami, które miały doprowadzić do zażegnania kryzysu na Bliskim Wschodzie. Jednak irański minister, usprawiedliwiając odmowę dostępu do obiektów jądrowych, powiedział, że Iran nie ufa Stanom Zjednoczonym, a wynik tych rozmów określił jako niepewny.