Izrael i USA zaatakowały w sobotę Iran. Celem operacji ma być "usunięcie istotnego zagrożenia ze strony irańskiego reżimu". W atakach miało zginąć kilku wysokich rangą dowódców Strażników Rewolucji. Teheran, w ramach odwetu, wystrzelił pociski na Izrael i kilka amerykańskich baz w regionie. Tak relacjonowaliśmy pierwszy dzień wojny między połączonymi siłami Izraela i USA z Iranem. Dziękujemy, że byliście z nami.
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły w sobotę ataki na Iran. Przywódcy tych krajów zapowiadają kolejne uderzenia na cele w tym bliskowschodnim kraju i mówią, że najwyższy przywódca duchowy i polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei został prawdopodobnie zabity.
Jak oceniła armia Izraela, jej siły powietrzne przeprowadziły największą w swojej historii operację: około 200 izraelskich myśliwców zaatakowało blisko 500 celów na terytorium Iranu.
Pojawiają się doniesienia o skutecznych atakach Iranu na bazy amerykańskie w regionie Bliskiego Wschodu.
Trafiona miała zostać baza Al-Harir w Iraku oraz baza w Arabii Saudyjskiej.
Cytowany przez Reutersa Donald Trump powiedział: Chamenei jest martwy.
Okrzyki radości i świętowania rozległy się w niektórych częściach Teheranu w sobotnią noc po doniesieniach o śmierci najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Chameneiego.
