Ruszyło instalowanie ogrzewanych baraków, kranów z wodą pitną i toalet w wielkim obozowisku imigrantów zwanym „Nową Dżunglą” w Calais. Będzie to kosztowało francuski rząd i Unię Europejską ponad 18 milionów euro.

Obozowisko imigrantów w Calais /PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ /PAP/EPA

Francuski rząd został zmuszony do zagwarantowania lepszych warunków bytowych imigrantom przez sąd administracyjny w Calais, bo władze miejskie podkreślały, ze nie maja już na to pieniędzy. W pokryciu kosztów pomogła rządowi Unia Europejska.

Ustawiane baraki to w praktyce chińskie kontenery, które pierwotnie przeznaczone były do transportowania różnych towarów statkami. Wycinane są w nich otwory na okna i instalowane jest ogrzewanie. Specjaliści podkreślają, że będą również gniazdka elektryczne na wysokości łóżek, by uchodźcy mogli ładować w nocy baterie smartfonów.

Organizacje charytatywne oburzają się, że zmiany nie doprowadzą do likwidacji chaosu w "Nowej Dżungli". W kontenerach będzie bowiem miejsce tylko dla półtora tysiąca osób, a w całym obozowisku, które przypomina slumsy, koczuje już ponad sześć tysięcy imigrantów. Ponad trzy czwarte afrykańskich i bliskowschodnich uchodźców,  którzy bezskutecznie usiłują się przedostać do Wielkiej Brytanii będzie wiec musiało mimo wszystko spędzić zimę w namiotach i szałasach. To właśnie m.in. z tego powodu rośnie tam napięcie.

Policjanci z Calais alarmują, że coraz częściej atakują ich bojówki uchodźców. W ciągu tygodnia rannych zostało około dwudziestu funkcjonariuszy. Policyjni związkowcy obawiają się wybuchu bezprecedensowej fali zamieszek w tym mieście.

Francuski rząd oskarża działaczy międzynarodowej organizacji anarchistycznej No Border o podburzanie tysięcy imigrantów, którzy koczują w wielkim obozowisku zwanym "Nowa Dżungla". Według MSW do Calais przybywają anarchiści z całej Francji oraz z Wielkiej Brytanii, Belgii i Holandii, którzy usiłują pomagać uchodźcom w nielegalnym przedostawaniu się na Wyspy Brytyjskie oraz zachęcają ich do atakowania kamieniami, butelkami i metalowymi prętami policjantów pilnujących portu i wjazdu do Eurotunelu. Policjanci patrolujący w Calais alarmują, ze zachowanie imigrantów, którzy próbują przedostać się na druga stronę kanału La Manche radykalnie się zmieniło. Wcześniej na widok policji uciekali - teraz chcą się bić w nocy z funkcjonariuszami, którzy blokują im dostęp do Eurotunelu i miejscowego portu.