Tysiąc mężczyzn, głównie pochodzących z północnej Afryki, w sylwestrową noc atakowało kobiety w centrum niemieckiej Kolonii. W okolicach głównego dworca okradali i gwałcili, choć początkowo informacje mówiły tylko wzajemnych walkach między mężczyznami. Z każdym dniem rośnie jednak liczba ofiar ich ataków. Do wtorkowego południa na policję w Kolonii zgłosiło się 90 kobiet. Część z nich została zgwałcona, prawie wszystkie - okradzione. Dlatego Henriette Reker burmistrz Kolonii zwołała posiedzenie sztabu kryzysowego w ratuszu.

Do napaści miało dochodzić w okolicach dworca kolejowego /OLIVER BERG /PAP/EPA

To nowy wymiar zorganizowanej przestępczości - grzmi niemiecki minister sprawiedliwości Heiko Maas dodając, że nie można pozwolić na tolerowanie takich zachowań. "Kobiety to nie zwierzyna łowna" - dorzuca minister rodziny Manuela Schwesig. Politycy grzmią o wysokich karach dla napastników, ale na razie było tylko kilka zatrzymań od razu w Nowy Rok. Zatrzymani są jednak podejrzani tylko o kradzieże.

W okolicach kolońskiego dworca tłum mężczyzn zebrał się w Sylwestra, gdy rozpoczynało się tam oczekiwanie na nadejście 2016 roku. Zaczęły się kłótnie wewnątrz tej grupy i wtedy doszło do przepychanek, ulicznej walki i obrzucania się między innymi fajerwerkami. Być może było to tylko tworzenie zasłony dla głównego celu działania, bo dziś już wiadomo, że korzystając z zamieszania kilku- lub kilkunastoosobowe grupy otaczały młode kobiety lub wciągały je między siebie. Początkowo mężczyźni udawali, że tańczą, zbliżali się do ofiar, dotykali kobiet, potem część z nich rozbierali, dotykali w intymne miejsca, a nawet gwałcili. Większość kobiet straciła też pieniądze lub biżuterię.

Informacje o kradzieżach i bójkach policja potwierdzała od razu, ale fakt seksualnych ataków, a nawet gwałtów, potwierdziła dopiero w poniedziałek. Wcześniej opisy "ataków arabskich imigrantów" pojawiały się m.in. w mediach społecznościowych, ale początkowo były traktowane sceptycznie. Liczba zgłaszających się kobiet nie pozostawia obecnie wątpliwości. Ofiary mają głównie od 18 do 24 lat.

Sprawdzą monitoring

Na posiedzeniu sztabu kryzysowego władze miasta sprawdzają zebrane przez policję informację, ustalają też, czy są zapisy z monitoringu, które mogą pomóc w ujęciu sprawców oraz szukają rozwiązań, by w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji.

To pierwsze zdarzenie w Kolonii na taką skalę, ale nie jest tajemnicą, że miasto ma problem z obszarami, które wydają się być wyjęte spod prawa. Stąd dzisiejszy sztab kryzysowy i głośna reakcja władz Niemiec. Lokalny parlament też zajmie się tym tematem na swoim posiedzeniu za dwa tygodnie.

We wtorek policja w Hamburgu poinformowała, że dostaje zgłoszenia o podobnym wydarzeniu. Tam na policję zgłosiło się 10 kobiet.

(j., abs)