"Pewna era polityczna na Węgrzech dobiegła końca. Próbuje do siebie, po tym szoku. Środowisko prawicowe potrzebuje całkowitej odnowy" - powiedział premier Węgier Viktor Orban w pierwszym wywiadzie, udzielonym po przegranych przez jego partię wyborach parlamentarnych. Przyznał także, że przekaz lider partii TISZA Petera Magyara był silniejszy.

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji politycznych zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Był to pierwszy wywiad, jakiego udzielił lider Fideszu po przegranych przez tą partię wyborach parlamentarnych, które zdecydowaną większością głosów wygrała opozycyjna TISZA Petra Magyara nota bene byłego członka tego ugrupowania. Skala porażki jest znaczna. Jeśli chodzi o konsekwencje, to nie chodzi tylko o konieczność wymiany jednej czy dwóch osób - ocenił lider Fideszu w rozmowie przeprowadzonej w programie "Patriota". 

Co dalej z węgierską prawicą? Orban komentuje

W ocenie Orbana prawica na Węgrzech "nie może dalej funkcjonować tak, jak dotychczas" i potrzebuje "całkowitej odnowy".

Polityk wziął odpowiedzialność za porażkę jako przewodniczący Fideszu. Jak zaznaczył, rozpoczął już proces odnowy w partii, zamierzając m.in. zwołać kongres w celu wybrania nowego kierownictwa. Według niego proces odnowy prawicy może zakończyć się pod koniec lata lub na początku jesieni.

Dodał, że kampania koalicji Fidesz-KDNP opierała się na założeniu, że frekwencja w wyborach parlamentarnych, które miały miejsce w niedzielę, będzie podobna do tej z wcześniejszych głosowań. Jak się okazało, frekwencja była rekordowa i osiągnęła prawie 80 proc. 

Orban: Próbuje dojść do siebie po tym szoku

W niedzielę (kiedy ogłoszono częściowe wyniki - red.) był to tylko ból, w poniedziałek dołączyła do niego pustka. Próbuję dojść do siebie po tym szoku - powiedział szef węgierskiego rządu, choć przyznał, że "po porażce, zamiast poczuć się starszy, nagle poczułem się młodszy". 

Ten ból wyzwolił we mnie ogromną energię - zapewnił.

Orban stwierdził, że czas pokaże, czy głos kilku milionów Węgrów oddanych na partię TISZA to była dobra decyzja. Nigdy nie będziemy kibicować przeciwko własnemu krajowi - dodał polityk. Przyznał też, że przekaz Petera Magyara, był silniejszy.

Orban krytycznie o apelu Magyara

Premier skrytykował też apel swego przeciwnika pod adresem prezydenta Tamasa Sulyoka, aby ten zrezygnował ze stanowiska. Na Węgrzech prezydenta wybiera parlament, a Sulyok został wybrany na stanowisko głowy państwa głosami koalicji Fidesz-KDNP. 

W wyborach parlamentarnych 12 kwietnia TISZA zdobyła większość konstytucyjną, która wynosi 133 mandaty w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Obecnie, po przeliczeniu niemal 99 proc. głosów, ugrupowanie Magyara ma 137 miejsc w parlamencie, koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem Orbana - 56, a skrajnie prawicowy Mi Hazank - sześć.