​Niezależnie od tego, czy prezydent Karol Nawrocki podpisze, czy też zawetuje nową ustawę o KRS, nowa Rada powstanie i będzie zdominowana przez przeciwników Prezydenta i Prawa i Sprawiedliwości. Oficjalnie koalicja rządowa naciska na uzyskanie podpisu, jeśli go jednak nie będzie - uruchomi procedurę dającą podobny efekt. Politycy opozycji nie będą już mogli protestować, bo wybór KRS odbędzie się według zasad, które sami przygotowali.

  • Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Kluczowe dla gorączkowości prac nad rządową ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa jest to, że kadencja obecnej KRS upływa już w połowie maja. Koalicjanci chcieliby, żeby wybór nowej Rady należał do sędziów, jeśli jednak Karol Nawrocki to zablokuje, przeprowadzą wybór na podstawie obecnych przepisów. Alternatywą jest pozostawienie obecnej KRS w niezmienionym składzie, co generuje tylko koszty odszkodowań w Europejskim Trybunale Praw Człowieka i nie rozwiązuje problemów z powoływaniem sędziów.

Podstawowym problemem jest podkreślana przez obecnie rządzących niekonstytucyjność obecnej ustawy o KRS. Jest jednak sposób, by zminimalizować zastrzeżenia do niego - wprost mówi o tym minister sprawiedliwości.

Plan na wypadek weta

Waldemar Żurek proponuje wykorzystanie niespecjalnie cenionego, ale akceptowanego w całej Europie modelu powoływania odpowiednika KRS w Hiszpanii. 

Członków Rady wybierają tam sędziowie, a Kortezy, czyli parlament, zatwierdza ten ich wybór. 

Gdyby udało się to przeprowadzić, tzn. gdyby się środowisko tak sprężyło, że przeprowadzi ten oddolny plebiscyt, a politycy demokratyczni go uhonorują - moim zdaniem zmieścimy się w tych wymogach, które stawia nam polska konstytucja i prawo europejskie - mówi Waldemar Żurek, z pełną świadomością poważnych zastrzeżeń do przepisów, na podstawie których miałoby się to stać.

Proteza KRS

Oczywiście to będzie proteza, ale ludzie chodzą przecież o kulach i chodzą z protezami - mówi jasno minister sprawiedliwości, wskazując, że jeśli KRS nie zostanie wybrana do maja br., jej członkami do powołania następców będą obecni członkowie KRS. Użycie Planu B miałoby sprawić, że konstytucyjna KRS powstanie jednak na podstawie przepisów, uznawanych za niekonstytucyjne

Terminy i działania

Jak miałoby to wyglądać w praktyce?

Jeśli prezydent odmówi podpisania nowej ustawy, na podstawie starej - najpóźniej 11 lutego br. - marszałek Sejmu ogłosi w Monitorze polskim rozpoczęcie procedury zgłaszania kandydatów. Mają do tego prawo grupy 2 tys. obywateli oraz grupy co najmniej 25 czynnych sędziów. Kandydatów zgłasza się w terminie 30 dni, a marszałek zwraca się do ministra sprawiedliwości o potwierdzenie, że podpisani na listach sędziów mają status sędziów.

Czy popierający kandydat jest sędzią?

Nic nie przeszkodzi ministrowi Żurkowi w stwierdzeniu w odpowiedzi dla marszałka Sejmu, że część podpisów pod kandydaturami złożyli tzw. neo-sędziowie, a więc osoby, które nie mają statusu sędziów. Nic też chyba nie powstrzyma Włodzimierza Czarzastego przed uznaniem tej opinii. W efekcie na etapie zbierania kandydatur część z nich zostanie zdyskwalifikowana. Jak na ironię, dotknie to zapewne tych, którzy nie mieli nic przeciwko mówiącym o tym przepisom, przygotowanym przez PiS.

Kto kogo wybierze?

Według tej obowiązującej ustawy uznane przez marszałka Sejmu z pomocą ministra kandydatury zostaną wybrane i formalnie zgłoszone przez kluby parlamentarne. Trafią zaś do sejmowej komisji sprawiedliwości, której zadaniem jest wybór 15 kandydatów, nad których listą będzie głosował cały Sejm. PiS i Konfederacja mogą liczyć na umieszczenie swoich kandydatów w tej 15-ce, to jednak wszystko, czego wymaga przygotowana przez nich, obowiązująca ustawa.

Szefem komisji sprawiedliwości jest szef klubu Polska 2050 Paweł Śliz - zdecydowaną większość w komisji mają posłowie koalicji. Nic ich nie powstrzyma przed wyborem tych ze zgłoszonych sędziów, których będą chcieli, i wycięciem z listy tych, których nie chcą. Sejm następnie akceptuje wybór tych 15 kandydatów większością 3/5 głosów, a jeśli to się nie udaje, to już tylko osiągalną dla koalicji większością bezwzględną.

Od strony technicznej to wszystko - pozostaje polityka.

Argument mniejszego zła

O uruchomieniu tej ścieżki działania dowiemy się z Monitora Polskiego przed 12 lutego. Jeśli plan B zostanie zastosowany, koalicji pozostanie przekonanie wyborców, że przeprowadzenie wyboru członków KRS w ich wykonaniu nie łamie konstytucji, choć odbywa się według zasad, które sami uznawali za niekonstytucyjne. Zostanie pewnie użyty argument mniejszego zła, potrzeby użycia niestandardowych środków, wreszcie - w obliczu spodziewanego weta prezydenta - braku innych możliwości zapewnienia ciągłości działania Krajowej Rady Sądownictwa.

Karol Nawrocki będzie miał problem z wyjaśnieniem powodów weta, którego użycie otwiera koalicji drogę do przejęcia KRS metodą, zaprojektowaną przez Prawo i Sprawiedliwość. Co jednak najistotniejsze: nowa, powołana tak KRS będzie - jak ją nazwał minister sprawiedliwości - protezą, której łatwo będzie stawiać zarzuty upolitycznienia i ciągłej niekonstytucyjności. Już na samym wstępie.

Opracowanie: