Mogę powiedzieć tak, sam to przeszedłem - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM Jacek Sasin. Były wicepremier pytany był o "puchnących ministrów" i dietetyczne rady dla obecnej władzy. Poseł PiS mówił o diecie, która pomogła mu zrzucić zbędne kilogramy.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Podczas środowej Porannej rozmowy w RMF FM Jacek Sasin odpowiadał na pytanie jednego ze Słuchaczy: "Czy ma Pan jakieś dietetyczne rady dla aktualnej władzy? Widać, że niektórzy ministrowie puchną po uzyskaniu stołków".

No cóż, mogę powiedzieć tak, sam to przeszedłem - nie ukrywa poseł PiS. Łatwo powiedzieć, że się puchnie od stołka, ale rzeczywiście w pewnym sensie tak, bo bycie ministrem to jest okres niezwykle intensywnej pracy. Jeśli ktoś traktuje poważnie swoją funkcję - dodał.

To jest w dużej mierze praca siedząca. Praca, która nie daje żadnej przestrzeni czasowej na aktywność, na ruch, na zdrowy tryb życia. To jest praca, która się wiąże niestety z nieregularnym, bardzo nieregularnym spożywaniem posiłku, z innymi czynnikami - kontynuował były wicepremier i minister aktywów państwowych. 

Tomasz Terlikowski zwrócił uwagę, że w tym momencie Sasin broni ministrów rządzącej koalicji. W pewnym sensie bronię, bo wiem, jak to jest. Nie będę hipokrytą - powiedział.

Jacek Sasin o swojej diecie

Mieć silną wolę po prostu. I to jest chyba najprostsze - mówił Sasin, pytany, co trzeba zrobić, by zrzucić wagę.

Dopytywany, czy chodzi o słynne "MŻ (mniej żreć - red.), czy może o więcej ruchu, stwierdził, że "pewnie jedno i drugie jest bardzo dobre". W moim przypadku to było głównie "MŻ" i równomierność posiłków, czyli jakby nie najadanie się od razu na cały dzień, co właściwie się często zdarza wtedy, kiedy człowiek nie ma czasu na spożywanie posiłków w regularnych odstępach - mówił gość RMF FM.

Jak przyznał, wyeliminował z diety bardzo dużo produktów. Cukier, słodycze, białe pieczywo, makaron, ryż, tłuste mięso, w ogóle tłuste potrawy - wymieniał. Sporo tych rzeczy i pewnie jeszcze parę innych - podsumował.