​Premier Mateusz Morawiecki ani nie otworzy, ani nie podsumuje kluczowej debaty Parlamentu Europejskiego na temat praworządności i wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który uznał wyższość polskiego prawa nad unijnym - dowiedziała dziennikarka RMF FM. Kolejność wystąpień już została ustalona.

Według informacji dziennikarki RMF FM najpierw głos zabierze przedstawiciel Rady UE, potem szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, potem dopiero premier Mateusz Morawiecki. Następnie odbędzie się runda pytań w imieniu grup politycznych; od największej, a więc Europejskiej Partii Ludowej, po najmniej liczne i niezrzeszonych. Zaraz potem nastąpi długa runda pytań szeregowych eurodeputowanych. 

Po wysłuchaniu tych wypowiedzi, premier Morawiecki będzie mógł zabrać głos po raz drugi - by odpowiedzieć na pytania eurodeputowanych. Potem znowu głos zabierze szefowa KE, następnie przedstawiciel Rady UE i przedstawiciele grup politycznych, ale tym razem w odwrotnej kolejności - od najmniejszej frakcji po największą, a więc na końcu powinien przemawiać przedstawiciel EPL. Eurodeputowanym przy ustalaniu kolejności wystąpień chodziło między innymi o to, żeby nie dać premierowi Morawieckiemu możliwości podsumowania. Podsumowanie będzie należeć do eurodeputowanych. Zgodzono się na wystąpienie premiera podczas tej debaty, ale z pewną rezerwą. 

Trudno odmówić, gdy do przewodniczącego PE zwraca się szef rządu kraju członkowskiego. Jesteśmy demokracją - wyjaśnia rozmówca dziennikarki RMF FM w PE. Niechęć do tego typu wystąpień szefów rządów, którzy są "na cenzurowanym" wiąże się z doświadczeniem wystąpień np. premiera Węgier Viktora Orbana. Szef węgierskiego rządu wychodził z tego typu debat zwycięsko, gdyż robił show z myślą o własnym elektoracie i w zasadzie nie odpowiadał na pytania europosłów. 

Rozmówcy dziennikarki RMF FM obawiają się, że tak też może być z wystąpieniem Morawieckiego. Eurodeputowani zamierzają jednak zadawać Morawieckiemu trudne pytania. Podczas debaty Parlament Europejski ma wezwać KE do działania, a więc szybkiego uruchomienia wobec Polski procedury warunkowości, która umożliwia zawieszanie funduszy i wszczęcia procedury w związku z naruszeniem unijnego prawa -  powiedziała rzeczniczka PE Delphine Colard. Debata będzie długa, przewidziano na nią 4 godziny. Ostra ma być także rezolucja. Głosowanie odbędzie się w czwartek.

Opracowanie: