Takie zjawisko zdarza się raz na ok. 35 lat – w piątek będzie miała miejsce koniunkcja dwóch odległych planet: Saturna i Neptuna. Choć słowo "koniunkcja" brzmi spektakularnie, w astronomii oznacza ono po prostu moment, gdy dwa obiekty mają niemal tę samą pozycję kątową na niebie — widzimy je bardzo blisko siebie na tle gwiazd.

  • W piątek nastąpi rzadka koniunkcja Saturna i Neptuna. 
  • Planety ustawią się niemal w jednej linii na niebie, co zdarza się raz na około 35 lat.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Co właściwie się wydarzy?

Saturn okrąża Słońce w około 29,5 roku, a Neptun w 165 lat. Ich orbity są ogromne i bardzo od siebie oddalone. Średnio dzielą ich 3 miliardy kilometrów.

Podczas koniunkcji planety nie zbliżą się do siebie w przestrzeni. Ustawią się jedynie w podobnym kierunku względem Ziemi.

Z naszej planety będzie je widać jako dwa bliskie sobie punkty - Saturn jest widoczny gołym okiem, ale Neptuna nie dostrzeżemy bez lornetki lub teleskopu. 

W teleskopie Saturn pokaże swoje charakterystyczne pierścienie, a obok niego będzie można dostrzec mały, niebieskawy punkt — to właśnie Neptun.

Kiedy i gdzie patrzeć?

Planety poruszają się wzdłuż ekliptyki — pasa nieba, którym wędrują również Słońce i Księżyc.

Najlepsze warunki obserwacyjne będą wtedy, gdy obie planety znajdą się odpowiednio daleko kątowo od Słońca, czyli nie będą ginąć w jego blasku. W praktyce oznacza to, że najlepiej będzie je obserwować późnym wieczorem lub nad ranem, nawet dzień przed lub dzień po ścisłej koniunkcji.

W przypadku Saturna i Neptuna owo zjawisko nie jest tak widowiskowej, jak bardzo jasne koniunkcje z udziałem Wenus czy Jowisza.

W Układzie Słonecznym jeszcze rzadsze są koniunkcje Saturna z Uranem (raz na ok. 45 lat) oraz Urana z Neptunem (raz na ok. 171 lat).