Krystalicznie czyste wody Bahamów, uznawane za raj dla turystów i nurków, skrywają niepokojącą tajemnicę. Najnowsze badania wykazały obecność kokainy, leków przeciwbólowych i kofeiny we krwi lokalnych rekinów. Skąd wzięły się te zanieczyszczenia w rajskim ekosystemie i jakie mogą mieć konsekwencje dla morskich drapieżników?
- Bahamy to raj dla turystów, ale pod wodą kryje się poważny problem zanieczyszczeń.
- W organizmach rekinów żyjących w okolicach wyspy Eleuthera wykryto kofeinę, kokainę i leki przeciwbólowe.
- Substancje trafiają do oceanu przez ścieki i zachowania turystów, którzy nieświadomie zatruwają morskie ekosystemy.
Bahamami zachwycają się turyści z całego świata, którzy licznie odwiedzają archipelag, by podziwiać jego błękitne laguny i bogactwo podwodnego życia. W 2025 roku wyspy odwiedziło aż 12,5 miliona osób. Jednak za fasadą tropikalnego raju kryje się poważny problem, który może mieć wpływ na cały ekosystem morski.
Międzynarodowy zespół badaczy z Brazylii i Chile przeprowadził szczegółową analizę 85 rekinów różnych gatunków żyjących w okolicach wyspy Eleuthera. Wyniki ich pracy opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Environmental Pollution. Badacze sprawdzali obecność w organizmach drapieżników nie tylko substancji leczniczych, ale także nielegalnych narkotyków.
W aż 28 przebadanych rekinach wykryto obecność kofeiny, kokainy oraz popularnych leków przeciwbólowych, takich jak acetaminofen (Tylenol) czy diklofenak (Voltaren). Było to pierwsze na świecie potwierdzenie obecności kofeiny i acetaminofenu w organizmach rekinów oraz pierwszy przypadek wykrycia diklofenaku i kokainy u rekinów z Bahamów.
Naukowcy analizowali próbki surowicy m.in. rekinów tygrysich, czarnopłetwych, rafowych karaibskich, pielęgniarzy atlantyckich i cytrynowych. Najczęściej wykrywaną substancją była kofeina, tuż za nią plasowały się leki przeciwzapalne i kokaina. Co ciekawe, niektóre osobniki miały we krwi kilka substancji jednocześnie.
Badacze sugerują, że źródłem zanieczyszczeń mogą być zarówno prądy morskie niosące ścieki, jak i... sami turyści.
To głównie dlatego, że ludzie tam przyjeżdżają, sikają do wody i zrzucają tam swoje ścieki - wyjaśnia Natascha Wosnick, biolog z Federalnego Uniwersytetu Paraná w Brazylii. Wosnick dodaje, że rekiny, badając otoczenie, gryzą różne przedmioty, co dodatkowo naraża je na kontakt z substancjami chemicznymi.
Szczególnie niepokojący był przypadek młodego rekina cytrynowego, u którego wykryto ślady kokainy. Naukowcy przypuszczają, że mógł połknąć paczkę z resztkami narkotyku, które czasami pojawiają się w okolicy strumieni i wybrzeży.
Obecność substancji psychoaktywnych i farmaceutyków nie pozostała bez wpływu na zdrowie rekinów. Badacze zaobserwowali zmiany w poziomie trójglicerydów, mocznika oraz mleczanu - markerów biologicznych wskazujących na funkcjonowanie tkanek i metabolizm. Choć nie wiadomo jeszcze, czy te zmiany są dla rekinów szkodliwe, mogą one wpływać na ich zachowanie i zdolność do przetrwania w naturalnym środowisku.
Farmaceutyki i narkotyki coraz częściej trafiają do mórz i oceanów, zwłaszcza na obszarach, gdzie dynamicznie rozwija się turystyka i infrastruktura. Bahamy, postrzegane jako nieskażony raj, okazują się miejscem, gdzie zanieczyszczenia chemiczne są poważnym, choć często bagatelizowanym problemem.
Naukowcy apelują o dalsze badania nad wpływem zanieczyszczeń chemicznych na rekiny i cały morski ekosystem. Ostrzegają, że lekceważenie tego problemu może prowadzić do poważnych konsekwencji nie tylko dla rekinów, ale również dla innych organizmów morskich i dla ludzi, którzy korzystają z zasobów oceanu.
Zanieczyszczenie chemiczne jest bardziej rozpowszechnione, niż wielu ludzi zdaje sobie sprawę - alarmuje Natascha Wosnick. Jej zespół zamierza kontynuować badania zarówno na Bahamach, jak i w innych częściach świata, aby lepiej zrozumieć skalę i skutki tego zjawiska.


