W Pompejach znaleziono skamieniałe szczątki dwóch ofiar wybuchu Wezuwiusza. Są na tyle dobrze zachowane, że można było ustalić, iż chodzi o 40-letniego mężczyznę w ciepłym płaszczu i jego młodego niewolnika w tunice.


Od ponad wieku nie dokonano tak sugestywnego znaleziska na terenie Pompei - starożytnego miasta, zniszczonego w wyniku eksplozji wulkanu w 79 roku. Archeolodzy mówią o "nadzwyczajnym wydarzeniu".

 "To zdumiewające" - powiedział włoski minister kultury Dario Franceschini. "Absolutnie wyjątkowe odkrycie" - stwierdził natomiast dyrektor parku archeologicznego w Pompejach Massimo Osanna.

Jak zaznaczył, po raz pierwszy od 150 lat udało się odnaleźć tak doskonale zachowane szczątki ofiar wraz z rzeczami, które miały przy sobie w chwili, gdy zostały porwane przez falę gorąca i lawy po erupcji Wezuwiusza.

Włoska agencja wyjaśniła, że odkrycia dokonano kilka dni temu na terenie prowadzonych od trzech lat prac wykopaliskowych pozostałości luksusowej rezydencji o nazwie Civita Giuliana, w odległości 700 metrów od antycznego miasta.

Wykopaliska rozpoczęto tam we współpracy z miejscową prokuraturą, a ich celem było powstrzymanie nielegalnych prac, jakie prowadzili na tym obszarze złodzieje starożytnych grobów i antyków, zostawiając za sobą liczne ślady niszczycielskiej działalności.

W tym samym miejscu w 2018 roku archeolodzy odkopali szczątki trzech koni w zaprzęgu. Tam także odkryto kilka miesięcy temu ścianę pełną fresków.

Według archeologów była to bardzo prestiżowa posiadłość, z której rozciągał się widok na Zatokę Neapolitańską i wyspę Capri.

Naukowcy informując o nowym odkryciu, zwracają uwagę na dłonie leżących ofiar powykręcane zapewne z bólu, gdy ogarnęła je fala gorąca i lawy po wybuchu wulkanu. Obok nich leży też fragment materiału; być może drugi płaszcz albo koc.

Prace na terenie odkrytej na początku XX wieku rezydencji będą kontynuowane, ponieważ według archeologów mogą one przynieść jeszcze wiele zdumiewających niespodzianek.