Odbudowa paryskiej katedry Notre-Dame po pamiętnym pożarze sprzed ponad sześciu lat to dopiero początek gruntownej przebudowy całej wyspy Île de la Cité na Sekwanie, na której znajduje się ta słynna świątynia. Podkreśla to wielu francuskich obserwatorów. Na placu Jana Pawła II przed gotyckim zabytkiem ma np. powstać... "leśna polana". Paryski korespondent RMF FM Marek Gładysz rozmawiał o szczegółach tego niecodziennego przedsięwzięcia - oraz m.in. o wyglądzie odremontowanego gotyckiego kościoła - z polskim znawcą francuskich zabytków, przewodnikiem po Paryżu Mirosławem Siedliskim.
Marek Gładysz: Dlaczego katedra Notre-Dame tak bardzo przyciąga turystów z całego świata?
Mirosław Siedliski: Przede wszystkim chodzi chyba o łatwość dostępu. To, że jest w samym środku Paryża, (że jest) jedną z wcześniejszych, jedną z pierwszych katedr gotyckich. Tak więc wspaniały przykład wszystkich nowin, które architekci budujący katedry wprowadzili w okresie XII-XIII wieku. Jej konstrukcja została rozpoczęta w roku 1163. Trwała prawie dwa stulecia, tak jak zresztą w przypadku większości wielkich katedr gotyckich. Jest wspaniale zachowana, a jednocześnie bardzo dobrze odrestaurowana - pomimo pewnych zmian, jakie zostały dokonane przez architekta Eugène'a Viollet-le-Duca, który uratował katedrę po zniszczeniach okresu rewolucyjnego.
To jest takie trochę magiczne miejsce w Paryżu, prawda? To jest zabytek, który być może przyciąga więcej turystów niż inne zabytki we francuskiej stolicy. Pan jest przewodnikiem, pan to dobrze wie...
To prawda. Katedra odwiedzana jest przez dobrze ponad 10 milionów osób co roku. Usytuowana jest w miejscu niezwykle ważnym dla historii Paryża. Jesteśmy na Île de la Cité, czyli jednej z dwóch wysepek, które znajdują się na Sekwanie, w samym sercu Paryża i jest to - można by było powiedzieć - kolebka, gdzie Paryż się narodził. Tutaj ponad dwa tysiące lat temu założona została pierwsza osada i od tej osady rozpoczęła się niejako historia i rozbudowa Paryża.
Dziedziniec przed katedrą - to znaczy ten Plac Jana Pawła II, na którym się teraz znajdujemy - będzie coraz bardziej rozkopany, bo planowane są różne zmiany. Na placu będzie dużo drzew, żeby było więcej cienia w ciągu lata. Natomiast pod ziemią będą butiki, kawiarnie i tak dalej. Zgadza się?
Tak jest. Ten plac rozciągający się przed fasadą jest dziełem XIX wieku. Zabudowania dochodziły prawie do fasady katedry. Wystarczy pospacerować po owym placu kamieniami i płytami innych kolorów; zaznaczone są kontury, zarysy ulic, budynków, które tutaj wcześniej stały. Fragmenty fundamentów owych konstrukcji nadal można zobaczyć, jako że pod placem znajduje się jedna z największych krypt archeologicznych w Europie. Jest też dwupoziomowy parking podziemny, który od 2019 roku - czyli od momentu pożaru - jest zamknięty. Projekt zakłada przekształcenie krypty w miejsce znacznie bardziej atrakcyjne i przeobrażenie owego nieszczęsnego parkingu w nowe pomieszczenia, które będą mogły przyjąć zwiedzających turystów. Jak pan wspominał - z butikami, sklepami, toaletami i tak dalej. Jeżeli chodzi o zadrzewienie w tym miejscu, to inspiracja pochodzi niejako z wizji polany w środku lasu...
To bardzo ciekawe! Polana w środku Paryża? To niezwykłe!
Ma być tutaj zasadzonych ponad 160 dodatkowych drzew.
Ponad 160 drzew. To bardzo dużo!
Tak. Oczywiście część centralna będzie nadal otwarta, żeby można było podziwiać i oglądać fasadę, ale całe okolice zostaną gęsto zazielenione, co pozwoli utrzymać nieco przyjemniejszą temperaturę w środku lata, kiedy przekracza ona 30 stopni Celsjusza. Przewidziane są również pewnego rodzaju fontanny; malutkie stopnie - koło centymetra wysokości - po których ma spływać woda.
Co w tej chwili - w odbudowanej po pożarze katedrze - pana zdaniem jest najbardziej atrakcyjne wizualnie?
Przede wszystkim chyba to, że możemy ją zobaczyć tak, jak oglądali to ci, którzy przychodzili do katedry wiele, wiele wieków temu. Zapomnieliśmy, że w momencie budowania katedry używanych było ponad 20 rodzajów różnych kamieni - przede wszystkim różne rodzaje piaskowca. Chodzi o kamień, który jest dosyć miękki, tak więc łatwy w pracy dla kamieniarzy, dla rzeźbiarzy. Z drugiej strony wadą jest oczywiście to, że dosyć łatwo ulega on erozji. Przede wszystkim jednak to kamień, który ma jasny, kremowy kolor. Pamiętam te dziesiątki lat, kiedy katedra była prawie czarna ze względu na zanieczyszczenie powietrza, ze względu na spaliny. Jesteśmy w sercu miasta, ruch jest tutaj ciągły. Tak więc okazja zobaczenia prawdziwego koloru kamienia - tej prawdziwej "świetlistości" prawie wewnątrz kościoła - jest absolutnie unikalnym i wspaniałym odczuciem.
Powiem panu szczerze, że byłem przyzwyczajony do takiej mrocznej katedry i trochę żałowałem, że już nie ma tego "średniowiecznego mroku", że wnętrze jest jaśniejsze. A pan mówi, że wręcz przeciwnie: to właśnie tak wyglądała katedra, kiedy powstawała.
Tak - jeżeli chodzi o kolory kamieni. Jeżeli natomiast chodzi o ilość światła, która niejako wpadała do katedry wcześniej, było trochę inaczej. Wnętrze było bardziej - powiedzmy - zabarwione, bo wszystkie otwory okienne wypełnione były witrażami. Kolory, które dominowały w tych witrażach, to przede wszystkim różne odcienie błękitu, czerwieni. Tak więc światło było filtrowane. Zmiany zachodzą w XVIII wieku, kiedy w związku ze zmianą w liturgii, w sposobie odprawiania mszy, duchowni wymagali, żeby wierzący byli w stanie czytać Pismo Święte, by byli bardziej aktywni, brali udział w nabożeństwie. Wiele witraży było wymienianych na całkowicie przejrzyste, jasne szkło.
Jest projekt, by wstawić teraz sześć nowoczesnych witraży. Budzi to wiele kontrowersji...
Jeżeli chodzi o witraże, to z tych oryginalnych niewiele się zachowało. Mówię o tych, które pochodzą z XII-XIV wieku. Są to przede wszystkim rozety w obydwu ramionach transeptu i rozeta w fasadzie głównej. Duża część witraży pochodzi z XIX wieku. Tak więc często nie zwracamy na to uwagi, ale jest już dużo zmian, które zostały dokonane nawet w okresie nam dosyć bliskim. Wprowadzenie, zainstalowanie nowych witraży pozwoli chyba katedrze żyć pełnią życia. Odzwierciedlać ewolucję sztuki, dzisiejszą wizję dekoracji kościołów. Tak więc nie jest to zabytek, który jest zasklepiony w swojej wspaniałej przeszłości, ale budowla, która nadal się zmienia.


