Jedna z najpopularniejszych polskich aktorek filmowych i teatralnych Stanisława Celińska kończy 29 kwietnia 70 lat. Artystka dała się poznać także jako wokalistka na albumach "Atramentowa" i "Nowa Warszawa".

Jedna z najpopularniejszych polskich aktorek filmowych i teatralnych Stanisława Celińska kończy 29 kwietnia 70 lat. Artystka dała się poznać także jako wokalistka na albumach "Atramentowa" i "Nowa Warszawa".
Stanisława Celińska /Ireneusz Sobieszczuk /PAP/EPA

Czuję w sobie ogromną siłę, którą można by spożytkować: walnąć potężne rólsko, grzmotnąć głosem, osobowością, siłą, no i oczywiście problemem postaci - mówiła w 1995 r. w wywiadzie dla "Głosu Szczecińskiego". Przyznawała wówczas, że nie czuje się spełniona w zawodzie, że pragnie sprawdzić się w wielkiej roli i repertuarze. Zazdrościłam Annie Polony, że spotkała swojego Swinarskiego, a ja nie mogłam - powiedziała w 2002 roku jedna z najpopularniejszych polskich aktorek.

Jej marzenie spełniło się w końcu w latach 90., gdy spotkała Krzysztofa Warlikowskiego. Z nim Celińska stworzyła jedne z najważniejszych swych ról teatralnych. Zagrała m.in. w "(A)pollonii", "Kabarecie warszawskim", a także "Zachodnim wybrzeżu" Koltesa, "Oczyszczonych" Sarah Kane, "Aniołach w Ameryce" Kushnera, "Hamlecie" Szekspira w którym aktorka, kojarzona powszechnie z rolami komediowymi, "świetnie oddała dramat matki i kobiety" - pisał w 1999 r. Roman Pawłowski w recenzji spektaklu Warlikowskiego.

Najbardziej znana jest jednak nie ze swojej pracy teatralnej, a ról w filmach i serialach telewizyjnych. W 1969 roku, zaraz po obronie dyplomu na warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, Celińska została zaangażowana przez jednego z najważniejszych polskich reżyserów filmowych Andrzeja Wajdę. Wystąpiła w roli Niny - tułającą się samotnie po śmierci rodziny - w obrazie "Krajobraz po bitwie"(1970).

Zagrała u boku Daniela Olbrychskiego, a film Wajdy został entuzjastycznie przyjęty za granicą, m.in. podczas festiwalu w Cannes. Celińska zaistniała w oczach widzów i krytyków filmowych już przy pierwszym zetknięciem z kinem. Po projekcji "Krajobrazu po bitwie" w Cannes niektórzy krytycy pisali, że należy mnie uhonorować obok Moniki Vitti. Dlaczego - myślałam w popłochu - przecież ja jeszcze nic nie umiem - przyznawała.

Wcześniej pracowała na scenie. Wystartowałam świetnie. W 1969 r. Erwin Axer zaangażował mnie do Współczesnego (...) Grałam Akulinę w "Potędze ciemności" Tołstoja. Zapytałam Axera, jak mam to grać. Odpowiedział: nie wiem, sama sobie poradzisz. Po jednym z przedstawień niechcący usłyszałam jak mnie chwali. Nie dosłuchałam do końca. Uciekłam z teatru - wspominała po latach.

W Teatrze Współczesnym pozostała do 1974 roku, współpracowała z Axerem, a także m.in. Zygmuntem Huebnerem. Występowała również na deskach stołecznych teatrów Ateneum, Studio, Rozmaitości (od 2003 TR Warszawa), Dramatycznego i Kwadratu, a także Teatru Nowego w Poznaniu.

W swojej kolejnej roli filmowej znów zachwyciła publiczność, grając Lusię w komedii Stanisława Barei "Nie ma róży bez ognia". Jej kariera filmowa nabrała rozpędu - film Barei udowodnił, ze Celińska doskonale sprawdza się także w komediowym repertuarze. Ponownie pracowała z Wajdą - w "Pannach z Wilka", "Korczaku" i w "Katyniu". Popularność przyniosły jej także role w serialach - przede wszystkim w "Alternatywy 4", opowieści o codziennym życiu mieszkańców bloku na warszawskim Ursynowie, przedstawiający absurdy i warunki życia w Polsce Ludowej.

Aktor powinien się bronić przed stawianiem kropki nad "i" w budowaniu postaci. Trzeba zostawić jej jakąś przestrzeń. Czasem łapię się na tym - to dotyczy zarówno pracy mojej, jak i kolegów - że kiedy na scenie powiem: "Wiesz, ten moment jest dobry", to zostaje to dookreślone, nie ma już takiej siły, nie pochodzi z wewnątrz, zaczyna być sztuczne - oceniała w rozmowie z "Gazetą Telewizyjną" w 2002 roku.

Jeszcze w 1969 r. Celińskiej przyznano nagrodę za piosenkę "Ptakom podobni" podczas VII Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W 2012 roku premierę miał album "Nowa Warszawa", nagrany we współpracy z pianistą Bartoszem Wąsikiem i grupą Royal String Quartet. Celińska wykonała nowe aranżacje popularnych piosenek o Warszawie - utworów T. Love, Czesława Niemena czy Kaliny Jędrusik. W dwunastu piosenkach Celińska przeprowadziła słuchacza przez kolejne warszawskie dzielnice, miejsca zarówno ciemne i brudne, jak romantyczne, sentymentalne.

Kocham Chopina, wychowałam się pod fortepianem, bo ojciec grał i ten Chopin jest w mojej krwi. Bartek zagrał mi kilka nokturnów i fragmenty te wtapiają się w płytę. Gdy musiałam wypowiedzieć tekst: "Warszawo, ja cię kocham", poczułam, że to moja płyta. Zadrgały wspomnienia. Te emocje zalegały we mnie jak lawa i przy naciśnięciu wypłynęły. Warszawa łączy się z moim domem rodzinnym i odżyły we mnie dusze moich bliskich - opowiadała o genezie albumu, który został wyróżniony nagrodą kulturalną "Wdechy" i okrzyknięty Wydarzeniem Roku. Sama Celińska otrzymała zań "Wdechę Publiczności" w kategorii Człowiek Roku. W 2015 roku ukazał się kolejny album - "Atramentowa" - na którym aktorka zaśpiewała z m.in. Katarzyną Nosowską i Muńkiem Staszczykiem.

Największą gwiazdą jest jednak Stanisława Celińska, choć jej głos i kreacja muzyczna są dalekie od gwiazdorstwa. Głos jest zmysłowy, przejmujący, naturalny - pisał Wojciech Przylipiak w recenzji płyty.

Ukazały się jeszcze albumy: "Atramentowa...Suplement" (2015) i "Świątecznie..." (2016).

(az)