W stolicy Peru została odnaleziona być może ostatnia część wielkiej kolekcji, którą pod koniec wojny z Łańcuta wywiózł ordynat Alfred Potocki. Jak informuje "Rzeczpospolita", obrazy znajdowały się w komórce domu w Limie. Ich właścicielką była Włoszka, przyjaciółka Stanisława Potockiego, która otrzymała je jako zapłatę za dług.

Po kilku tygodniach negocjacji i uzyskaniu zgody od peruwiańskiego ministerstwa kultury obrazy zostały przewiezione do Polski.  Kolekcja 20 obrazów została kupiona za ok. 180 tysięcy złotych - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Maciej Radziwiłł, prezes fundacji Trzy Trąby.

Trzy najciekawsze obrazy są prezentowane na wystawie w muzeum w Nieborowie. Pozostałe są  w złym stanie i trafiły do konserwacji. Maciej Radziwiłł zapowiada, że zostaną one zaprezentowane w listopadzie w zamku w Łańcucie, a kilka z nich zostanie przekazanych muzeum w depozyt. Wśród nich znajdzie się m.in. portret Jana Potockiego, autora powieści "Rękopis znaleziony w Saragossie". Portret ten, jeden z niewielu zachowanych, wisiał w bibliotece w Łańcucie - dodaje Maciej Radziwiłł.

W kolekcji przywiezionej z Peru znajdują się też m.in. XVI-wieczne portrety malowane na blasze królów Stefana Batorego oraz Henryka Walezego, a także sylwetka francuskiego pisarza Denisa Diderota, ponadto portrety Radziwiłłów, Potockich, Czartoryskich, Lubomirskich, a także srebrne nożyczki królowej Marii Leszczyńskiej.

Więcej o historii zaginionej kolekcji Potockich przeczytacie w "Rzeczpospolitej".

Opracowanie: