W poniedziałek 25 marca poznamy laureatów Orłów. Polskie Nagrody Filmowe zostaną przyznane w 19 kategoriach. W piątek do kin wejdzie nagrodzony na ostatnim festiwalu w Gdyni dreszczowiec "Wilkołak". W sobotę w stołecznym Teatrze Ateneum premiera "Cesarza" Ryszarda Kapuścińskiego w reżyserii Mikołaja Grabowskiego.

Kto dostanie Orły?


W Teatrze Polskim w Warszawie 25 marca odbędzie się gala rozdania Orłów 2019.

O statuetki dla najlepszego filmu rywalizować będą: "Kamerdyner" w reżyserii Filipa Bajona, "Zimna wojna" w reżyserii Pawła Pawlikowskiego oraz "Kler" Wojciecha Smarzowskiego.

O nagrody za najlepszą reżyserię powalczą Janusz Kondratiuk za "Jak pies z kotem", Wojciech Smarzowski za "Kler" i Paweł Pawlikowski za "Zimną wojnę", zaś za scenariusz - Marek Koterski za "7 uczuć", Wojciech Smarzowski i Wojciech Rzehak za "Kler" oraz Paweł Pawlikowski i Janusz Głowacki za "Zimną wojnę".

Do nagrody za najlepszą główną rolę kobiecą nominowane są Joanna Kulig za "Zimną wojnę", Gabriela Muskała występująca w "Fudze", Anna Radwan za rolę w "Kamerdynerze", zaś za męską - Janusz Gajos za rolę w "Kamerdynerze", Jacek Braciak występujący w "Klerze" i Tomasz Kot za "Zimną wojnę". Do Orłów nominowane są też filmy europejskie, dokumentalne i seriale. W sumie jest 19 kategorii. Nagrodę za całokształt twórczości odbierze Krzysztof Zanussi. 


"Cesarz" w Ateneum

"Cesarz" jest wielką przestrogą przed każdym autorytaryzmem - mówi Mikołaj Grabowski podczas przygotowań inscenizacji słynnego reportażu Ryszarda Kapuścińskiego w Teatrze Ateneum. Premiera w sobotę 30 marca.

To wielogłosowa opowieść o władcy Etiopii Hajle Sellasje I i jego dworskiej świcie. Reportaż Kapuścińskiego to arcydzieło gatunku, został uznany za jedno ze 150 najważniejszych dzieł XX wieku. Swoją wspaniałą nieśmiertelność zawdzięcza równie nieśmiertelnej nauce, że paranoja władzy prędzej czy później doprowadzi do upadku wszystko i wszystkich.

Dzisiaj też nie mielibyśmy problemu z przejrzeniem się w lustrze "Cesarza". Władza też chce brać wszystko, rozszerzać wpływy na każdą dziedzinę życia, zagarniając wszelkie możliwe profity dla swoich. Ale już widać, jak się szybko degeneruje. Popada w coraz większe konflikty nie tylko ze społeczeństwem, ale i z samą sobą. Owszem, wciąż jeszcze żyjemy w demokracji, choć coraz bardziej chwiejnej. Demokracja ma dobre mechanizmy zabezpieczające. Ale jeżeli pazerna władza zacznie je jeden po drugim rozbrajać, zagarniając coraz więcej terenu dla siebie, prędzej czy później zacznie się chaos i rozpad - dodaje Mikołaj Grabowski, reżyser i twórca adaptacji. W obsadzie są Maria Ciunelis, Julia Konarska, Dorota Nowakowska, Wojciech Brzeziński, Marcin Dorociński, Janusz Łagodziński oraz Marian Opania.

"Wilkołak" w kinach od 29 marca

Lato, 1945 rok. Ośmioro dzieci ocalałych z obozu koncentracyjnego Groß-Rosen znajduje schronienie w opuszczonym sierocińcu, ukrytym w głębi lasu. Ocalali z pogromu próbują przezwyciężyć wojenną traumę i odnaleźć drogę do normalnego życia. Idylla zostaje jednak brutalnie przerwana, kiedy ich azyl odnajdują krwiożercze wilczury wyłaniające się z mroku lasu. Wypuszczone przez oficerów SS ogary zostały nauczone jednego: tropienia i mordowania zbiegłych więźniów. Otoczone przez nie dzieci znajdują się w potrzasku -  pozbawione wody i pożywienia stopniową pogrążają się w obłędzie i zezwierzęceniu. To również historia o próbie rozpoczęcia nowego, lepszego rozdziału życia i pozostawieniu koszmaru wojny w przeszłości.


Prawdziwa siła leży w prawdomówności. Każdy element tej historii naprawdę się wydarzył, choć dziś przywodzi ona na myśl mroczną baśń. Wilkołak jest stworzeniem z pogranicza człowieka i zwierzęcia. Podoba mi się to, że wcześniej stworzyłem film na temat Mesjasza, a teraz kręcę film o Wilkołaku. Obrazują one dwa różne sposoby postrzegania człowieka i cieszę się, że tym razem mogłem podejść do tego tematu z zupełnie innej strony. Jesteśmy skazani na naszą zwierzęcą naturę. Kultura to negacja faktu, że jesteśmy zwierzętami, ponieważ została ona stworzona jako ucieczka od zwierzęcej strony naszej tożsamości. Czasami dzieje się jednak coś i wszystko to ulega kompletnej dezintegracji - mówi reżyser Adrian Panek.

"Wilkołak" to wspólna produkcja Polski, Niemiec i Holandii. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2018 Adriana Panka nagrodzono za najlepszą reżyserię, a Antoni Komasa-Łazarkiewicz dostał nagrodę za najlepszą muzykę.