Holendrzy i Brytyjczycy już dziś mogą głosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wynik głosowania w Holandii będzie bardzo istotny dla przyszłości wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który jako kandydat europejskich socjaldemokratów stara się o fotel szefa KE.

Jak informuje korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon - w czasie kampanii wyborczej Holendrów interesowały przede wszystkim długofalowe konsekwencje kryzysu migracyjnego, a także kwestia klimatu. Obywatelom Holandii coraz bardziej przeszkadza to, że walka z emisją dwutlenku węgla obciąża zwykłych obywateli, a nie firmy. W czasie kampanii przed eurowyborami w Holandii próbowano również "odgrzewać" temat Polaków rzekomo zabierających pracę Holendrom i żyjących na zasiłkach, ale tematy te "nie chwyciły".

Socjaldemokratyczna Partia Pracy, z której wywodzi się wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans, może liczyć na około 13 proc. głosów.

Na wyższe poparcie - 15 proc. - mogą liczyć według sondaży rządząca Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD), a także antyunijne i populistyczne Forum Demokratyczne (FvD), które zdobyło zaledwie 2 proc. głosów w wyborach krajowych w 2017 r

Agencja Reutera zauważa, że 36-letni nacjonalista Thierry Baudet, który "szturmem wszedł do holenderskiej polityki, może sporo zyskać w wyborach europejskich". Baudet uważa, że Holandia utraciła kontrolę nad granicami oraz suwerenność na rzecz UE i przeżywa egzystencjalny kryzys. Zajmuje antyimigracyjne stanowisko i wzywa do zachowania holenderskich wartości. Lider FvD jest zdania, że imigracja doprowadziła do upadku chrześcijańskiej europejskiej cywilizacji i chce, aby Holandia opuściła Unię Europejską.

W marcu w wyborach prowincjonalnych partia Baudeta wyprzedziła rządzącą VVD premiera Marka Ruttego. Baudet skradł elektorat głównie antyimigracyjnej, antysystemowej, antymuzułmańskiej i antyunijnej Partii na rzecz Wolności (PVV) swego rywala Geerta Wildersa, eurosceptyka najbardziej znanego z kampanii przeciwko islamowi - wskazuje Reuters. Ugrupowanie to może liczyć na ok. 5 proc. poparcia.

Jeśli holenderskie sondaże okażą się dokładne, Forum Demokratyczne może zdobyć pięć z obecnych 26 holenderskich miejsc w liczącym 751 miejsc Parlamencie Europejskim.

W 17-milionowej Holandii uprawnionych do głosowania jest 13 mln ludzi. W wyborach do PE w 2014 r. frekwencja wynosiła ok. 37 proc.

Pierwszy punkt wyborczy został otwarty na lotnisku w Amsterdamie o godz. 5 rano. Lokale zostaną zamknięte o godz. 21.

Wielka Brytania: Partia Brexitu faworytem w sondażach

Do wyborów w Wielkiej Brytanii dochodzi niespełna trzy lata po referendum, w którym zdecydowano o wyjściu z UE. Pierwotnie Brytyjczycy mieli opuścić Wspólnotę 30 marca, a następnie 12 kwietnia i nigdy nie brać udziału w tych wyborach, ale wynegocjowana przez premier Theresę May umowa wyjścia z UE została trzykrotnie odrzucona przez Izbę Gmin. Według ostatnich ustaleń z liderami 27 pozostałych państw członkowskich Wielka Brytania powinna opuścić Unię najpóźniej 31 października.

Intencją rządu w Londynie jest jednak jak najszybsze opuszczenie Wspólnoty: najlepiej jeszcze przed końcem czerwca, co pozwoliłoby na to, że wybrani w dzisiejeszym głosowaniu europosłowie nigdy nie objęliby swoich mandatów, gdyż pierwsze posiedzenie nowego PE zaplanowane jest dopiero na 2 lipca.

W związku z trwającym od miesięcy kryzysem politycznym w sprawie brexitu krótka kampania wyborcza ujawniła postępującą polaryzację i frustrację brytyjskiego społeczeństwa w sprawie Unii Europejskiej, wywołując odpływ elektoratu z dwóch głównych ugrupowań: rządzącej Partii Konserwatywnej i opozycyjnej Partii Pracy do eurosceptycznej Partii Brexitu i proeuropejskich Liberalnych Demokratów.

Większość sondaży wskazuje, że to właśnie te dwie ostatnie partie uplasują się na czele: nowe ugrupowanie jednego z wiodących zwolenników brexitu Nigela Farage'a, który w 2014 roku poprowadził do zwycięstwa Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), może liczyć na nawet 34-38 proc. głosów, a liberałowie - na 16-18 proc.

Inne szacunki sugerują jednak, że na drugim miejscu mogą znaleźć się laburzyści, których wynik waha się od 13 do nawet 25 proc. Ich niejasne stanowisko w sprawie wyjścia z UE i różnice pomiędzy eurosceptycznym przywództwem a proeuropejskimi strukturami i elektoratem doprowadziło w ubiegłych tygodniach do utraty części zwolenników, co utrudnia dokładny pomiar preferencji wyborców.

Sondażownie są podzielone w sprawie tego, w jakiej kolejności uplasują się pozostałe dwa ugrupowania: Partia Zielonych oraz Partia Konserwatywna, które mogą liczyć na poparcie od 7 do 14 proc. Jednocyfrowy wynik torysów byłby odebrany jako katastrofalny, dodatkowo zwiększając istniejącą presję na premier May do rezygnacji ze stanowiska, szczególnie po wcześniejszym niezadowalającym wyniku w majowych wyborach samorządowych.

Już w środę część posłów Partii Konserwatywnej otwarcie wzywało ją do odejścia z urzędu, a media komentowały, że jej dni na Downing Street wydają się być policzone.

"The Times": May w piątek ogłosi rezygnację?

Oczekuje się, że premier Wielkiej Brytanii w piątek ogłosi rezygnację z urzędu po tym, jak doszło do "buntu w rządzie w związku z jej planem w sprawie brexitu" - informuje w czwartek brytyjski dziennik "Times", nie podając źródła tej informacji. czytaj więcej

May zapowiedziała już wcześniej, że jest gotowa ustąpić z pozycji premier po zaplanowanej na czerwiec czwartej próbie przegłosowania jej porozumienia w sprawie wyjścia z UE. Po fali krytyki ze strony obu głównych ugrupowań komentatorzy oceniali jednak, że Downing Street nie ma szans na uzyskanie dla swojego planu niezbędnej większości w Izbie Gmin.

W środę wieczorem symboliczną rezygnację ze stanowiska w sprzeciwie wobec tej propozycji złożyła nawet szefowa klubu parlamentarnego Partii Konserwatywnej Andrea Leadsom, uznając, że "nie może spełnić obowiązku lidera w Izbie Gmin, przedstawiając projekt ustawy", z którym się "fundamentalnie nie zgadza".

Eurosceptyczni rywale szefowej rządu wskazywali w ostatnich tygodniach, że spodziewany triumf Partii Brexitu wynika z frustracji wyborców ze zbyt łagodnej linii wobec Brukseli w negocjacjach dotyczących opuszczenia Wspólnoty; wskazywali na konieczność zaostrzenia kursu przez następcę May.

Wśród głównych faworytów są wymieniani m.in. były minister spraw zagranicznych Boris Johnson, były minister ds. brexitu Dominic Raab, obecny szef dyplomacji Jeremy Hunt i Leadsom, która w 2016 roku przegrała z May w walce o objęcie urzędu po ustępującym wówczas Davidzie Cameronie.

W czwartkowych wyborach do PE startuje także nowe, progresywne ugrupowanie Change UK (CUK), które powstało w wyniku rozłamu w Partii Pracy, a następnie zostało wzmocnione przez kilkoro proeuropejskich przeciwników May z Partii Konserwatywnej.

Po obiecującym starcie w pierwszych sondażach po rejestracji wyborczej ruch stracił jednak większość poparcia na rzecz Liberalnych Demokratów i może liczyć na ledwie 4-6 proc. głosów, prawdopodobnie nie uzyskując ani jednego mandatu w nowym PE. Jednym z kandydatów CUK jest były polski minister finansów Jan Vincent Rostowski.

Głosowanie w ok. 40 tys. komisji wyborczych rozpoczęło się o godz. 7 czasu lokalnego (godz. 8 w Polsce) i potrwa do godz. 22 (godz. 23 w Polsce). W 2014 roku frekwencja w wyborach europejskich w Wielkiej Brytanii wyniosła 35,6 proc.

Brytyjczycy wybiorą 73 europosłów w 12 okręgach wyborczych. Najwięcej z nich - 10 - będzie reprezentowało południowy wschód Anglii, a następnie Londyn i północny zachód kraju (po osiem). Sześciu deputowanych zostanie wybranych w Szkocji, czterech w Walii, a trzech w Irlandii Północnej.

W Anglii, Walii i Szkocji mandaty będą przydzielane metodą d'Hondta w oparciu o zamknięte listy partyjne, a w Irlandii Północnej - o model pojedynczego głosu przechodniego, w którym wyborcy porządkują kandydatów od najbardziej do najmniej popieranego.

W Wielkiej Brytanii prawo głosu ma także blisko milion mieszkających tam Polaków - jeśli wpisali się na czas na listę wyborców i wypełnili deklarację, że nie wezmą udziału w głosowaniu w Polsce.

W piątek do urn wyborczych pójdą mieszkańcy Irlandii i Czech, a w sobotę Łotwy, Malty i Słowacji. W Polsce i pozostałych krajach UE głosowanie odbędzie się w niedzielę 26 maja. W całej UE prawo głosu ma 426 mln osób. Obywatele 28 krajów Unii Europejskiej wybiorą w sumie 751 posłów do Parlamentu Europejskiego. Pierwsze wyniki będą ogłoszone dopiero w niedzielę po zakończeniu głosowania we wszystkich państwach UE.


***