Rosyjskie władze ogłosiły tymczasowy zakaz importu kwiatów z Armenii, tłumacząc decyzję ochroną bezpieczeństwa fitosanitarnego. Trudno jednak uwierzyć w tę argumentację, biorąc pod uwagę napięcia między Moskwą a Erywaniem.

  • Rosja wprowadziła tymczasowy zakaz importu kwiatów z Armenii, tłumacząc to wykryciem szkodników i zagrożeniem fitosanitarnym.
  • Decyzja wpisuje się jednak w szerszy kontekst pogarszających się relacji politycznych między Moskwą a Erywaniem.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Rosji (Rosselkhoznadzor) poinformowała, że od 22 maja wprowadza zakaz wwozu kwiatów z Armenii. Decyzję uzasadniono koniecznością ochrony "fitosanitarnego dobrostanu i potencjału eksportowego Rosji" - informuje The Moscow Times.

Według służb, mimo zapewnień Armenii o bezpieczeństwie produktów, w ostatnim czasie wykryto 135 przypadków obecności szkodników wśród 96,2 mln importowanych kwiatów. Dla porównania, w całym 2025 roku takich przypadków było 176. Najczęściej chodziło o wciornastka zachodniego, groźnego szkodnika roślin.

To nie pierwszy raz, gdy rosyjskie służby zgłaszają zastrzeżenia do jakości produktów z Armenii. Wcześniej Rosselkhoznadzor informował o 146 przypadkach wykrycia niebezpiecznych owadów i bakterii w owocach i warzywach z tego kraju. Zgłaszano także przypadki importu "podrobionego" pstrąga tęczowego, który miał pochodzić z Europy, oraz zastrzeżenia wobec ormiańskich serów, masła, koniaku i wody mineralnej.

Zakaz z polityką w tle

Zakaz importu kwiatów pojawił się niedługo po ostrych wypowiedziach rosyjskich władz pod adresem Armenii. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Siergiej Szojgu określił ostatnie działania Erywania jako "jednoznacznie nieprzyjazne".

Skrytykował m.in. umożliwienie wystąpienia prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu podczas szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu oraz przystąpienie Armenii do Międzynarodowego Trybunału Karnego, który wydał nakaz aresztowania Władimira Putina. Wśród innych zarzutów pojawiły się także kwestie wydawania obywateli Rosji innym państwom oraz "celowego pogarszania warunków działalności rosyjskich firm" w Armenii.

Rosja już wcześniej ostro zareagowała na wystąpienie ukraińskiego prezydenta w Erywaniu - ambasador Armenii został wezwany do rosyjskiego MSZ, a Kreml zażądał wyjaśnień. Premier Armenii Nikol Paszynian podkreślił, że jego kraj nie jest sojusznikiem Rosji w sprawie wojny w Ukrainie i zrezygnował z udziału w moskiewskiej paradzie wojskowej z okazji Dnia Zwycięstwa, obchodzonego 9 maja.

W odpowiedzi Władimir Putin zastrzegł, by Armenia pamiętała o losie Ukrainy. Zasugerował, że Erewań powinien przeprowadzić referendum w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej i opuszczenia Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Według rosyjskiego prezydenta tylko w ten sposób oba kraje mogłyby "rozejść się w sposób łagodny, kulturalny i korzystny dla obu stron".