Nie strzela, nie zabija, ale i tak wywołała spore zamieszanie we Włoszech. Już wkrótce w sklepach ma pojawić się nowa ubraniowa marka „Mafiawear”, której ojcem chrzestnym jest młody projektant z Wenecji.

Na pierwszy rzut oka historia wydaje się śmieszna, ale sprawa jest bardzo poważna. Wenecki projektant oznaczył bowiem swoje wyroby kontrowersyjną nazwą i zaczął przekonywać, że mafia nie robi nic złego, a w każdym z nas tkwi kawałek mafioza – trochę anioła i trochę diabła. Nowa marka ma być także "wyborem własnej ciemnej strony”.

13 lutego w Mediolanie „Mafiawear” ma zaprezentować swoją najnowszą kolekcję ubrań. Przeciwko temu protestuje jednak jeden z największych włoskich związków zawodowych, który domaga się potępienia weneckiej marki i zmiany jej nazwy. Związkowcy podkreślają, że zrobią wszystko, by nie doszło do zaplanowanego pokazu.