Stany Zjednoczone prowadzą zaawansowane rozmowy z Danią w sprawie uzyskania dostępu do trzech dodatkowych baz wojskowych na Grenlandii. To pierwsza od dekad tak szeroko zakrojona inicjatywa amerykańskiej armii na tym strategicznym terytorium. Plany Waszyngtonu budzą niepokój zarówno wśród mieszkańców wyspy, jak i u duńskich władz.

  • USA negocjują z Danią dostęp do trzech baz wojskowych na Grenlandii, w tym dwóch dawnych amerykańskich instalacji.
  • To pierwsza od dziesięcioleci próba zwiększenia obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych na tym terytorium.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Stany Zjednoczone, powołując się na rosnące zagrożenia i strategiczne znaczenie Arktyki, rozpoczęły negocjacje z Danią w sprawie uzyskania dostępu do trzech baz wojskowych na Grenlandii. Dwie z nich - Narsarsuaq na południu oraz Kangerlussuaq w południowo-zachodniej części wyspy - były już wcześniej wykorzystywane przez amerykańskie siły zbrojne podczas II wojny światowej i zimnej wojny. Po wycofaniu się Amerykanów, infrastruktura wojskowa została w dużej mierze zlikwidowana, a obiekty przekazano władzom duńskim i grenlandzkim.

W Narsarsuaq znajduje się port głębokowodny a w Kangerlussuaq długi pas startowy, przystosowany do obsługi dużych samolotów. Plany Waszyngtonu zakładają znacznie szersze wykorzystanie tych lokalizacji. Według generała Gregory’ego Guillota amerykańskie wojsko dąży do uzyskania "szerszego dostępu do różnych baz na terenie Grenlandii", co miałoby wzmocnić bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników.

Trudna sytuacja Danii i Grenlandii

Propozycja Stanów Zjednoczonych postawiła Danię w bardzo trudnej sytuacji. Kopenhaga, do której formalnie należy Grenlandia, odwołuje się do dwustronnego paktu obronnego z 1951 roku, który reguluje obecność wojsk amerykańskich na wyspie. Eksperci podkreślają jednak, że Dania ma ograniczone możliwości, by skutecznie sprzeciwić się planom Waszyngtonu.

Dodatkowym źródłem napięć jest fakt, że prezydent USA Donald Trump od miesięcy deklaruje zainteresowanie przejęciem Grenlandii, nie wykluczając nawet użycia siły. Sprawa baz wojskowych jest więc postrzegana jako kolejny etap amerykańskiej ekspansji na Arktyce.

Grenlandia - strategiczny punkt na mapie świata

Największa wyspa świata, będąca autonomiczną częścią Królestwa Danii, od dawna znajduje się w centrum zainteresowania mocarstw. Jej położenie sprawia, że stanowi kluczowy punkt dla operacji wojskowych i monitorowania ruchów w Arktyce.

Plany zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej na Grenlandii budzą niepokój wśród lokalnej społeczności. Wielu mieszkańców obawia się, że decyzje podejmowane na szczeblu międzynarodowym mogą nie uwzględniać ich interesów i potrzeb. Wiele osób tego nie chce, ale jeśli tak właśnie zdecydują, nic nie możemy na to poradzić - mówi jeden z lokalnych przedsiębiorców.

Mimo że rozmowy pomiędzy USA a Danią przebiegają bez większych zakłóceń, szczegóły dotyczące planowanej ekspansji pozostają nieznane. Pentagon nie ujawnił, ilu żołnierzy miałoby zostać skierowanych na wyspę ani jakie dokładnie zadania miałyby realizować nowe bazy.