Narodowy Bank Węgier (NBH) nałożył na koncern naftowo-gazowy MOL grzywnę w wysokości 43 mln forintów (ok. 122 tys. euro) za ukrywanie przed inwestorami informacji o paraliżu rurociągu "Przyjaźń". Jak wykazało śledztwo, władze spółki doskonale wiedziały o konieczności szukania alternatywnych dostaw zamiast rosyjskiej ropy, jednak zwlekały z oficjalnym komunikatem.

  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Zwlekali kilka dni

NBH uznał, że MOL powinien był publicznie poinformować inwestorów o przedłużającym się zamknięciu rurociągu Przyjaźń i o przygotowaniach do zastąpienia importu ropy najpóźniej do 12 lutego 2026 roku. Koncern uczynił to kilka dni później.

Bank ustalił, że MOL rozpoczął takie przygotowania 11 lutego i w związku z tym, najpóźniej w tym dniu był w posiadaniu informacji, które mogły wpłynąć na wartość lub rentowność papierów wartościowych koncernu.

Ropa wróciła po zmianie władz

Tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem "Przyjaźń" na Słowację i Węgry został wstrzymany pod koniec stycznia w wyniku uszkodzenia infrastruktury w wyniku rosyjskiego ataku na zachodzie Ukrainy. Władze w Budapeszcie, kierowane przez byłego premiera Viktora Orbana, i Bratysławie zarzucały Kijowowi celowe wstrzymywanie przywrócenia tranzytu surowca. W reakcji na sytuację rząd Węgier blokował m.in. 20. pakiet sankcji UE wobec Rosji oraz unijną pożyczkę dla Kijowa o wartości 90 mld euro.

Przesył ropy został wznowiony pod koniec kwietnia, kilkanaście dni po wyborach parlamentarnych na Węgrzech, w wyniku których władzę w kraju przejęła partia Tisza z obecnym premierem Peterem Magyarem na czele.