RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Trump nagle pochwalił NATO. „Chcę pozostać z wami”

Autor: Publikacja: Środa, 8 lipca (19:53)

Mimo krytycznego i wielokrotnie powtarzanego stanowiska wobec NATO, prezydent Donald Trump kończy szczyt w Ankarze z pochwałą wobec sojuszników. Niespodziewanie przywódca USA ocenił, że członkowie Sojuszu odpowiedzieli na jego wezwanie i zwiększyli wydatki na obronę. Podkreślił też, że w tej sprawie „poczyniono wielkie postępy”. W kuluarach natowskiego szczytu mówi się, że Trump poza kamerami rozmawiał z partnerami w zupełnie innym tonie niż zazwyczaj i nie stronił od pochwał oraz podziękowań.

Trump nagle pochwalił NATO. „Chcę pozostać z wami”
Donald Trump w lepszym nastroju? (fot. SAUL LOEB/AFP/East News) /East News
  • Prezydent Donald Trump, mimo wcześniejszej krytyki wobec NATO, podczas szczytu w Ankarze pochwalił sojuszników.
  • W trakcie szczytu podjęto kluczowe decyzje dotyczące wzmocnienia europejskiej obronności.
  • NATO ogłosiło ambitne programy inwestycyjne, takie jak Drone Edge i NATO Engine.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Podczas dzisiejszej sesji roboczej omawialiśmy postępy, jakie inni członkowie poczynili w dążeniu do celu 5 proc. (PKB na obronność) i rzeczywiście robią ogromne postępy - powiedział Trump podczas konferencji prasowej. Niektóre naprawdę odpowiedziały na apel, a inne wprowadzają duże zmiany i odpowiedzą na wezwanie. Myślę, że mogę powiedzieć, że we wszystkich przypadkach odpowiedzą na wezwanie, a my będziemy przeznaczać ponad bilion dolarów rocznie na obronę - dodał.

Niespodziewanie Donald Trump podkreślił, że wyczuł „wielką jedność Sojuszu”.

Trump poza światłem kamer był innym człowiekiem

Na szczyt w Ankarze, jak donosiły amerykańskie media, Trump jechał w fatalnym nastroju. Pierwszego dnia w Turcji przyznał, że jest tu wyłącznie ze względu na Recepa Tayyipa Erdogana. Dodał, że Grenlandia powinna zostać przekazana USA i powtórzył słowa rozczarowania wobec sojuszników, którzy w kwestii Iranu „zachowali się fatalnie”.

Szczególnie mocno oberwało się Hiszpanii, którą Trump skrytykował za zbyt niskie wydatki na obronność i nawet sugerował zerwanie współpracy.

Wśród natowskich partnerów USA narastała niepewność, a główne zabiegi w trakcie szczytu polegać miały na unikaniu spornych tematów, które ponownie mogłyby rozwścieczyć Trumpa. Padło nawet hasło, by odwołać przyszłoroczny szczyt, by nie drażnić prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Tymczasem nieoczekiwanie nastrój Trumpowi się poprawił, a kolejne godziny spotkania w Ankarze przebiegały - zwłaszcza, gdy w pobliżu nie było dziennikarzy - w coraz lepszej atmosferze.

W kuluarach szczytu ton prezydenta USA uległ wyraźnej zmianie, podaje Politico. Według relacji uczestników prywatnego spotkania, Trump był znacznie bardziej pozytywny. Dziękował liderom Polski, Niemiec, państw bałtyckich i Norwegii za ich wkład w bezpieczeństwo Sojuszu. „Chcemy pozostać z wami” – miał powiedzieć Trump, co zaskoczyło wielu obecnych.

Prezydent Francji Emmanuel Macron potwierdził w rozmowie z agencją Reutera, że „nie słyszał żadnego narzekania pod adresem sojuszników”.

Zmiana nastroju prezydenta USA była szeroko komentowana przez europejskich polityków. Wielu z nich podkreślało, że atmosfera podczas prywatnych rozmów była znacznie lepsza niż na forum publicznym. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte stwierdził nawet, że presja Trumpa na zwiększenie wydatków obronnych to „dobra wiadomość” dla Sojuszu.

Poprawa nastroju Trumpa była widoczna w trakcie jego konferencji z Wołodymyrem Zełenskim, za którym przywódca USA - co tajemnicą nie jest - nie przepada. Trump nie tylko z szacunkiem mówił o ukraińskich zdolnościach militarnych, ale zwrócił się bezpośrednio do Zełenskiego, gdy stwierdził, że warunki negocjacji z Rosją zmieniają się teraz na korzyść Kijowa. Zapewnił też Ukrainę, że USA przekażą jej licencję na produkcję rakiet Patriot, co jest być może jedną z najistotniejszych zdobyczy dyplomacji ukraińskiej w trakcie szczytu w Ankarze.

Co ustalono w trakcie szczytu?

Zapewnienie Trumpa, że USA nadal będą walnie przyczyniać się do wzmacniania Sojuszu, były oczywiście miłą odmianą po wielomiesięcznej krytyce NATO, która rozpoczęła się od ciężkiej bury zaserwowanej w ubiegłym roku partnerom Ameryki w Monachium przez wiceprezydenta J.D. Vance'a.

Zmiana tonu to jedno, ale realia są jednak dużo mniej korzystne dla Europy. USA nie tylko rozpoczęły ograniczanie obecności wojskowej na Starym Kontynencie, ale ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie nie są również w stanie dostarczać partnerom odpowiedniej ilości sprzętu.

Nie dziwią więc ustalenia, które poczyniono w trakcie szczytu, który przyniósł przełomowe decyzje dotyczące wzmocnienia europejskiej obronności. 

Wielka Brytania, Francja i Niemcy ogłosiły rozpoczęcie prac nad własnymi rakietami dalekiego zasięgu, które mają osiągać zasięg do 2000 kilometrów. To odpowiedź na wycofanie się USA z planów rozmieszczenia rakiet Tomahawk w Niemczech oraz rosnące zagrożenie ze strony Rosji.

W Ankarze, podczas szczytu NATO, Kanada, Luksemburg oraz siedem innych państw, w tym Turcja i Ukraina (która, podkreślmy w NATO nie jest), ogłosiły powołanie Banku Obrony, Bezpieczeństwa i Odporności (DSRB). Instytucja ta ma działać na wzór Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, finansując projekty z zakresu bezpieczeństwa i obronności, zwłaszcza tam, gdzie tradycyjne instytucje finansowe nie chcą angażować się w sektor zbrojeniowy. Niemcy i USA obserwują projekt i mogą do niego dołączyć w przyszłości.

W ramach nowych inicjatyw NATO planuje także modernizację infrastruktury paliwowej. Stare rurociągi z czasów zimnej wojny mają zostać przedłużone na wschód, by w razie konfliktu zapewnić szybkie dostawy paliwa do baz wojskowych w Polsce, krajach bałtyckich, Rumunii, Bułgarii i Turcji. Koszt tej inwestycji może sięgnąć 30 miliardów dolarów w ciągu dwóch dekad.

Dodatkowo, w Niemczech i Holandii ruszy produkcja amerykańskich rakiet Stinger na licencji, a samoloty AWACS zostaną zastąpione przez szwedzkie Saab GlobalEye.

Sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte przedstawił także inicjatywę Drone Edge, w ramach której sojusznicy zamierzają zainwestować ponad 40 miliardów dolarów w zdolności zwalczania dronów w ciągu najbliższych pięciu lat. NATO spodziewa się pięciokrotnego zwiększenia liczby operatorów dronów do końca 2027 roku i stworzenia jednolitego systemu zwalczania wrogich bezzałogowców.

Sojusz ogłosił również program NATO Engine, w ramach którego stworzona ma zostać sieć przedsiębiorstw przemysłu obronnego we wszystkich krajach Paktu. Celem jest zwiększenie produkcji uzbrojenia na historyczną skalę.

Wszystkie te programy świadczą o tym, że Europa przygotowuje się na moment, w którym USA przestaną oficjalnie stać na straży bezpieczeństwa w regionie.

Źródło: RMF24

Nie przegap

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: