Kolejna tragedia na Malediwach. Po tym, jak pięcioro włoskich turystów zginęło w podwodnej grocie, zmarł także wojskowy ratownik, który brał udział w akcji poszukiwawczej. Władze w Male oraz prokuratura w Rzymie prowadzą śledztwo w sprawie przyczyn tej śmierci.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W czwartek świat obiegły tragiczne informacje o śmierci pięciu włoskich obywateli, którzy zginęli w trakcie nurkowania. Do tragedii doszło w rejonie popularnego wśród miłośników podwodnych przygód atolu Vaavu.
Ofiary wypadku to w większości osoby z dużym doświadczeniem w nurkowaniu. Wśród nich znalazła się profesorka biologii z Uniwersytetu w Genui oraz jej 20-letnia córka, które wspólnie nurkowały już około 500 razy. W wyprawie uczestniczył także instruktor nurkowania.
Włoscy turyści zeszli pod wodę z pokładu łodzi nurkowej, by eksplorować jedną z podwodnych grot na głębokości około 50 metrów. Alarm podniosła załoga łodzi, która zaniepokoiła się, gdy nurkowie nie wracali na powierzchnię przez kilka godzin.
W chwili wypadku w rejonie atolu panowały wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe. Lokalne służby meteorologiczne ogłosiły alert, ostrzegając przed gwałtownymi zmianami pogody i silnymi prądami podwodnymi.
Jak poinformowały w sobotę władze Malediwów, wojskowy nurek, który brał udział w poszukiwaniach ciał ofiar, zmarł w szpitalu z powodu choroby dekompresyjnej. Akcja ratunkowa była utrudniona przez niekorzystne warunki pogodowe.
Śledczy analizują kilka możliwych przyczyn wypadku, w tym toksyczność tlenu w butlach, ewentualne problemy ze sprzętem, panikę pod wodą, zagubienie w jaskini oraz zejście na zbyt dużą głębokość. Szczególną uwagę zwraca się na fakt, że zgodnie z przepisami na Malediwach nurkowanie rekreacyjne dozwolone jest do głębokości 30 metrów, podczas gdy uczestnicy tej wyprawy zeszli na ponad 50 metrów.
W związku z tragedią władze Malediwów zawiesiły licencję małego statku, który przewiózł grupę włoskich nurków w miejsce eksploracji. Dochodzenie w sprawie wypadku prowadzą zarówno lokalne służby, jak i prokuratura w Rzymie.



