We wtorek Komisja Europejska zaprezentuje strategię walki z drastycznymi podwyżkami cen nawozów, które w 2026 roku wzrosły o 70 proc. Europejscy rolnicy zapowiadają protest przed siedzibą Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, ostrzegając, że proponowane wsparcie jest niewystarczające, co może doprowadzić do drożyzny artykułów spożywczych. Protest popierają także polscy rolnicy, chociaż inaczej rozkładają akcenty. „Chcemy dotacji do nawozów, bo osiągnęły ceny dla nas zaporowe, ale musimy chronić polskie zakłady azotowe” - mówi w rozmowie z RMF FM Marian Sikora przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Kryzys na rynku nawozów zaostrzył się przez blokadę cieśniny Ormuz. W projekcie dokumentu Planu działania na rzecz nawozów (Fertiliser Action Plan), który widziała dziennikarka RMF FM, Komisja Europejska przyznaje, że wiosną 2026 r. ceny nawozów azotowych w UE wzrosły o 70 proc. względem 2024 r. 

"Pogorszenie przystępności cenowej nawozów grozi ograniczeniem ich stosowania przez rolników, co może negatywnie wpłynąć na jakość i plony oraz doprowadzić do zmniejszenia powierzchni upraw" - przyznaje Bruksela. "To bezpośrednio przełoży się na ceny w pierwszej kolejności makaronów, pieczywa a w dalszej kolejności mięsa i nabiału. Te podwyżki żywności czekają nas w przyszłym roku"  - mówi w rozmowie z RMF FM ekspert COPA-COGECA, największej organizacji rolników w UE. Przed podwyżką cen żywności w związku ze wzrostem cen nawozów ostrzegała już w kwietniu KE podczas wysłuchania w komisji AGRI.

Wsparcie z rezerwy kryzysowej to za mało

Z informacji, do których dotarła dziennikarka RMF FM, wynika, że Komisja Europejska, by rozwiązać szybko problem wysokich cen nawozów, planuje sięgnąć po środki z tzw. rezerwy kryzysowej Wspólnej Polityki Rolnej. Problem w tym, że roczny budżet to raptem 450 mln euro, a na ten rok pozostało jedynie 150 mln euro - a kwota ta musi wystarczyć na wszystkie kryzysy w całej Unii, od skutków przymrozków po susze. 

"Te środki krótkoterminowe są dla nas zupełnie niewystarczające" - mówi Jaen Baptiste Boucher rzecznik COPA-COGECA w rozmowie z dziennikarką RMF FM. Bruksela chce ratować sytuację, pozwalając państwom członkowskim na dopłaty z budżetów narodowych (nawet do 200 proc. otrzymanej sumy), co jednak faworyzuje najbogatsze kraje, takie jak Niemcy czy Francja, pogłębiając nierówności na wspólnym rynku.

ETS sfinansuje wsparcie dla rolników?

Największe kontrowersje (także w samej KE) budzi jednak plan wykorzystania dochodów z unijnego systemu handlu emisjami CO2 na wsparcie rolnictwa. W pierwotnych założeniach planu istniał zapis o jednoczesnym spowolnieniu wycofywania darmowych uprawnień do emisji (ETS) dla zakładów azotowych oraz hamowaniu wzrostu podatku węglowego na granicach (CBAM). Taki "pakiet" miał chronić unijnych producentów nawozów azotowych przed kosztami, a rolników przed rosnącymi cenami importowanych nawozów. W dodatku środki z ETS miały być redystrybuowane do rolnictwa na ekologiczne nawozy. 

Ta propozycja była rewolucyjna, bo po raz pierwszy środki z ETS na transformację energetyczną trafiłyby do rolnictwa. Jednak jak ustaliła dziennikarka RMF FM - w dwóch kolejnych wersjach dokumentu, to zniknęło. A w ostatniej wersji, ze środy, okazało się, że ewentualna możliwość spowolnienia wycofywania uprawnień ETS pod pewnymi warunkami była dopuszczona, ale nie było już ani słowa o tym, że równolegle spowolniony zostanie wzrost podatku CBAM. 

I nie było zapowiedzi funduszu na rolnictwo z EST-u. Jak usłyszała dziennikarka RMF FM, tekst Planu może jednak ponownie jeszcze ulec zmianie. Dla polskich zakładów azotowych zapowiedź wolniejszego wycofywania darmowych pozwoleń - byłaby pozytywnym sygnałem. Na konkretne realizacje trzeba będzie jednak zaczekać do lipca, gdy KE przedstawi swoją rewizję systemu ETS.

Co z podatkiem CBAM od importowanych nawozów?

"W każdym razie podatek CBAM na import nawozów azotowych pozostaje. Nie ma mowy o jego zawieszeniu"  - wyjaśnia rozmówca dziennikarki RMF FM. Eksperci Copa-Cogeca szacują, że przy obecnych stawkach i dotychczasowym imporcie nawozów podatek CBAM będzie kosztował rolników 820 mln euro rocznie, a do 2034 roku kwota ta może urosnąć do astronomicznych 3,4 mld euro. Przeciwko podatkowi CBAM są przede wszystkim rolnicy z Francji, Włoch, Belgii i Hiszpanii. 

Polscy rolnicy z jednej strony chcieliby tańszych nawozów z importu (bez CBAM), z drugiej - obawiają się upadku polskich fabryk, co w dłuższej perspektywie mogłoby całkowicie uzależnić ich od dyktatu zagranicznych dostawców. Głośno narzekają na wysokie ceny nawozów i chcą dopłat, ale sprzeciwiają się zawieszeniu podatku CBAM, który chroni polskie zakłady azotowe.

"Chcemy poluzowania wymogów klimatycznych dla tych zakładów. Musimy je chronić, bo nie możemy ze względów bezpieczeństwa opierać się tylko na imporcie" - mówi Sikora. I dodaje, że to zakłady strategiczne dla polskiego bezpieczeństwa, bo bardzo szybko można je wykorzystać w "trybie wojennym" do produkcji na rzecz zbrojeniówki. 

Opracowanie: