Włoskie ministerstwo transportu poinformowało, że utrudnienia, które pojawiły się na kolei dzień po inauguracji igrzysk olimpijskich, były wynikiem sabotażu. Policja podaje, że doszło do trzech takich incydentów w różnych lokalizacjach.
Reuters cytuje ustalenia włoskiej policji dotyczące sabotażu na kolei. Wynika z nich, że pierwszy taki incydent odnotowano przed świtem w pobliżu nadmorskiego miasta Pesaro - podpalono tam budkę, w której znajdowały się elementy infrastruktury kolejowej. Kilka godzin później w Bolonii znaleziono przecięte kable elektryczne służące do pomiaru prędkości pociągów. Nieco dalej w pobliżu torów odkryto prymitywne urządzenie wybuchowe.
"Te działania o bezprecedensowej skali w żaden sposób nie szkodzą wizerunkowi Włoch na świecie, który dzięki igrzyskom stanie się jeszcze bardziej atrakcyjny i pozytywny" - stwierdził resort transportu. Podkreślono, że sytuacja przypomina tę z 2024 r. we Francji, która była gospodarzem letnich igrzysk.
Na razie nikt nie przyznał się do aktów sabotażu na kolei. Reuters zauważa, że te działania sprawiają wrażenie skoordynowanych. Wywołały opóźnienia sięgające nawet 2,5 godziny w przypadku pociągów dużych prędkości, międzymiastowych i regionalnych. Po południu sytuacja zaczęła wracać do normalności.
Jak podała agencja Ansa, rozważana jest hipoteza, że za aktami sabotażu stoją anarchiści.


