Czworo naszych snowboardzistów powalczy jutro w Livigno w slalomie gigancie równoległym. Dla polskich kibiców to jedno z najważniejszych wydarzeń podczas Igrzysk Mediolan-Cortina. To za sprawą Aleksandry Król-Walas, która jest jedną z najlepszych zawodniczek świata w tej specjalności i może powalczyć o olimpijskie podium. Swoje aspiracje ma także Oskar Kwiatkowski.
Nie ma co ukrywać - największe szanse na sukces ma Aleksandra Król-Walas. Zawsze jest pełna optymizmu, zawsze profesjonalna i od dawna jasno mówiąca o swoim sportowym marzeniu. Ma już w swoim dorobku dwa brązowe medale mistrzostw świata. Pierwszy z 2023 i drugi z 2025 r., wywalczony już po urodzeniu córeczki i po przerwie macierzyńskiej. Brakuje tylko medalu olimpijskiego.
Droga do celu nie będzie prosta - nie wszystko zależy w tej konkurencji od samej zawodniczki. Ogromny wpływ na finałową rywalizację mają bowiem wyniki kwalifikacji. W grze po kwalifikacjach zostanie 16 zawodniczek. Mamy system pucharowy i drabinkę podobną do tej choćby z turniejów tenisowych. Zwyciężczyni kwalifikacji w pierwszej rundzie powalczy z rywalką, która zajmie 16. miejsce. Kolejne pary łatwo przewidzieć: 2-15, 3-14, 4-13, 5-12, 6-11, 7-10, 8-9. Z góry wiadomo też, kto może na kogo trafić w ćwierćfinale i półfinale.
Stok, na którym odbędzie się rywalizacja, ma wyznaczone dwie równoległe trasy. Jedną oznaczoną czerwonymi, a drugą niebieskimi bramkami. Z uwagi na ułożenie terenu, rodzaj śniegu, nasłonecznienie itp. nie są one jednak identyczne.
Praktyka pokazuje, że niekiedy jedna z tras daje większe szanse na zwycięstwo. To zawodniczka, która zajęła wyższe miejsce w kwalifikacjach, ma prawo wyboru. Zatem ich zwyciężczyni będzie wybierać trasę aż do wielkiego finału włącznie.
Już przed rozpoczęciem rywalizacji jedno można powiedzieć z całą odpowiedzialnością: kluczowe znaczenie będzie mieć to, czy Polka trafi na Czeszkę Ester Ledecką. 4 lata temu podczas Igrzysk w Pekinie Król-Walas zajęła w kwalifikacjach 8. miejsce, a wygrała je Ledecka. Polka i Czeszka spotkały się więc w ćwierćfinale. To był koniec medalowych marzeń dla naszej snowboardzistki. Ledecka z kolei wyjechała z Chin ze złotym medalem.
Czeszka miała przed igrzyskami duży dylemat. Z powodzeniem jeździ i na snowboardzie, i na nartach. W Pjongczangu w 2018 roku zdobyła złote olimpijskie medale w obu dyscyplinach. Konkretnie były to: snowboardowy slalom gigant równoległy oraz alpejski super-gigant.
Teraz Ledecka wahała się, co wybrać, ale już jakiś czas temu postanowiła we Włoszech priorytetowo potraktować snowboard. Czeszka wydaje się być murowaną kandydatką do podium. W tym gronie trzeba wymienić też oprócz naszej zawodniczki Japonkę Tsubaki Miki czy Niemkę Ramonę-Theresię Hofmeister. Groźne mogą być Włoszki: Lucia Dalmasso czy Elisa Caffont.
Kwalifikacje, które wyłonią finalistki, są dwustopniowe. Zawodniczki przejechać muszą raz czerwoną i raz niebieską trasą. Łączny czas pozwoli wybrać 16 zawodniczek, które wywalczą awans.
Król-Walas w tym sezonie potwierdziła już, że stać ją na walkę z najlepszymi. Stawała na podium w Carezzie, Bad Gastein (slalom równoległy) oraz w Bansku. Ponadto czterokrotnie odpadała w ćwierćfinale.
Gdybyśmy mieli oceniać sportowy potencjał Polki to na pewno stać ją na jazdę w półfinale, ale kluczowe będzie to, jak ułoży się drabinka.
Król-Walas w tym sezonie już trzykrotnie rywalizowała z Dalmasso i za każdym razem wygrywała. Dwa razy pokonała np. Jasmin Coratti. Dwukrotnie przegrywała z Austriaczką Sabine Payer oraz Hofmeister. Bilans z Cafont to wygrana i porażka z Miki dwa zwycięstwa i porażka. Traktować można to jednak jedynie jako ciekawostkę. Różne były stoki, różne momenty sezonu, różne ustawienia bramek, które wymagają bardziej lub mniej technicznej jazdy.
Drugą reprezentantką Polski w 32-osobowej stawce będzie Maria Bukowska-Chyc.
W męskiej rywalizacji naszą nadzieją na dobry wynik jest Oskar Kwiatkowski. Mistrz Świata z 2023 roku ma za sobą trudny czas. Rok temu po wypadku komunikacyjnym jego kariera zawisła na włosku. Wrócił, ale brakowało mu tej zimy wyników - to tylko dwa ćwierćfinały.
Ostatnio Kwiatkowski nieco więcej odpoczywał i szukał świeżości, bo doskwierało mu operowane przed rokiem kolano. Mimo to nie wolno go skreślać, choć jego medal byłby dużą niespodzianką. Na Igrzyskach wystąpi w tej konkurencji także Michał Nowaczyk. Faworytami do podium są m.in. Włosi: Maurizio Bormolini, Roland Fischnaller i Aaron March czy Austriacy Fabian Obmann oraz Benjamin Karl.
Slalom gigant równoległy to także wojna nerwów. Niekiedy jeden błąd może przekreślić szansę na awans. Zdarza się, że prowadzący zawodnik lub zawodniczka popełnią błąd na samym końcu trasy. Czasami ktoś, kto przegrywa, potrafi zaatakować i na ostatnich metrach dać sobie szanse na zwycięstwo.
Kwalifikacje w Livigno rozpoczną się o 9:00 pierwszym przejazdem pań. Pół godziny później na trasę wyruszą panowie. Następnie przyjdzie czas na drugie przejazdy.
Finałowa rywalizacja rozpocznie się o 13:00 od 1/8 finału.


