Zaczęło się od niewinnej plotki na towarzyskim spotkaniu o tym, że robotnicy "przepalili czołg". Choć historia brzmiała niedorzecznie, miłośnicy historii postanowili sprawdzić ślad pod ulicą w Książu Wielkim (woj. małopolskie). Wyniki badań georadarem zszokowały wszystkich. Z ziemi wydobyto fragmenty niezwykle rzadkiego, niemieckiego ciągnika półgąsienicowego Demag – to pierwsze tak udokumentowane odkrycie tego pojazdu w Polsce.
- W Książu Wielkim pod ulicą Nowomiejską odkryto rzadki fragment półgąsienicowego ciągnika Demag z II wojny światowej.
- Demag służył niemieckim wojskom do transportu dział artyleryjskich i jest niezwykle rzadkim pojazdem w Polsce - zachowały się tylko dwa kompletne egzemplarze.
- Odkrycie było efektem przypadkowej rozmowy pracowników firmy wodociągowej, którzy wspomnieli o "przepalaniu czołgu" podczas wcześniejszych prac ziemnych.
- Dzięki współpracy miłośników historii, lokalnych władz i badań georadarem możliwe było precyzyjne zlokalizowanie i wydobycie znaleziska.
Podczas prac wodociągowych prowadzonych pod ulicą Nowomiejską w Książu Wielkim natrafiono na fragmenty niezwykle rzadkiego pojazdu. Jak wynika z ustaleń, jest to półgąsienicowy ciągnik Demag, który w latach II wojny światowej służył niemieckim wojskom do transportowania działa artyleryjskiego. W Polsce zachowały się jedynie dwa kompletne egzemplarze tego pojazdu, oba w rękach prywatnych kolekcjonerów.
Odkrycie jest tym cenniejsze, że dotyczy pojazdu wyjątkowo rzadko spotykanego na terenie naszego kraju.
Jest to pierwsze wydobycie udokumentowane w Polsce fragmentu takiego pojazdu - podkreśla Adam Sochacki ze Stowarzyszenia Miłośników Historii i Militariów Salamandra w rozmowie z reporterem RMF FM Maciejem Sołtysem.
Demag to półgąsienicowy ciągnik artyleryjski, który można porównać do współczesnego SUV-a pod względem wielkości. Był wykorzystywany do transportowania niewielkich przyczep lub montowania na nim działka przeciwlotniczego kalibru 2 cm. Pojazd łączył cechy ciężarówki i maszyny gąsienicowej, co pozwalało na sprawne poruszanie się po trudnym terenie frontu.
Historia odnalezienia fragmentów Demaga zaczęła się kilka lat temu od niepozornej rozmowy. Pracownicy firmy wodociągowej, podczas towarzyskiego spotkania, pochwalili się, że "przepalali czołg". Opowieść ta wydała się niedorzeczna, jednak wzbudziła ciekawość miłośników historii.
Adam Sochacki postanowił zweryfikować tę informację, docierając do firmy i jej właściciela. Okazało się, że podczas wcześniejszych prac ziemnych natrafiono na metalowe elementy, które próbowano wydobyć, jednak bezskutecznie. Pozostałości pojazdu zostały zasypane, a temat na lata odłożono na bok.
Ostatecznie, dzięki wsparciu lokalnych władz i pasjonatów, udało się uzyskać niezbędne pozwolenia i przystąpić do badań georadarem. To jest takie USG, tylko w większej skali - tłumaczy Adam Sochacki. Badania pozwoliły precyzyjnie określić miejsce ukrycia pojazdu, a następnie przystąpić do wydobycia znaleziska.
Odnalezione fragmenty pojazdu mają duże znaczenie dla środowiska muzealnego i pasjonatów militariów. Zostały przekazane do Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej, gdzie znajduje się także inny, zniszczony egzemplarz Demaga. Połączenie obu znalezisk może pozwolić na rekonstrukcję kompletnego pojazdu, który stanie się unikatowym eksponatem i świadectwem historii II wojny światowej na ziemiach polskich.
Prace wydobywcze prowadzone były pod czujnym okiem mieszkańców i lokalnych władz. Cała operacja została przeprowadzona zgodnie z wymaganymi procedurami i pozwoleniami, a teren przywrócono do pierwotnego stanu po zakończeniu działań.


