Pentagon planuje wycofać z Afganistanu około połowy spośród 14 tys. służących tam amerykańskich żołnierzy. Taką informację podaje AP, powołując się na źródła we władzach USA. Dodaje, że może do tego dojść latem, jednak na razie nie ma ostatecznej decyzji co do terminu. Agencja AP podkreśla, że jej rozmówcy zastrzegli sobie anonimowość.


Informację, również opierając się na źródłach, podał w czwartek wieczorem czasu lokalnego także dziennik "Wall Street Journal". Gazeta przekazała, że  prezydent Donald Trump nakazał rozpoczęcie procesu redukcji amerykańskich sił w Afganistanie.

Dziennik przytoczył anonimowego urzędnika USA, według którego "ponad 7 tys. amerykańskich żołnierzy rozpocznie w najbliższych tygodniach powrót do domu z Afganistanu".

"Krok będzie pierwszym etapem stopniowego ograniczania i początkiem zakończenia 17-letniej wojny" - czytamy w nowojorskim dzienniku, który dodaje, że zdaniem urzędników proces ten może potrwać "co najmniej wiele miesięcy".

Amerykańskie wojska wylądowały w Afganistanie w listopadzie 2001 roku, w ramach operacji stanowiącej odpowiedź na zamachy terrorystyczne w USA z 11 września 2001 roku. Zginęło tam 2,4 tys. amerykańskich żołnierzy, a Stany Zjednoczone wydały już na tę najdłuższą w swojej historii wojnę ponad 900 mld dolarów.

USA i NATO formalnie zakończyły swoją misję bojową w tym kraju w 2014 roku, jednak na miejscu pozostały oddziały, które walczą z Państwem Islamskim i talibami oraz pomagają w tworzeniu afgańskiej armii.

AP zauważa jednak, że obecnie niemal połowa terytorium Afganistanu znajduje się w rękach talibów, którzy chcą obalić wspierany przez Zachód rząd w Kabulu, by przejąć władzę i wprowadzić w kraju prawo szariatu. Zdaniem AP, talibowie są tam obecnie silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej od czasu amerykańskiej interwencji z 2001 roku.

Jednocześnie w ostatnich miesiącach w Afganistanie zintensyfikowano starania mające doprowadzić do negocjacji pokojowych z talibami. Istnieje obawa - zauważa AP - że decyzja Amerykanów o wycofaniu się z Afganistanu w tym roku może te starania zniweczyć.

W środę prezydent Trump podjął decyzję o wycofaniu sił USA z Syrii, uzasadniając ją interesem Stanów Zjednoczonych oraz tym, że siły koalicji walczącej z Państwem Islamskim "całkowicie je pokonały". Zdaniem krytyków tej decyzji stanowi ona ustępstwo wobec syryjskiego dyktatora Baszara el-Asada oraz władz w Moskwie i Teheranie, które od dawna rywalizują o wpływy w Syrii i w całym regionie Bliskiego Wschodu.

Dzień po ogłoszeniu decyzji przez Trumpa swoją rezygnację ogłosił szef Pentagonu James Mattis, argumentując, że prezydent może mianować na to stanowisko osobę, której poglądy są bardziej zbieżne z jego własnymi.

"Wycofanie się z Syrii i prawdopodobne ograniczenie (misji) w Afganistanie ukazują gwałtowną zmianę w polityce USA, dotyczącą zaangażowania militarnego w punktach zapalnych na całym świecie, co odzwierciedla sprzeciw Trumpa wobec długotrwałego militarnego wikłania się" w konflikty - kosztowne i powodujące znaczne straty w ludziach - zauważa "WSJ". 

Opracowanie: