Irlandzka europosłanka Cynthia Ni Mhurchu złożyła oficjalną skargę na Jacka Ozdobę i Bogdana Rzońcę z PiS, zarzucając im nieodpowiednie zachowanie podczas posiedzenia Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego. Sprawa dotyczy incydentu z grudnia 2025 roku, kiedy to doszło do ostrej wymiany zdań i kontrowersyjnych zachowań na sali obrad.

  • Cynthia Ni Mhurchu zarzuca Jackowi Ozdobie niegrzeczne zachowanie i obraźliwe komentarze podczas posiedzenia Komisji Petycji PE.
  • Europosłanka twierdzi, że Ozdoba wydawał odgłosy przypominające chrumkanie świni w trakcie jej wypowiedzi.
  • Bogdan Rzońca, przewodniczący komisji, miał nie reagować na prośby o wyproszenie Ozdoby z sali.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Do incydentu doszło podczas grudniowego posiedzenia Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego. Wtedy to na agendę wpłynął wniosek o zajęcie się przez komisję sprawą udzielenia przez Węgry azylu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu. Wniosek ten został odrzucony głosami konserwatystów. 

Na sali obecnych było zaledwie dziewięciu europosłów, z czego kilku, w tym Jacek Ozdoba i Arkadiusz Mularczyk z PiS, uczestniczyło w posiedzeniu jako zastępcy. Cynthia Ni Mhurchu również brała udział w zastępstwie za Michała Koboskę z Polski2050.

Zarzuty o obraźliwe zachowanie

Według relacji Ni Mhurchu Jacek Ozdoba miał przerywać jej wypowiedzi, komentować je w sposób niegrzeczny oraz imitować odgłosy zwierząt gospodarskich. Irlandka podkreśla, że na nagraniu z sesji widać, jak głośno skarży się na zachowanie polityka PiS. On właśnie zachrumkał jak świnia, proszę, żeby został wyproszony z sali - mówiła Ni Mhurchu.

Polityczka dodała też, że "poczuła się głęboko obrażona przez posła Ozdobę jako kobieta i jako polityk". Przewodniczący komisji Bogdan Rzońca nie zareagował na jej prośby.

Odpowiedź polityków PiS

Jacek Ozdoba stanowczo odpiera zarzuty, twierdząc, że to on pierwszy złożył skargę na irlandzką europosłankę, zarzucając jej agresywne zachowanie i przekazywanie nieprawdziwych informacji. Podkreślił, że całe posiedzenie zostało zarejestrowane, a skarga Ni Mhurchu pojawiła się dopiero ponad miesiąc po incydencie. Dodał też, że gdyby zarzuty były prawdziwe, to skarga na niego złożona zostałaby od razu. 

Bogdan Rzońca zapewnił, że nie widzi podstaw do zarzutów wobec swojego zachowania. Zwrócił uwagę na emocjonalny charakter debat w Komisji Petycji oraz na fakt, że uczestnicy posiedzenia mówili w różnych językach i siedzieli daleko od siebie.